profil

Streszczenie "Wyprawy Argonautów".

drukuj
satysfakcja 73 % 324 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Król Ajzon, władca tesalskiego miasta Jolkos miał niegodziwego brata Peliasa. W końcu po wielu spiskach Pelias zrzucił brata z tronu. W tym czasie żona Ajzona urodziła syna Jazona. W obawie o jego życie upozorowała jego śmierć i oddala na wychowanie centaurowi Chejronowi.

Pewnego dnia znalazł się nad rzeką. Spotkał tam staruszkę, która prosiła, by ją przeniósł na drugi brzeg. Jazon chętnie spełnił jej prośbę. Okazało się, że w kobietę wcieliła się sama bogini Hera i odtąd z wdzięczności otoczyła opieką młodzieńca.

Wkrótce dotarł do Jolkos, gdzie rządy sprawował zły Pelias. Władca obawiał się cudzoziemca obutego w jeden sandał, przed którym ostrzegała go wyrocznia delficka. Nieproszonym gościem okazał się Jazon, którego król zaprosił do zamku a potem wysłał po złote runo. Zdziwiony młodzian usłyszał też historię swego pochodzenia od sługi, który uratował mu życie. Odszukał ojca, który żył teraz w nędznej chacie i zażądał od Peliasa zwrotu majątku i władzy. Chytry Pelias obiecał, że odda władzę, ale pod warunkiem, że zdobędzie złote runo, bo inaczej narazi się na gniew bogów.

Historię złotego runa znał Jazon doskonale z opowiadań półboga Chejrona. A było to tak. W beockim mieście Orchomenos panował król Atamas, który miał dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa – synka Fryksosa i córeczkę Helle. Ożenił się drugi raz z Ino. Macocha nie zamierzała się opiekować cudzymi dziećmi, więc uknuła intrygę, by się ich pozbyć. Na szczęście dusza matki czuwała. We śnie ostrzegła Fryksosa i kazała mu z siostrą uciekać na baranku pokrytym złotym runem. Dzieci wsiadły na grzbiet a baranek niósł je jak najlepszy wierzchowiec. Niestety podczas huraganu dziewczynka straciła przytomność i wpadła do morza, które od jej imienia nazwano Hellespondem. Fryksos zamieszkał w Kolchidzie i opiekował się barankiem do jego późnej starości aż sam poprosił, by złożyć go Zeusowi w ofierze. Złote runo natomiast król Kolchidy Ajetes zawiesił na dębie w świętym gaju Aresa.

Jazon przypomniał sobie tę historię i zaczął organizować wyprawę. Stawili się na nią najznamienitsi herosi. Pięćdziesięciu śmiałków wypłynęło na statku Argo, czyli szybkim pod wodzą Jazona. Najpierw przybyli do Lemnos, na wyspę, gdzie rządziły same kobiety. Swego czasu naraziły się Afrodycie i za karę nabrały tak przykrego zapachu, że mężczyźni poczuli do nich wstręt i zamierzali sprowadzić sobie inne kobiety.

Lemnijki uknuły jednak spisek i w ciągu nocy wymordowały wszystkich mężczyzn. Niemniej Argonauci spędzili tu w gościnie dwa lata. Jazon zakochany w królowej nie chciał opuścić wyspy. Dopiero wyrzuty Heraklesa zmobilizowały go do dalszej podróży.

Z Lemnos popłynęli do Kyzikos. Następnie trafili do ślepego króla wróżbity Fineasa . Na domiar złego zesłali jeszcze na niego harpie (ptaki o kobiecej twarzy) , które zjadały mu pożywienie. Król byłby umarł śmiercią głodową, ale Argonauci w zamian za nieomylne przepowiednie przepędzili harpie.

W dalszej wędrówce musieli przedostać się przez dzisiejszą cieśninę Bosforu, gdzie wjazd zamykały skały zwane Symplegadami. Argonauci, zgodnie z radą Fineusa, najpierw wypuścili gołębia, a potem gdy skały odskoczyły od siebie błyskawicznie przepłynęli cieśninę. Orfeusz, który podczas przeprawy grał cały czas na harfie, uważał, że to jego czarodziejska muzyka zatrzymała je. W końcu przybyli do Kolchidy, gdzie panował Ajetes. Usłyszawszy, że przybyli po złote runo, postawił pewne warunki. Jazon był zobowiązany zaorać Pole Aresa parą olbrzymich byków, posiać zęby smocze i pokonać olbrzymów, jacy z tych zębów się narodzą.
Jazon ku podziwie wszystkich zebranych wywiązał się z wyznaczonych zadań. Okazało się ,że pomagała mu Medea, córka Ajetesa, która zakochała się w Jazonie . Przy pomocy balsamu stal się odporny na rany, niewiarygodnie silny i odporny na zatruty oddech potworów. Przy pomocy ziół i zaklęć Medea pomogła mu też zwalczyć smoka pilnującego złotego runa. Jazon zadowolony ze swej zdobyczy popłynął w drogę powrotną razem z Medeą, która uciekła z domu swojego ojca. Okrutna kobieta, aby spowolnić pościg ojca, zabiła swego brata Absyrtosa, a jego szczątki wrzuciła do wody. Nikt nie dziękował czarodziejce za ratunek. Wszystkich ogarnęła zgroza. Sam Zeus, mszcząc się za niesłychaną zbrodnię, opóźniał ich powrót. Wreszcie dotarli do Jolkos. Mieszkańcy wybiegli Jazonowi na powitanie. Tylko stary ojciec ciężko chory nie mógł tego zrobić. Zrozpaczony młodzieniec pokładał nadzieję w Medei. Rzeczywiście potężna czarodziejka potrafiła zwrócić życie i młodość ojcu Jazona. Ułożyła dwa ołtarze dla Hekate, bogini czarów i dla bogini Młodości. Przy pomocy czarodziejskich ziół, owcy ofiarnej i specjalnych obrządków przywróciła zdrowie i ujęła lat choremu mężczyźnie. Wieść o tym cudownym odmłodzeniu rozeszła się błyskawicznie. Toteż kiedy Pelias ciężko zachorował, córki poprosiły Medeę o pomoc. Medea wiedziała o krzywdach, jakie Pelias wyrządził rodzinie Jazona, więc zamiast pomóc, okrutnie się zemściła. Przygotowała wszystko jak poprzednio, tyle, że zioła nie miały magicznej mocy. A potem kazała córkom porąbać ciało starca. Włożyła je do kotła i odeszła. Córki oszalały z rozpaczy. Tymczasem odkąd Jazon wrócił z wyprawy wszędzie był serdecznie przyjmowany. Szczególnie serdecznie gościł go Kreon, król Koryntu. Młodzieniec również chętnie tam przebywał, gdyż zakochał się w córce Kreona, Kreuzie. Obawiał się, jak zareaguje na to wyznanie Medea, ale okazało się, że przyjęła wszystko spokojnie. Podarowała nawet szatę dla narzeczonej. Nazajutrz, gdy królewna założyła suknię, odzież, zatruta sokami jadowitych ziół wżarła się w nią i dziewczyna spłonęła. Medea, słysząc krzyki Kreuzy, zabiła własne dzieci i uciekła w smoczym zaprzęgu do Aten. Nie wiadomo co się stało z Jazonem. Mówiono, że znowu po jakimś czasie zszedł się z Medeą. Wybaczyli sobie wzajemnie winy i udali się do Kolchidy, z czego ucieszył się Ajetes, gdyż nie miał następcy tronu a jego krajowi zagrażali wrogowie.


Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy
21.12.2011 (23:47)

nie byki a woły nie olbrzymi a wojownicy itd

1.11.2011 (21:25)

a nie ma konca ???

Teksty kultury