profil

Polska w czasie PRL.

drukuj
satysfakcja 45 % 49 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

Polska Rzeczypospolita Ludowa - PRL.
PRL
Zwiastuny upadku systemu stalinowskiego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej
Na skutek wygranej odłamu zwolenników Stalina w Polskiej Partii Robotniczej, co miało miejsce latem 1948 r, Gomułko został odsunięty od sprawowania funkcji partyjnych i państwowych (wicepremiera i ministra Ziem Odzyskanych), a w dalszej kolejności został aresztowany w 1951 r., a zarzucano mu sympatyzowanie z nurtem "prawicowo-nacjonalistycznym".
Początkowe przeobrażenia polityczne w Związku Radzieckim po śmierci Józefa Stalina w dniu 5 marca 1953 r., nie były odczuwalne w naszym kraju. Polscy propagatorzy stalinizmu w dalszym ciągu hołdowali pamięci "Wielkiego Wodza i Nauczyciela mas pracujących". Wzniesionemu w epoce stalinizmu Pałacowi Kultury i Nauki w Warszawie, jeszcze w 1955 roku. nadano imię Józefa Stalina. Podejmowano dynamiczne działania w zakresie wskazywania przodowników pracy, aby upamiętnić "Wielkiego Stalina". Ostrożne próby wyeliminowania totalitarnej metodologii sprawowania rządów (określane mianem jedynie "naruszeń praworządności") poczęto wdrażać wraz z nadejściem wiosny 1954 r. Wtedy to, ówczesny kierujący pracą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Stanisław Radkiewicz wysunął szereg zarzutów pod adresem podległego mu aparatu wykonawczego, w tym : uchylanie się od protekcji partyjnej, łamanie praworządności i uleganie "dygnitarstwu". Przełomowy moment w kwestii Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego nastąpił dopiero wtedy,kiedy Radio
"Wolna Europa",na jesieni 1954 r. wyemitowało ciąg audycji, które ujawniały warunki ucieczki "za Ocean" wicedyrektora X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, którym był Józef Światło.
Na mocy uchwały KC PZPR nastąpiło rozwiązanie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i w grudniu 1954 r. utworzono w to miejsce Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW), a także Komitet d/s Bezpieczeństwa Publicznego. X Departament Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego od tej pory nie istniał. Z zajmowanych stanowisk usunięta została znaczna część pierwotnego kierownictwa tegoż resortu, niektórych osadzono nawet w areszcie. Członkowie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej żądali zbadania tych spraw, które do tej pory nie były osądzone. Doszło do uwolnienia generałów, którzy do tego czasu przebywali w areszcie ( byli to: Komar, KuropieskI i Spychalski). Na wolności znalazła się spora grupa oficerów i cywilów, niewinnie przetrzymywanych w więzieniach.
W grudniu 1954 r. wolność zwrócono też Gomułce.
Z początkiem 1955 roku, rozpoczęły się. obrady III Plenum KC PZPR i wtedy to poddano ostrej ,publicznej krytyce kontrowersyjne metody postępowania śledczego, którym posługiwali się funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Nadużycia i wykroczenia aparatu bezpieczeństwa a także bezzasadne "wtrącanie się" w sprawy personalne administracji państwowej zostały wówczas podane do wiadomości publicznej. W 1957 r. przed sądem postawiono eks-dyrektora X Departamentu MinisterstwaBezpieczeństwa Publicznego - Fejgina i wiceministra MBP - Romana Romkowskiego. Bolesław Bierut, będący głównym konstruktorem systemu stalinowskiego w Polsce, pełnił tą zaszczytną funkcję do 12 marca 1956 r., kiedy to zmarł w Moskwie.
Stale postępujący regres w sferze gospodarczo-społecznej, ostrożne kroki stawiane celem wyeliminowania "wypaczeń", a w rzeczywistości totalnej formy sprawowania rządów, okazały się nieadekwatne do oczekiwań i potrzeb społeczeństwa, były opóźnione i brakowało im konsekwencji.
Przebieg wydarzeń związanych z polityką polską, formował się w 1956 r. pod naporem rozgorzałej w Związku Radzieckim walki o spuściznę polityczną po zmarłym Józefie Stalinie. Po trzyletnich walkach kres położył XX Zjazd KPZR, który odbył się w dniach od 14 do 25 lutego 1956 r.
Referat , którego autorem był NikitaChruszczow, odczytano i komentowano także w Polsce. W kręgach partyjnych wywołał przygnębienie i nostalgię.
To właśnie po plenum XX Zjazdu KPZR, w dniu 12 marca 1956 r., zmarł Bolesław Bierut. Nastąpiły wtedy nieznaczne roszady personalne w Biurze Politycznym i I sekretarzem KC PZPR 20 marca obrano Edwarda Ochaba. Zaś funkcję sekretarzy KC PZPR powierzono Edwardowi Gierkowi i Jerzemu Albrechtowi. Rozbity od wewnątrz Komitet Centralny PZPR nie
mógł już dłużej efektywnie zwalczać postępujący kryzys.
W okresie od marca do czerwca 1956 r. rozgorzały w Polsce gorące dysputy polityczne i polemiki na łamach prasy. Larum podniosły głosy społeczeństwa żądające rekompensaty za krzywdy wyrządzone Armii Krajowej i etycznego zadośćuczynienia jej żołnierzom. Domagano się zwiększenia znaczenia organów przedstawicielskich: Sejmu oraz rad narodowych, a także reaktywowania samorządów. Opowiadano się za eliminacją tzw. "przerostów" administracyjnych, a zwłaszcza w administracji centralnej (ówcześnie działało blisko 37 ministerstw i ponad 300 rozmaitych central).
W kwietniu 1956 r. Sejm wprowadził uchwałę o amnestii.
Wydarzenia poznańskie
Katalizatorem toku rozwojowego wydarzeń w Polsce były wydarzenia "czarnego czwartku" w Poznaniu - 28 czerwca 1956 r.
Pomimo oficjalnej informacji o podniesieniu się stopy życiowej o 26-27%, realne płace nie wzrosły, a normy produkcyjne dla proletariatu pracującego w ramach systemu akordowego - wysoce zawyżone.
Potęgujące się niezadowolenie społeczne rezultowało buntami robotników, m.in. w największym przedsiębiorstwie na Wielkopolsce - Zakładzie Przemysłowym im. Hipolita Cegielskiego, przemianowanym w 1953 r. na Zakłady im. Józefa Stalina w Poznaniu (ZiSPo).
Władze centralne preparując wytyczne do planu 5-letniego wprowadziły ustalenia o wysokich normach produkcyjnych, zwiększając równocześnie poziom efektywności pracy. Robotnicy Zakładów wskazali na reprezentantów załogi i wysunęli własne postulaty. Delegacja z Poznania pojechała do stolicy państwa, jednak dezyderat podniesienia honorariów i obniżki cen produktów spożywczych nie zostały rozpatrzone.
W dniu 28 czerwca 1956 r., we wczesnych godzinach porannych dźwięk syreny fabrycznej oznajmił strajk. Zorganizował się pochód, który wyruszył w kierunku centrum Poznania - na Plac Stalina,gdzie mieściła się siedziba władz miejskich. Pochód powiększył się o załogi innych poznańskich fabryk
Kiedy pojawiła się plotka, jakoby aresztowano delegację robotniczą, wówczas blisko 100-tysięczny tłum, w granicach godziny 10.30 rozdzielił się. W owej chwili demonstracja przebiegała jeszcze spokojnie. Jednak po chwili znaczna część protestujących dostała się do siedziby władz miasta i Komitetu Wojewódzkiego.Kolejna grupa zdewastowała i zajęła bramę więzienną przy ulicy Młyńskiej, oswobodziła uwięzionych i w jej ręce dostała się umieszczona w magazynie broń. Następnym obiektem ataku uczyniono elewacje budynków sądowniczych i prokuratorskich. Inni demonstranci z transparentami w dłoniach podjęli marsz w kierunku lokalu, w którym odbywały się wówczas Międzynarodowe Targi Poznańskie, licząc na to, że wieść o tych wydarzeniach przykuje uwagę "oczu świata". Znaczna część robotników, wciąż znajdowała się na placu pod Zamkiem. Gdy dotarły tam odgłosy wystrzałów dobiegających z ulicy Kochanowskiego - gdzie znajdował się budynek UB - plac pod Zamkiem zrobił się pusty.
Walka o opanowanie gmachu Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa wzmagała się. Demonstrujący wyciągali pojedyncze kamienie z bruku, tworzyli barykady i posługiwali się butelkami wypełnionymi benzyną, w celu podpalenia budynku. Poznań odizolowano od reszty Polski, niemniej jednak Biuro Polityczne PZPR o wydarzeniach poznańskich informację dostało już o godz. 7.00, rankiem. Już po trzech godzinach, członkowie Biura wystosowali oficjalny komunikat do Polskiej Agencji Prasowej, jakoby zajścia były wynikiem działań "agentury imperialistycznej i reakcyjnego podziemia".
Do akcji włączyło się wojsko. W godzinach popołudniowych oraz nocnych, do Poznaniu dotarło blisko 10 tys. żołnierzy i 360 czołgów, jak również setki wozów bojowych.
Jedną z ofiar tych zajść, był trzynastoletni chłopiec Romek Strzałkowski. W dniu 29 czerwca, w swym radiowym wystąpieniu - premier Józef Cyrankiewicz powiedział: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podnoszenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny".
Dopiero w roku 1981 r. ogłoszono prawdopodobną listę ofiar zajść poznańskich. Ogólnie, w zajściach zginęło: 74 ludzi, w tym 66 osób cywilnych, a w szpitalach pomoc otrzymało 575 rannych. Demonstratorzy z Poznania dokonali zniszczenia 31 czołgów.
Rozłam w kierownictwie PZPR
Wydarzenia Poznania 56' uwidoczniły, jak wielki dysonans panował pomiędzy oficjalną propagandą, przedstawiającą barwny obraz Polski socjalistycznej a doświadczaniem rzeczywistości ustroju "sprawiedliwości społecznej". Ludność opowiadała się za większą dostępnością do zwyczajnej sprawiedliwości i wolności, lepszego zorganizowania warunków pracy, a także zwiększenia zarobków. Tworzyli oni w tym duchu postulaty, a czynili to na zgromadzeniach załóg. Poznań był pierwszym miastem, w którym proletariat sięgnął po "siłę mięśni". Wzrost nastrojów bojowych rezultował w tym, iż tok wydarzeń rozwinął się w sposób żywiołowy i zmierzał nieodwracalnie ku złemu.
Już w dniu 29 czerwca, zaraz po tzw. "czarnym czwartku", premier Józef Cyrankiewicz w wystąpieniu na antenie radia, zaprezentował subiektywną ocenę tychże wydarzeń, formułując tezę o "zbrodniczych prowokatorach", a także oskarżał "wrogie Polsce ośrodki imperialistyczne i reakcyjne podziemie" o sprowokowanie wydarzeń poznańskich. Jego zdanie, zasadniczo odbiegało od odczuć i nastrojów społeczeństwa.
W tym czasie, w łonie kierownictwa PZPR uwidoczniły się dwie, odmienne orientacje: "natolińska" i "puławska". Ich nazwy łączyć należy z miejscami, w których dochodziło do spotkań każdej z wymienionych frakcji. "Natolińczycy" spotykali się w pałacyku w Natolinie, zaś "puławianie" gromadzili się w domu na ulicy Puławskiej. Ci ostatni, korzystając z dostępu do środków masowego przekazu, i władając aparatem bezpieczeństwa, pragnęli uchodzić za odłam dążący do demokratyzacji państwa. Na czele "puławian" stali: Roman Zambrowski, Jerzy Morawski i Władysław Matwin. Za rządów Bolesława Bieruta, Zambrowski koordynował działania aparatu partyjnego, młodzieżowego i związkowego, odpowiadał również za sprawy rolnictwa.
"Natolińczycy" byli uznawani za dogmatyków, bowiem wyrażali się entuzjastycznie o Rokossowskim i szczycili się okazałym zaufaniem kierownictwa Kremla. Za naczelników tej grupy uchodzili: Wiktor Kłosiewicz, Franciszek Jóźwiak i Zenon Nowak. Odłam ów popierał rozliczenie Minca oraz sprzeniewierzających się prawu, zwłaszcza z byłego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. "Natolińczycy" opowiadali się za powrotem Władysława Gomułki, lecz nie dostrzegali konieczności rozluźnienia relacji ze Związkiem Radzieckim.
Dwie orientacje: "natolińska" i "puławska" obciążała stalinowska przeszłość oraz obie podejmowało walkę o pozostanie przy sprawowaniu rządów. Odróżniało je podejście do kwestii "demokratyzacji" i stopnia "liberalizacji" ustroju.
Antagonizm pomiędzy "natolińczykami" i "puławianami", jasno i dobitnie uwydatnił się na VII Plenum KC PZPR, które z przerwami trwało w dniach18 - 28 lipca 1956 r. Uczestnicy zjazdu poddali ocenie stopień realizacji planu społeczno-gospodarczego z okresu 1950-1955 oraz odnieśli się do sprawy polityki personalnej partii.
Okres po zakończeniu VII Plenum stanowił próbę sił pomiędzy zwalczającymi się ugrupowaniami. Popeirający Romana Zambrowskiego, tworząc wizerunek "natolińczyków" jako tych, którzy opowiadali się za pozostawieniem Polski w zależności od Związku Radzieckiego, zachęcali do wszczynania demonstracji, zwoływania zebrań rad zakładowych, kształtowania samorządności ekip robotniczych, przyjmowania wzorca rozpowszechnionego w Jugosławii. Pełniący ówcześnie funkcję, Sekretarz Warszawskiego Komitetu PZPR powierzył tę działalność agitacyjną młodym członkom PZPR i ZMP.
Poza stolicą, nie potrafiono zrozumieć przyczyn nieporozumień dzielących Biuro Polityczne i Komitet Centralny PZPR. W sierpniu, wśród wiadomości Polskiego Radia znalazła się informacja dotycząca przywrócenia legitymacji partyjnej towarzyszowi "Wiesławowi" (pseudonimu tego używał w czasie okupacji) - Władysławowi Gomułce.
Powrót Gomułki
Tak przeszłość, jak i przyszłość naszego kraju, od lipca do października 1956 r. stanowiły temat burzliwych dysput, w których po raz pierwszy wzięli udział przedstawiciele władzy państwowej i członkowie Armii Krajowej. Niezwykle uroczyście celebrowano rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego - 1 sierpnia 1944 roku.
Niemniej jednak, główna oś wydarzeń koncentrowała się w ramach PZPR i jej gremiów kierowniczych. Dwóm orientacjom zależało na pozyskaniu Gomułki i nawiązaniu z nim współpracy. Tytułu prasowe donosiły o powrocie na wcześniej pełnione stanowiska ludzi powiązanych z osobą towarzysza "Wiesława": w szeregi wojskowe ponownie wstąpił generał Korczyński, natomiast w rządzie pojawił się Zenon Kliszka, jako wiceminister sprawiedliwości.
Coraz bardziej wyraźnie zaznaczała się sprzeczność interesów pomiędzy dwoma frakcjami: "natolińską" i "puławską". Przesłanki o dążeniu odłamu "natolińskiego" do przeprowadzeniu zamachu staniu, stały się bodźcem do podjęcia działań przez grupę "puławian". W początkach października, na warszawskich szkołach wyższych i w FSO na Żeraniu doszło do zorganizowania zebrań wspierających "reformatorów," poprzez wywieszanie plakatów z karykaturami "natolińczyków" uosabianych z wrogami demokratyzacji, podnoszono temperaturę wokół groźby liberalizacji sfery politycznej.
Władysław Gomułka, kosztem miejsc w Biurze Politycznym dla protegowanych i wykluczenia ze składu KC Hilarego Minca, a także funkcji I sekretarza partii opowiedział się za orientacją "puławian".
W okresie od 19 do21 października 1956 r., w klimacie ogromnego napięcia przebiegały obrady VIII Plenum KC PZPR. Edward Ochab przedstawił, ku zaskoczeniu grupy natolińskiej, propozycję składu Biura Politycznego. Stanowisko I sekretarza KC miał objąć Władyslaw Gomułka. Do stolicy, podczas obrad Plenum, przyjechała delegacja radziecka z Nikitą Chruszczowem na czele, który to poważnie zastanawiał się na interwencją militarną w Polsce, w tym celu miały zostać wykorzystane wojska Układu Warszawskiego. Jednak negatywne stanowisko w tej sprawie zajmowały Chiny. Nie mniej rzeczywistą była obawa powszechnego zwrócenia się Polaków przeciwko rzekomemu najeźdźcy.
Odwrót Chruszczowa i rezygnacja z planów interwencji militarnej zakończył udany dla Władysława Gomułki dialog z delegacją Kremla, która udała się z powrotem do Moskwy. VIII Plenum ponownie wszczęło obrady, zaś Władysław Gomułka zadeklamował wtedy swe sławetne przemówienie, w którym dokonał krytyki efektów "planu sześcioletniego" i nadmiernej kolektywizacji sektora rolniczego. Obrady odbywały się w gorącej atmosferze, w stolicy Polski, zwłaszcza w kręgach: robotniczych i studenckich. "Trybunem robotników" obwołany został wtedy Lechosław Goździk - sekretarz partii w FSO na Żeraniu.
W dniu 24 października na Placu Defilad zebrali się tłumnie ludzie w licznie ok. 500 tys., którzy taką postawą wyrazili swoją sympatię do Władysława Gomułki.
Dokonano wyboru nowego Biura Politycznego i sekretariatu złożonego z siedmiu osób. Na stanowisko pierwszego sekretarza KC powołano jednogłośnie Władysława Gomułkę.
Społeczność polska liczyła na przeobrażania tak w sferze politycznej, jak i na płaszczyźnie gospodarczej i społecznej. Katoliccy publicyści skupieni wokół "Tygodnika Powszechnego", powołali do życia Ogólnopolski Klub Postępowej Inteligencji Katolickiej, nad którym czuwał\ Jerzey Zawieyski. Ugrupowania sojusznicze: ZSL i SD nie były zainteresowane dalszym ogrywaniem roli "pasa transmisyjnego". Ich zmodyfikowane kierownictwa opowiedziały się za demokratyzacją, żądały dokonania zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu i przeprowadzenia nowych wyborów.
W Warszawie, w Poznaniu, w Krakowie i we Wrocławiu funkcjonowały . liczne kluby polityczne. Zajmowały się one organizacją zebrań dyskusyjnych, na których miano formułować potrzeby polityczne i społeczne Polaków. Najbardziej znanym był, działający w Warszawie- Klub "Krzywego Koła", istniejący do 1962 r. Do działaczy i animatorów życia społecznego zaliczyć można: Władysława Bartoszewskiego, Tadeusza Kotarbińskiego, Leszka Kołakowskiego, Marii i Stanisława Ossowskich, Pawła Jasienicy, Jana Strzeleckiego, Jana Józefa Lipskiego
Przeciążenie w sferze polityki nakłoniło, w sierpniu 1956 r., Episkopat Polski do przypomnienia władzom o uwięzionym kardynale Stefanie Wyszyńskim, który w niedługim czasie znalazł się w Warszawie. Ponownie działać poczęła Komisja Wspólna Przedstawicieli Rządu i Episkopatu. Podpisano nowe porozumienie z Kościołem, które tyczyło się protekcji duszpasterzy nad więźniami i nad cierpiącymi w szpitalach. W szkołach religia ponownie stała się przedmiotem nauczania. Pozwolono także, aby księża wysiedleni ze swych parafii, mogli do nich powrócić. Wyorzystając liberalizację stosunków politycznych w Polsce, powołali do działania katolickie ugrupowanie o nazwie "Znak".
PRL
Po zakończeniu II wojny światowej, Polska ponownie znalazła się na mapie Europy jako państwo o nowym terytorialnym i ustrojowym kształcie. Nie powróciły jednak do niej ziemie zagarnięte w pamiętnym wrześniu 1939 r. przez Związek Radziecki, z tak kluczowymi ośrodkami, jakimi były: Lwów i Wilno. W ramach rekompensaty Polska dostała tereny usytuowane na zachodzie i północy, z Olsztynem, Gdańskiem, Szczecinem i Wrocławiem. Granica zachodnia przebiegała na linii Odry i Nysy Łużyckiej , wschodnia zaś na Bugu, północna biegłą wzdłuż wybrzeża morskiego, aż do ujścia Odry po Mierzeję Wiślaną, i wreszcie południowa - grzbietami Karpat i Sudetów. Ogółem, obszar terytorialny powojennej Polski zajmował ponad 300 tys. km2, a więc prawie o 1/5 mniej niż w czasie istnienia i świetności II Rzeczypospolitej.
Na skutek wojennych zmagań, zniszczone zostały niemal w całości miasta i miasteczka. Lewobrzeżna część Warszawy -wypalana stopniowo i regularnie przez żołnierzy niemieckich, po klęsce powstania warszawskiego -została zniszczona aż w 75%. Totalnej, bądź fragmentarycznej dewastacji uległa większość zakładów przemysłowych i kopalń. Przestała działać kolej, ponieważ hitlerowcy wysadzili w powietrze niemal wszystkie mosty na dużych rzekach: Wiśle, Odrze, Narwi i Bugu. Nie mniejszą skalę strat szacuje się w rolnictwie. Co więcej, zaraz po zakończeniu wojny, Sowieci wywieźli z terenów zachodnich, wiele urządzeń fabrycznych, przy braku reakcji ze strony władz Polski, zdominowanych przez uzależnionych od Kremla zwolenników komunizmu.
Modyfikacja granic Polski doprowadziła do niespotykanego do tej pory w historii naszego kraju - odpływu ogromnych fal migracyjnych. Z terenów Ziem odzyskanych, zgodnie z rozporządzeniem aliantów, trzeba było dokonać wysiedlenia ludności niemieckiej. O wiele wcześniej, w ucieczce przed Armią Czerwoną, swe domostwa opuściło blisko 4 mln ludzi, zaś zaplanowane wysiedlanie, między jesienią 1945 r. a połową 1947 r., objęło swym zasięgiem około 2 mln osób. Akcję ową podejmowano jeszcze przez okres kolejnych dwóch lat, jednak już w znacznie okrojonej skali. Do Związku Radzieckiego przesiedlano natomiast obywateli Ukrainy (około pół miliona ludzi) oraz nie tak już liczne grupy mieszkających na Białorusi i Litwie.
W okresie od 1947 -1950, Polacy, którzy podjęli walkę o wolność i suwerenność kraju polskiego, doświadczali tragedii porzucenia. Więcej niż 360 tysięcy osób rozproszyło się po całym świecie. Nowa emigracja różniła się diametralnie od poprzedniej, mającej charakter emigracji zarobkowej. Na ogół były to jednostki dynamiczne i wykształcone, które posiadały ugruntowane poglądy polityczne.. Najliczniejsze i najbardziej zwarte zbiorowiska emigracji powojennej utworzyły się w Stanach Zjednoczonych -110,6 tys. osób, Kanadzie -46,9 tys., Wielkiej Brytanii -35,8 tys. Prawie55 tys. Żydów polskich przesiedliło się do Palestyny.
Tymczasem z odległych obszarów ZSRR oraz dawnych województw II Rzeczypospolitej, położonych na kresach, przybywała ludność polska, która nie zamierzała dokonywać zmiany swojej przynależności państwowej. Prawem wyboru obywatelstwa dysponowała ta grupa osób, która przed 17 września 1939 r. zamieszkiwała w dawnych granicach II Rzeczypospolitej. Zgodnie z oficjalnymi danymi, transportem obsługiwanym przez Państwowy Urząd Repatriacyjny do zakończenia 1947 roku. Dokonano przewozu prawie 1 300 tys. Polaków pochodzących z kresów, a także ponad ćwierć miliona osób z głębi Związku Radzieckiego.Zdarzało się, że na nowy obszar przesiedlano całe wsie, nie wyłączając ich proboszcza i wyposażenia kościoła.
Wielu Polaków powracało także do Polski z Zachodu.Wśród nich znajdowały się osoby wywiezione do III Rzeszy na przymusowe roboty, a dalej: Polacy przebywający we Francji, Belgii czy Norwegii, w nieznacznym odsetku byli to żołnierze Polskich Sił Zbrojnych.
Niezwykle złożona sytuacja panowała na Ziemiach Odzyskanych. Powojenny harmider był tu o wiele bardziej odczuwalny, niż na pozostałych terenach należących do Polski. Ruiny miast stanowiły ogromne niebezpieczeństwo, zaś opuszczone domy zakłady przemysłowe, stały się ośrodkiem ludzkiej działalności podjętej na Zachodzie z myślą o błyskawicznym gromadzeniu bogactwa. W ośrodkach miejskich znaczną popularność zyskały tzw. "szaberplace", na których handlowano, dosłownie każda możliwym towarem.
Na terenie Ziem Odzyskanych warunki utrudniało dodatkowo stacjonowanie oddziałów wojska radzieckiego. Ów "sojusznik" Polski dokonywał tu wcześniej zaplanowanej, obejmującej szeroki zakres - wywózki narzędzi i maszyn przemysłowych, czasami umyślnie poddając dewastacji obiekty, które miały powrócić do polskiej społeczności. Natomiast żołnierze Armii Czerwonej brali czynne uczestnictwo w napadach, grabieżczej działalności, prowadzonej tak na migrującej ludności Niemiec, jak i na osadnikach z Polski. Za jedno z najbardziej zdewastowanych miast Ziem Odzyskanych uchodził Wrocław. Z liczby 30 tysięcy wszystkich budynków mieszkalnych zachowała się jedynie trzecia część. Do Polski pogrążonej w chaosie i zniszczeniu poczęli napływać od maja 1945 r. rodacy.
W dniu 3 stycznia 1945 r., Rząd Tymczasowy zadecydował o utrzymaniu stołecznej funkcji Warszawy . Rekonstrukcja zniszczonej stolicy miała wymiar nie tylko o charakterze politycznym i gospodarczym, ale też- a może nawet- przede wszystkim moralnym. W świadomości Polaków, ruch na rzecz rekonstrukcji Warszawy uchodził za namacalną oznakę odnowy sił witalnych narodu, jakże dotkliwie potraktowanego przez wojnę. W maju 1945 r., zniszczoną Warszawę zamieszkiwało już blisko 200 tys. osób.
Do czerwca 1945 r. zakończone zostały generalnie prace nad kształtem reformy rolnej na obszarach odzyskanych. Ogromną rolę w rekonstrukcji systemu gospodarczego narodu, odegrała armia. Do grudnia 1945 roku oddziały saperów rozminowały 78 % powierzchni państwa. W działaniach tych zginęło tragicznie 293 żołnierzy. Na znacznej ilości gruntów ornych pierwsze plony dane było zebrać rolnikom w mundurach żołnierskich.
W pierwszych dniach po oswobodzeniu, robotnicy samoczynnie przywłaszczali i rozpoczynali działanie zakładów pracy, na kształt tego, jak przebiegało to w 1944 roku. W części zakładów produkcyjnych, kopalń i hut zachowano ciągłość pracy. Działo się tak między innymi w kopalni "Giesche", potem "Józef Wieczorek".
Podług ustaleń "grubej trójki", w czerwcu roku 1945 do Moskwy przybyli reprezentanci Rządu Tymczasowego z Warszawy, a także Stanisław Mikołajczyk. Dialog eks-premiera rządu polskiego w Londynie ze zwolennikami komunizmu już od samego początku przebiegał w klimacie terroru i próby wzbudzenia strachu. Naczelny PPR, Władysław Gomułka, jednoznacznie zaprezentował swoje stanowisko względem radzieckiego interlokutora: "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". Józef Stalin zaś, chcąc wywrzeć presję na Mikołajczyku, podjął decyzję o tym, by jednocześnie z dialogiem moskiewskim, rozpocząć proces szesnastu polskich działaczy dążących do niepodległości i zaaresztowanych przez NKWD w 1945 roku.
Przy milczącej aprobacie krajów Zachodu obywatele Rzeczypospolitej -walczący o wolność i suwerenność państwa -zostali postawieni przed sądem sowieckim i podług obowiązującego w Związku Radzieckim prawa. Pojmani zachowywali się z honorem, a wyjątkowy podziw wzbudził generał Leopold Okulicki ( pseudonim "Niedźwiadek"). "Wiem, że naród polski szczerze pragnie przyjaźni z narodem radzieckim. -mówił Okulicki podczas procesu -Ja pragnę, szczerze pragnę przyjaźni, pod jednym warunkiem, żeby była zachowana niepodległość Polski".
W tym samym okresie, kiedy ważyły się losy polskich patriotów, moskiewskie media ogłosiły finisz dialogu tyczącego się uformowanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Partie, które składały się na PKWN (Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego) zachowały w nowym rządzie swoją supremację, zaś Mikołajczyk otrzymał stanowisko jednego z dwóch wicepremierów. Decyzje moskiewskie umożliwiły mu także powrót do Polski i podjęcie w niej, łącznie ze swą partią -Polskim Stronnictwem Ludowym (PSL - taką nazwę przyjęło Sronnitwo Ludowe w sierpniu 1945 roku.) -zabiegów na rzecz zrealizowania ustaleń konferencji jałtańskiej, a zatem do przeprowadzenia wolnych i demokratycznych wyborów. Niedługo potem okazało się, że udział w rządzie członków reprezentujących legalną władzę polską, pochodzącą z Londynu, nie był gwarantem realnego decydowania o losach kraju.
Polskie Stronnictwo Ludowe zdobyło zaledwie kilkadziesiąt mandatów w złożonej z więcej niż 450 osób Krajowej Radzie Narodowej (KRN). W skład Rady wchodzili posłowie mianowani, nie zaś wybierani przez polskich obywateli. W rządzie kluczowe resorty znalazły się w rękach PPR i pozostałych partii PKWN. Za główny, chociaż nie pod względem formalnym , ośrodek decyzyjny uznano Biuro Polityczne Komitetu Centralnego (KC) PPR, w którym najważniejsza rola przypadła: Bolesławowi Bierutowi, prezydentowi KRN (formalnie deklarował bezpartyjność); Władysławowi Gomułce - sekretarzowi generalnemu partii, a zarazem ministrowi wyodrębnionego resortu Ziem Odzyskanych; Jakubowi Bermanowi; Romanowi Zambrowskiemu; Stanisławowi Radkiewiczowi, szefowi zbrodniczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego; marszałkowi Michałowi Roli -Żymirskiemu oraz Hilaremu Mincowi. Ponad nimi górowali zaś doradcy sowieccy, osadzeni w kluczowych resortach państwa, a zwłaszcza w aparacie bezpieczeństwa i w armii. Będąc w posiadaniu rzeczywistej władzy, komuniści polscy i ich zwolennicy podjęli walkę o jej zachowanie i zahamowanie dążeń do wolnych wyborów. Walkę tę podjęto i toczono na kilku frontach równocześnie i przy wykorzystaniu rozmaitych środków i narzędzi. Z jednej strony, propagatorzy komunizmu -kontrolujący środki masowego przekazu -formowali na potrzeby proletariatu i chłopów swój własny wizerunek, jako ludzi postępu i demokracji, z drugiej zaś, wszczęli bezprecedensową walkę z podziemiem niepodległościowym, a także z PSL i tymi kręgami politycznymi, które dążyły do wznowienia legalnej pracy partyjnej.
Po akceptacji TRJN na międzynarodowej scenie politycznej, rozwiązane zostały funkcjonujące do tej pory w państwie: Delegatura Rządu na Kraj, Rada Jedności Narodowej i Delegatura Sił Zbrojnych. Zdecydowana większość kadry oficerskiej, o korzeniach AK- owskich i innych formacji niepodległościowych (SN, NSZ) nie dostrzegała sensu w kontynuowaniu działań w ramach zbrojnego oporu. Stąd też, wraz z ogłoszeniem amnestii -w sierpniu 1945 roku - pojawił się apel do żołnierzy szukających schronienia w lasach, by skorzystali z możliwości powrócenia do normalnego i praworządnego życia. Amnestia pociągnęła za sobą wyłącznie ok. 40 tysięcy ujawnionych osób, zdecydowana większość, obawiając się fali aresztowań, pozostała w ukryciu. Politycy i oficerowie polskiego państwa podziemnego zostali poddani ogromnej próbie i stanęli przed dylematem: opuścić swych żołnierzy, czy może pozostać w bezsensownej walce? Te tragiczne pytanie pojawiało się na zmianę z nadzieją, że może jednak losy Polski nie są jeszcze przesądzone. Część z nich wierzyła w ewentualny wybuch następnego konfliktu na skalę globalną, inni zaś usiłowali prowadzić działalność polityczną w konspiracji, widząc że zwolennicy komunizmu nie zezwalają na rekonstrukcję partii ( z wyjątkiem ugrupowania Mikołajczyka) z okresu II Rzeczypospolitej. Wszystko to doprowadziło do tego, że w 1946 roku, znacznie poszerzyły się kręgi, tak politycznego, jak też militarnego podziemia niepodległościowego.
Generalnie, z początkiem 1947 roku, formacje NKWD wsparte przez oddziały niepodległe MBP i armii, dokonały likwidacji większości punktów opornych; przywódcy oddziałów militarnych umierali na polu walki albo w więzieniach UB. Kolejna amnestia - z lutego 1947 roku -przyczyniła się do prawie kompletnej atrofii podziemia. Ostatnie większe grupy "leśnych" poddały się w 1948 roku
Zakłamana propaganda, lęk przed aresztowaniem, nowe przejawy terroru przyczyniały się do tego, że nie brakowało ludzi, gotowych opuścić rodzinny dom i szukać schronienia "w lesie". Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do początków lat 50. Ogółem, w walkach militarnych śmierć poniosło przeszło 100 tysięcy osób, zaś znaczny odsetek żołnierzy podziemia niepodległościowego trafiła do aresztów i więzień.
Równocześnie z podjęciem działalności militarnej -w pierwszych powojennych dwuleciu -istniało życie polityczne, podtrzymujące kontakty w terenie, a także za pośrednictwem emisariuszy- z polskim rządem emigracyjnym. Drukowano ulotki i czasopisma, w których prezentowano, z jednej strony, projekty polityczno -ideowe, z drugiej zaś, podawano informacje o pomyślnych akcjach militarnych (np. odbicie więźniów w Kielcach czy też Rembertowie), ostrzegano przed kolaboracją z nowymi okupującymi władzami, jak określano Związek Radziecki i ugrupowania byłego PKWN, a ponadto dodawano otuchy wierzącym w klęskę jałtańskiego ładu. Na przełomie 1946 i 1947 roku. oddziały UB umieściły w areszcie przeważająca część polityków związanych z podziemiem. Przez kolejne lata prowadzono na nich tzw. procesy pokazowe -będące odwzorowaniem sowieckich -które miały ukazać społeczeństwu w świetle jak najbardziej mrocznym siły niepodległościowe.
Część kręgów niepodległościowych poczęła zabiegać o legalizację swoich działań. Niestety,przyniosły one falę aresztowań W listopadzie 1945 r. zaś KRN -na przekór ustaleniom jałtańskim -zmniejszyła liczbę legalnie działających partii, co w rzeczywistości było jednoznaczne dla wielu osób z koniecznością zrezygnowania z politycznych ambicji albo powrotem do podziemia. Wyłącznie PSL ze Stanisławem Mikołajczykiem na czele, dzięki zdecydowanemu poparciu krajów Zachodu, mogło funkcjonować legalnie, chociaż było poddane szykanom ze strony UB.
Sprzeciw społeczeństwa nakłonił komunistów do zmiany daty wyborów parlamentarnych, do czego skłaniały zobowiązania TRJN wynikające z uchwały moskiewskiej, z 1945 r. W miejsce tego zaproponowano koncept przeprowadzenia referendum, które miało miejsce w czerwcu 1946 r. Składało się ono z trzech następujących pytań, na które oczekiwano odpowiedzi:
1. "Czy jesteś za zniesieniem Senatu?
2. Czy jesteś za utrwaleniem reform społeczno -gospodarczych?
3. Czy chcesz utrwalenia granicy zachodniej Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej?",
Sformułowano je tak, aby oczywistą, w mniemaniu komunistów, odpowiedzią był wyraz "tak". Zadowalający dla PPR rezultat głosowania (3 x tak) miał być jednoznaczny z legalizacją jej władzy i dokonań.
Nieodłącznym elementem propagandy komunistycznej były akty terroru i przemocy. Dokonywano mordu na działaczach PSL, nieincydentalne były podpalenia wiosek, gdzie zdecydowana większość chłopów należała do ugrupowania Mikołajczyka. Pomimo szykan i represji, jakie wymierzono w społeczeństwo zmierzające do urn wyborczych, oddało ono swój głos przeciw tzw. władzy ludowej. Oficjalne rezultaty, podane do wiadomości publicznej po okresie dwóch tygodni, jednak zafałszowano.
Zanim ogłoszono wyniki referendum (4 lipca 1946 r.), w Kielcach doszło do dramatycznych zajść, w następstwie których śmierć poniosło blisko czterdziestu polskich Żydów (przebieg wydarzeń i pobudki, którymi kierowali się inicjatorzy tej zbrodni do dnia dzisiejszego nie zostały rozwikłane). Propaganda komunistyczna postawiła społeczeństwu zarzut masowej postawy antysemickiej kultywowany w ich mniemaniu przez podziemie i instytucje kościoła katolickiego. Oficjalna ocena tych tragicznych wydarzeń nie służyła niczemu dobremu: w części polskich kręgów przyjęło się przekonanie o istnieniu mocnego związku pomiędzy ustalonym odgórnie rządem komunistycznym, a społecznością żydowską. Konstruowanie stereotypu: Żyd-komunista -Polakożerca , posłużyło jako zręczny argument, pozwalający osłabić w Polakach przywiązanie do długiej tradycji tolerancji. Potęgowł to fakt, że zajścia w Kielcach zostały w rzeczywistości wywołane przez lokalny aparat UB.
W pierwszych latach powojennej Polski zasadniczą bolączką sprawujących władzę i całego narodu była nieodparta potrzeba rekonstrukcji kraju ze zniszczeń i błyskawiczna asymilacja terenów zachodnich i północnych.
Represje, jakie objęły tych, którzy nie zaakceptowali komunistów u władzy z jednej, a prawdziwy społeczny entuzjazm z drugiej strony, przebiegały równocześnie z odbudową zdewastowanego kraju w czasie urzeczywistniania założeń planu trzyletniego (1947 -1949). Kolejny plan, sześcioletni, miał na celu wprowadzenie, jak to widniało na propagandowej ulotce, "wykucia w Polsce podstaw socjalizmu".
W 1947 r. sejm, w którym dominowali członkowie PPR, sformułował plan gospodarczy, tzw. plan 3-letni, którego autorzy prognozowali wzrost stopy życiowej obywateli do poziomu sprzed wojny. Dzięki dużemu zaangażowaniu ze strony społeczeństwa plan ten zrealizowano w niespełna rok po jego ogłoszeniu. Wówczas także, bardziej wyraźnie poczęły uwydatniać się pierwsze następstwa absolutnego oddania władzy w ręce komunistów: dokonano likwidacji wolnego handlu, w sposób bezprawny zagarniano niewielkie zakłady przemysłowe, ogłoszono także projekt kolektywizacji rolnictwa. Propaganda komunistyczna jest autorem wprowadzenia -wzorowanego na sowieckim -współzawodnictwa pracy, które doprowadzało do krańcowego stanu zdrowie i życie górników, stoczniowców i murarzy.
Symbol nowego ładu zaczęły stanowić wielkie konstrukcje budowlane- zakłady przemysłowe, dzielnice mieszkaniowe, obiekty reprezentacyjne.
Rozpoczęto naprawę mostów i usuwanie zniszczeń w komunikacji miejskiej i krajowej. Górnicy rozpoczęli katorżniczą pracę w kopalniach węgla. Ów surowiec stanowił w zasadzie jedyny polski towar eksportowy, umożliwiający import potrzebnych towarów zagranicznych. Wśród największych dokonań społeczności polskiej w tym okresie wskazać można : prężną odbudowę Warszawy-młodzież i starsze pokolenia dynamicznie odgruzowywali zawalone budynki, by przywrócić stolicy jej pierwotny wizerunek. Dramatyczna sytuacja w sektorze rolniczym i przemysłowym stanowiła czynnik sprzyjający centralistycznej polityce władz: przywłaszczano państwu prywatne zakłady i przedsiębiorstwa, tak poniemieckie (odnosiło się to do ziem zachodnich), jak i należące do polskich albo też żydowskich fabrykantów. Oprócz nadzoru władz państwowych wciąż istniał ruch spółdzielczy, drobny przemysł i rzemiosło, a także handel.
Po uformowaniu TRJN nadal prowadzono podjętą w epoce "Polski lubelskiej" reformę rolną. Pokaźna część ziemi została rozparcelowana pomiędzy chłopów bezrolnych i małorolnych, lecz nie przyczyniła się ona do likwidacji problemu przeludnienia wsi. Rolnikom przydzielono zbyt małe obszary ziemi, co także miało wpływ na podejmowanie kroków decyzyjnych o przenoszeniu się do miast. Efekt reformy zgodny był z wytycznymi komunistów, miała ona na celu przyciągnięcie jak największej liczby ludności, nie zaś faktyczną wolę rozwiązania trudności w dziedzinie gospodarki.
Najwięcej uwagi nowe władze poświęciły rozbudowie polskiego przemysłu metalurgicznego i hutniczego. Jegoe celem nie polegał jedynie na zaspakajaniu potrzeb Polaków, w czasie trwania tzw. "zimnej wojny" stanowił o koniecznym rozwoju zbrojeniowym. Utworzono tymczasem podstawy zupełnie nowych dziedzin gospodarki, takich jak przemysł stoczniowy, samochodowy, bądź tworzyw sztucznych.
Nowa przemysłowa panorama Polski nakreślona została przez ogromne zakłady przemysłowe. Budowano je w pobliżu okazałych miast, ale także tam, gdzie przemysł do tej pory nie istniał, niemniej jednak należało spodziewać się napływu taniej siły roboczej ze wiosek. W taki oto sposób narodził się m.in. Żerań, elektrownia w Jaworznie i cementownia w Wierzbicy. Wymiar symboliczny zyskała już Huta im. Lenina, zbudowana od fundamentów w podkrakowskiej wsi Mogiła. W otoczeniu przemysłowego kolosa zbudowano całkowicie nowe miasto o nazwie Nowa Huta.
Konstruowanie od fundamentów ogromnych ośrodków przemysłowych miało miejsce także w następnych latach. Miejsce ich powstawania było związane z pobliskim umiejscowieniem złóż wartościowych surowców (Turoszów , Bełchatów -węgiel brunatny, Lubin -rudy miedzi).
Ogromne przedsięwzięcia budowlane wywoływały społeczne zadowolenie i poparcie, głównie wśród młodszego pokolenia Polaków. Dla zamieszkujących wsie, przeprowadzka do nowopowstających ośrodków miejskich, pokój w hotelu robotniczym, wizja posiadania własnego mieszkania w bloku, była jednoznaczna z ogromnym awansem społecznym. Na okazałych placach budowy; widniały tablice informujące o tym, kto przoduje w wykonywaniu pracy, kto zaś opóźnia zakończenie budowy. System współzawodnictwa pracy stanowił dodatkowy bodziec mobilizujący do intensywnego wysiłku fizycznego; robotnik nie przepracowując odgórnie ustalonej normy mógł zostać uznany za sabotażystę.
Do nowego systemu; najwolniej przysposabiała się wieś. W oparciu o dekret wydany w dniu 6 września 1944 r. przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) o reformie rolnej, małorolni i bezrolni chłopi otrzymali przydziały gruntów (około 5 ha), za które mieli uiścić opłatę w wysokości rocznych zbiorów. Akcję lokacyjną w gospodarstwach, należących dawniej do Niemców, przeniesiono także na Ziemie Odzyskane, lecz w większości przypadków chłop, pochodzący ze wschodnich terenów II Rzeczypospolitej, nie potrafił całkowicie posługiwać się nowoczesnymi narzędziami pracy,. pozostawionymi przez dotychczasowych osadników.
Rolnicy żywili obawę szczególnie przed - tak jak to było wcześniej w Związku Radzieckim, przymusową kolektywizacją wsi. W dążącym ku komunizmowi państwie brakowało miejsc dla niezależnych producentów, dlatego też, aż do schyłku lat czterdziestych wzrastała presja, aby chłop nie gospodarzył niezależnie, ale w zespole, poprzez członkostwo w spółdzielni produkcyjnej. Ci, którzy nie realizowali tych zaleceń, byli określani mianem "kułaków" i pod rozmaitymi pretekstami, dochodziło do prześladowań (zagarniano ich zboże i trzodę, przejmowano budynki), a nawet do uwięzienia. Państwo polskie, przede wszystkim na obszarze Ziem Odzyskanych, było jednocześnie w posiadaniu pokaźnych majątków ziemskich, które następnie zamieniano w Państwowe Gospodarstwa Rolne, a gospodarujący w nich rolnicy, byli praktycznie zwyczajnymi najemnymi robotnikami.
Istnym przekleństwem wsi były obowiązkowe kontyngenty. Władze państwowe decydowały odgórnie, o tym, co, w jakiej ilości i w jakiej cenie rolnik musiał przekazać na ręce państwa, co było przyczyną pogłębiającej się pauperyzacji wsi, obniżenia jakości warunków gospodarowania, a w ostateczności doprowadziło do załamania na rynku żywnościowym.
Spółdzielnie produkcyjne , czyli jak je potocznie nazywano "kołchozy", nie przytłoczyły polskiego sektora rolniczego. Tworzone były sztucznie, więc w okresie politycznych przeobrażeń 1956 roku, przestawały istnieć.
Rolnicy odczuwali lęk przed kolektywizacją polskiej wsi, zaś drobni przedsiębiorcy obawiali się utraty posiadanych własności. Pomimo tego, niektóre hasła propagandowe, głównie te, dotyczące "awansu społecznego" pod rządami nowej władzy, znalazła swe odzwierciedlenie w realnym świecie.. "Ten, kto chciał współdziałać z władzami, znajdował szerokie pole działania i poprawy losu - jak napisała Krystyna Kersten, współczesny historyk -skromny lekarz zostawał dyrektorem szpitala, profesor gimnazjalny miał otwarta drogę do katedry uniwersyteckiej, woźny z elektrowni stawał na czele grupy operacyjnej (...), robotnik był dyrektorem kopalni". Osoby te nie wiązały się w sposób machinalny z nową władzą, a mimo to, ich wrogie nastawienie do partii komunistycznej malało, podobnie jak gotowość do przeciwstawienia się jej rządom.
W pierwszych latach powojennej Polski, aż 1,3 miliona dzieci nie miało żadnej styczności z edukacją. "Co najmniej jedna ośmiolatka w każdej gminie" -to zdanie błyskawicznie okazało się niemożliwe do realizacji. W 1948 roku, z powodu coraz większych nakładów na przemysł, zminimalizowano ilość klas w szkole podstawowej do siedmiu. Równocześnie znacjonalizowano ogół liceów niepublicznych i znaczną część przykościelnych, przyklasztornych -aby tym samym przygotować przyszłą kadrę inteligencką wywodzącą się z klasy robotniczo -chłopskiej. "Analfabetyzm jako zjawisko masowe został w Polsce zlikwidowany" - napisał w 1951 r. Stefan Matuszewski, Pełnomocnik Rządu do Walki z Analfabetyzmem. Przeprowadzenie akcji pochłonęło 123 mln. ówczesnych złotych i zaangażowało ponad 25 tysięcy wolontariuszy i dwukrotnie większą liczbę prawowitych nauczycieli. U kresu lat czterdziestych, liczba analfabetów wynosiła blisko 1,5 mln., przy czym 80% nie posiadających umiejętności czytania i pisania zamieszkiwało okręgi wiejskie. To w trosce o ich dobro organizowano "zespoły" świetlicowe i czytelnicze, drukowano specjalne podręczniki ( także dla osób ociemniałych). Nakład pierwszego polskiego elementarza u progu lat 50. wyniósł 1,2 miliona. egzemplarzy. Powodzenie tej akcji okazało się jednak efemeryczny: już kilka lat później, w naszym kraju miało miejsce zjawisko nasilonego wtórnego analfabetyzmu.
Naród nie wybiera swojej historii. Stanowi ona rezultat splotu przeróżnych czynników, tak obiektywnych, jak i subiektywnych; które wpływają na jej kształt i trudno jest wydzielić i dokonać oceny ich znaczenia.. Wiadomym jest, że w historii każdego narodu bez żadnych trudności można wskazać momenty pełne chwały, jak i takie, które są powodem do wstydu.. Czy kształt współczesnej Polski nie jest konsekwencją tamtych czasów? Czy w sposób analogiczny potoczyłyby się losy Polski? Nie żyjemy w kraju utopijnym, jednak może w przyszłości, będzie to możliwe?. Z drugiej jednak strony, zawsze pojawi się fragment układanki nie pasujący do całości, albowiem nie wszystkich w końcu można uczynić szczęśliwymi. Należy jednak pokładać ufność, że jesteśmy coraz bliżsi życia w "idealnym państwie", w państwie o którym nie śniło się nawet poprzednim pokoleniom.


Przedstawiciele najwyższej władzy państwowej w PRL
Prezydent Krajowej Rady Narodowej
XII 1944 - II 1947 Bolesław Bierut
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
II 1947 - XI 1952 Bolesław Bierut
Przewodniczący Rady Państwa PRL
XI 1952 - VIII 1964 Aleksander Zawadzki
VIII 1964 - IV 1968 Edward Ochab
IV 1968 - XII 1970 Marian Spychalski
XII 1970 - III 1972 Józef Cyrankiewicz
III 1972 - XI 1985 Henryk Jabłoński
XI 1985 - VII 1989 Wojciech Jaruzelski
Premierzy PRL
VII 1944 - II 1947 Edward Osóbka-Morawski
II 1947 - XI 1952 Józef Cyrankiewicz
XI 1952 - III 1954 Bolesław Bierut
III 1954 - XII 1970 Józef Cyrankiewicz
XII 1970 - II 1980 Piotr Jaroszewicz
II 1980 - VIII 1980 Edward Babiuch
IX 1980 - II 1981 Józef Pińkowski
II 1981 - XI 1985 Wojciech Jaruzelski
XI 1985 - IX 1988 Zbigniew Messner
IX 1988 - VIII 1989 Mieczysław Rakowski
Prezydent PRL
VII 1989 - XII 1990 Wojciech Jaruzelski


Przydatna praca? Tak Nie
Podobne prace:
Wersja ściąga: polska_w_czasie_prl..doc
(0) Brak komentarzy


zipp112 rozwiązane zadania
punktów za rozwiązanie do 53 rozwiązań 0 z 2
Rozwiązuj

grabki110 rozwiązanych zadań
Wiedza o społeczeństwie 10 pkt wczoraj o 17:34

sposoby rządzenia w Polsce

Rozwiązań 0 z 2
punktów za rozwiązanie do 8 rozwiązań 0 z 2
Rozwiązuj

cygi00000 rozwiązanych zadań
punktów za rozwiązanie do 15 rozwiązań 1 z 2
Rozwiązuj

Masz problem z zadaniem?

Tu znajdziesz pomoc!
Wyjaśnimy Ci krok po kroku jak
rozwiązać zadanie.

Zaloguj się lub załóż konto

Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.