profil

satysfakcja 83 % 35 głosów

Analiza i intepretacja wiersza Rafała Wojaczka "Dotknąć..."

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

Rafał Wojaczek

DOTKNĄĆ...

Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada

Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur

Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął

Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła

Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi


Wojaczek – skandalista. Wojaczek – katastrofista. Poeta Nowej Fali, poeta przeklęty, geniusz, świr, pijak. „Gnój, alfons, nie wiadomo kto”, jak pisał o sobie. Przede wszystkim jednak Wojaczek – samotnik. Wyobcowany, nie potrafiący odnaleźć się w społeczeństwie, nie mogący poradzić sobie z trudnościami świata.
Punktem wyjścia w poezji Wojaczka, jak pisze Romuald Cudak, są dwie sytuacje zagrożenia. Pierwsza, to zagrożenie podmiotu i kryzys tożsamości, który ujawnia się w groźbie dezintegracji osobowości, depersonalizacji i rozpadu immanentnej tożsamości. Druga sytuacja to zagrożenie egzystencji. Wypływa ona z konfliktu pomiędzy jednostką i światem. Świat bowiem w swej normalności, oczywistości i przeciętności, ze swoim pragmatycznym porządkiem społecznym, powszechnie obowiązującym kodeksem moralnym, zdroworozsądkowymi racjami ogólnymi, racjonalnym uporządkowaniem zostaje oceniony jako rzeczywistość wartości nieautentycznych i zakrywających w istocie naturę świata. Egzystencja w tej rzeczywistości jawi się także jako egzystencja ułomna, nieprawdziwa, zniewalająca. Świat poety to świat wyobcowania, pozbawiony wartości umożliwiających prawidłowe bytowanie.
Poeta uprawia tradycyjne wzorce wierszowania, poświadczając tym samym kunszt i wirtuozerię w uprawianiu sztuki słowa. Dystych zdecydowanie przeważa w tomie poezji „Inna bajka”, skąd pochodzi analizowany utwór. Liryka Rafała Wojaczka to domena wiersza stroficznego. Utwory pisane zwrotkami, mające u podstaw wzorce regularnej strofy, przeważają.
Wiersz „Dotknąć…” cechuje, jak na dystych przystało, wyrazista dwudzielność intonacyjno – składniowa zawartego wypowiedzenia i uzgodnienie granic wersów z granicami toku intonacyjno – składniowego wypowiedzi. Spoistość osiąga dzięki stosowanym rymom parzystym (np. pada – spada), wyraźnemu zamknięciu strofy w postaci zakończenia toku intonacyjno – zdaniowego w klauzuli drugiego wersu oraz paralelizmowi składniowemu i treściowemu w obrębie wersów.
Wojaczek wprowadza do poezji dystych ze względu na jego wartość stylizacyjną. Strofa ta nie należy do częstych we współczesnej poezji. Jest strofą, która silnie ewokuje swe źródła: poezję ludową, psalm, klasyczną lirykę. Jest jednym z najlepszych środków stylizacyjnych – pojawiając się w wierszu, natychmiast nadaje mu walor klasyczności. Sugeruje też aspekt religijny lub koneksje ludowe, niesie z sobą pamięć o źródłach, nakazuje odczytywać wiersz w kategoriach stylizacji na psalm, elegię, pieśń ludową.
Poeta nie stroni również od rymów. Wprowadza je z istną wirtuozerią. W wierszu „Dotknąć…” występują rymy dokładne (mur – chmur), niedokładne (żyto - zginął) i gramatyczne (studnia – źródła).
Dystychy Wojaczka to strofy dążące do izosylabizmu lub przełamujące od czasu do czasu wzorzec izosylabiczny. I tak w wierszu „Dotknąć…” mamy po dziesięć sylab w każdym wersie, z wyjątkiem ostatniego, najtragiczniejszego w swojej wymowie. Tutaj poeta świadomie użył jedenastu sylab, by zburzyć pewien porządek, wstrząsnąć czytelnikiem, zwrócić uwagę na tragizm sytuacji. Ostatni wers jakby wymyka się spod kontroli, nie ma w nim również rymów. Podkreśla dramat podmiotu lirycznego, dobitnie ukazuje jego samotność, ból i cierpienie.
Utwór „Dotknąć…” doskonale oddaje istotę poezji Wojaczka. W posłowiu do „Wierszy” Wojaczka Tadeusz Pióro zauważa, że we wczesnych wierszach poeta wielokrotnie poszukuje weryfikacji własnego istnienia. Bardzo często odbywa się to właśnie na płaszczyźnie nie tyle rozumowej czy emocjonalnej (myślę/czuję, więc jestem), ale na płaszczyźnie zmysłów. W tym wypadku owa weryfikacja dokonuje się już w tytule wiersza i pierwszych słowach kolejnych dystychów.
„Dotknąć”, „ugryźć”, „łyknąć”, „wyrzec” to odpowiedniki zmysłów, bez których człowiek nie może prawidłowo egzystować. Dzięki dotykowi, smakowi, słuchowi odbieramy rzeczywistość, postrzegamy i rozumiemy otaczający świat. Użyte tu bezokoliczniki świadczą o nominalnym charakterze języka wierszy Wojaczka. Poeta tworzy nie tyle świat rzeczy, ile świat pojęć. To nie liryka opisowa, a kreująca i wyobraźniowa. Wyobrażamy sobie więc, że „dotykamy, by stwierdzić”, widzimy rzeczy realne, cielesne, tak oczywiste. Jak wielkie jest nasze rozczarowanie, gdy okazują się one „pyłem, chmurą”, próżnią, nicością. Dotykamy deszczu, a tu pył, dotykamy muru, a tu chmury, nie mamy czego ugryźć, łyknąć... Deszcz, tak niezbędny dla życia, staje się pyłem z Księżyca, marnością, czymś odległym i nierealnym. Mur, oznaka bezpieczeństwa, miejsce schronienia, to ulotne chmury, kurtyna, która znika, nim rozpocznie się przedstawienie. Pragniemy dotknąć, poczuć rzeczy potrzebne i wartościowe, jednak, gdy zbliżymy się do nich, okazują się ułudą, obiektami nieuchwytnymi i przemijającymi. Poeta nie bez powodu używa pojęć związanych z poczuciem bezpieczeństwa, umożliwiającymi życie i kontrastowo zestawia je z terminami obrazującymi nietrwałość. Takie przyrównanie dobitnie ukazuje alienację i samotność podmiotu lirycznego.
Chleb i woda – to symbole życia. Człowiek, by żyć, musi jeść, musi pić. Podmiot liryczny „gryzie kromkę”. Jak wielkie jest jego nieszczęście, gdy stwierdza że „żyto zjadły szczury”, że nie ma co jeść. Pojawia się widmo śmierci, „piekarz też zginął”. Mamy tu, tak typową w poezji Wojaczka, symboliczną reprezentację przez świat materialny tego, co niematerialne, metafizyczne. Wyodrębnia się również paradygmat związany ze znaczeniem „życia” – wskazuje na to słowo „żyto”. Żyto to chleb, chleb to pożywienie, pożywienie to życie. Gdy brakuje tych podstawowych rzeczy, człowiek umiera. Brak wody to znak, że zbliża się rychły koniec. Wszak „studnia wyschła”, a wraz z nią „wszystkie inne źródła”, w których podmiot liryczny upatrywał nadziei na odmianę swojego życia. Nie ma gdzie szukać pomocy, człowiek skazany jest tylko na siebie. „Inne źródła” to ludzie, do których podmiot liryczny rozpaczliwie woła o ratunek. Nie pozostało mu nic innego, jak szukać oparcia wśród nich. I następuje kolejne bolesne starcie z otaczającą rzeczywistością – „głos jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi”. Ci, do których pragnął zwrócić się podmiot liryczny, pozostają głusi na jego wołanie. Są zimni i obojętni, a rozpaczliwy krzyk o pomoc, utknął gdzieś w próżni.
Paralelizm składniowy i treściowy nadaje wierszowi perswazyjność, podkreśla wypowiedzi podmiotu lirycznego, jego próby „dotknięcia” realnego świata i stwierdzenie, że to, co widzi jest nieprawdą. Paralelizm sprawia również, że utwór jest rytmiczny, aż do przedostatniego wersu. Ostatni wers, jak już pisałam, jest całkowicie wybity z rytmu, wskazuje na alienację podmiotu lirycznego i bolesną obojętność drugiego człowieka.
O Wojaczku mówiono, że jest ogarnięty obsesją śmierci. W wierszu „Dotknąć…” daje temu wyraz najpierw poprzez postać piekarza, który „też zginął”, potem przez wszystkie opisane wyżej zestawienia i kontrasty.
Można doszukiwać się tutaj wątków autobiograficznych. Wojaczek prowadził burzliwe życie pełne alkoholowych ekscesów i naznaczone piętnem choroby psychicznej. Widmo śmierci krążyło nad nim. Pisał o śmierci, tęsknił do niej, kilka razy próbował popełnić samobójstwo. Ostatnia próba była udana... Wiersze to zapis jego stanów psychicznych, rodzaj swoistej autoterapii. Jego krótkie życie w połączeniu z brutalną, choć pełną ekspresji poezją, przyczyniło się w dużej mierze do zaistnienia legendy związanej z jego osobą. Nazywano go nawet Rimbaudem znad Odry.
Świat przedstawiony w analizowanym utworze jest światem ciągłego osamotnienia, a życie w nim to pasmo ciągłych rozczarowań. Ciało zostaje przeciwstawione rozumowi i stworzonemu przez niego porządkowi świata. Ono staje się źródłem poznania. Przez pryzmat ciała zostaje postrzeżone życie i śmierć. Człowiek, pozostawiony samemu sobie, bez wartości umożliwiających prawidłową egzystencję, bez drugiego człowieka, skazany jest na unicestwienie.
Jan Błoński pisał kiedyś o poezji Rafała Wojaczka w „Życiu Literackim”, że jest to „odrodzenie nurtu katastroficznego, jedno z najciekawszych zjawisk ostatnich lat. Poezja Rafała Wojaczka rodziła się z zagrożenia, z lęku. Była próbą znalezienia wartości elementarnych, pierwszych. Wojaczek penetrował i pokazywał ciemne obszary naszego życia”. Poezja Wojaczka jest poezją wyobcowania odczutego i przeżytego na poziomie najściślej cielesnym i najgłębiej osobistym. Cała była w swej istocie poszukiwaniem. Poszukiwaniem prawdy o transcendencji, poszukiwaniem sensu, istoty rzeczy, a wreszcie – poszukiwaniem siebie samego ...


Autor rhiamon
Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy zobacz wszystkie
13.2.2011 (21:43)

"Pisał o śmierci, tęsknił do niej, kilka razy próbował popełnić samobójstwo. Ostatnia próba była udana..." tego się doczepię tylko.. trochę bez sensu napisane.. "ostatnia próba była udana".. w sumie więcej próbować już nie mógł bo nie żył ;]

Teksty kultury


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.