profil

"Wózek inwalidzki" - reportaż

drukuj
satysfakcja 100 % 3 głosy

Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

Maks był młodym, osiemnastoletnim chłopakiem, gdy został skazany na wózek inwalidzki do końca swojego życia. A to wszystko przez dwóch okrutnych i nieostrożnych ochraniarzy, jednego z hipermarketów w Łodzi.
"Gdyby nie tak wielka brutalność tych bandziorów, mój syn by dzisiaj chodził o własnych siłach i nie miałby innych problemów zdrowotnych" - mówi zrozpaczona matka Maksa.
Na samym wstępie nasuwa się na myśl pytanie: Dlaczego ochraniarze, którzy powinni być odpowiedzialni i powinni zachowywać spokój, naruszają prawa i stosują przemoc wobec innych, uczciwych osób?
Cała ta tragedia rozegrała się w piątek 20 sierpnia, gdy Maks wraz ze swoim starszym bratem do hipermarketu na zakupy. Wychodząc ze sklepu, zauważyli jak jeden z ochraniarzy szarpie jakąś nastolatkę. Nikt na to nie reagował. Każdy kto to widział, przechodził obojętnie. Niektórzy nawet nie zauważyli, że coś się dzieje.
"Nagle drugi ochroniarz podszedł do mnie i do Maksa i powiedział - Spadać gówniarze! Nic nie widzieliście, nic nie słyszeliście!
Zauważyłem jak mój młodszy brat patrzy na niego z nienawiścią. To był obraz jak z jakiegoś filmu kryminalnego - bandyta kontra niewinny przechodzień." - wspomina Łukasz - starszy brat osiemnastolatka. Nie wiadomo z kąt, nie wiadomo dlaczego w jednej sekundzie podbiegło do młodszego chłopca dwóch ochraniarzy. Zaczęli go bić, przewrócili na podłogę, zaczęli go kopać.
"Chciałem jakoś pomóc bratu, ale nie mogłem. Na prawdę próbowałem. Ale kiedy do nich podchodziłem, to zaraz mnie odpychali. Podchodziłem raz, drugi i nic. Za trzecim razem gdy podszedłem i stanowczo powiedziałem: Zostawcie go!, - to wtedy dali już sobie spokój. Widziałem, jak Maks leży bezradnie na ziemi, cały we krwi, nie ruszał się. Pomyślałem wtedy - O nie! Oni zabili mi brata i nawet nikt tego nie zauważył!" – płacze Łukasz.
Po całym zajściu jeden z przechodniów, a zarazem świadków całej akcji zadzwonił natychmiast po pogotowie i policję. Pomimo dużych korków na mieście, służby bezpieczeństwa dotarły na miejsce zdarzenia w dość szybkim czasie.
Po opatrzeniu przez funkcjonariuszy karetki pogotowia, lekarz stwierdził, iż Maks ma prawdopodobnie złamany kręgosłup oraz uszkodzenia wewnętrzne. Poszkodowany wraz z lekarzami z karetki udali się do szpitala, a policja zajęła się przesłuchaniem naocznych świadków oraz dwóch ochraniarzy biorących udział w tragicznej bójce, której skutkiem mogła być również śmierć młodego człowieka.
"Za to co zrobili mojemu dziecku, powinni dostać dożywocie! Jednak po kilku sprawach sądowych oskarżeni zostali skazani na cztery lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na sześć lat. Nic nie przywróci zdrowia Maksowi, jednak kwota, którą otrzymaliśmy z wyroku sądu od prezesa hipermarketu, w którym utracił zdrowie mój syn, starczy na długotrwałą rehabilitację" - wypowiada się ojciec poszkodowanego.
Maks po długotrwałej i ciężkiej rehabilitacji, nie poddał się, lecz walczył coraz bardziej z chorobą, ukończył studia wyższe, założył rodzinę i ma swoje dzieci. Jednak do dziś wspomina nieszczęśliwy wypadek i mówi: „Mogłem być ostrożniejszy i mogłem nie zwracać uwagi na to co robili. Za to, że na nich patrzyłem, płacę do końca życia kalectwem”.
- Gdybyś mógł cofnąć czas, to zdołałbyś uniknąć tak tragicznego wypadku?
- Jeśli chodzi o cofanie czasu, to uważam, że gdyby nie ten wypadek, nie byłoby mnie tu teraz, nie miałbym tak wspaniałej i kochającej rodziny oraz byśmy teraz nie rozmawiali. (...)
Sądzę, iż to właśnie dzięki temu zrozumiałem, że na życie należy patrzeć z dystansem i za nim coś zrobię muszę się nad tym zastanowić bynajmniej dwa razy.
- Czy obwiniasz kogoś, za to co się stało? Np. swojego brata?
- Nie, dlaczego? Przecież mój brat nic nie zrobił. On chciał mi pomóc, a nie zaszkodzić. Kochałem mojego brata, a teraz kocham go jeszcze bardziej. I nikogo za to nie obwiniam. (...)
Ale jeżeli ktoś kto przechodził obok nich i nie widział tego co robili tej dziewczynie, dzisiaj mojej żonie, to jest dla mnie nienormalne, ponieważ jak można przejść obok kogoś i nie zauważyć, że dzieje mu się krzywda?"




Przydatna praca? Tak Nie
Podobne prace:
Komentarze (2) Brak komentarzy zobacz wszystkie
2.8.2006 (01:36)

hah fajne zakonczenie :P ja niehodze do hipermarketow bo maja zgniłe zarcie wiec nikt mi kregoslupa niepolamie.

27.7.2006 (14:10)

jestem studentka dziennikarstwa i uwazam ze reportaz jest oh mimo ze posiada widoczne bledy ort oraz stylistyczne poza tym jest przepojony emocjonalnie co swiadczy ze autor byl uczesnikiem tej strasznej sytuacji

Gramatyka i formy wypowiedzi


mf36550 rozwiązanych zadań
punktów za rozwiązanie do 23 rozwiązań 0 z 2
Rozwiązuj

olciapolcia1230 rozwiązanych zadań
Język polski 10 pkt wczoraj o 17:17

Był by ktoś w stanie to rozwiazac.?

Rozwiązań 0 z 2
punktów za rozwiązanie do 8 rozwiązań 0 z 2
Rozwiązuj

Masz problem z zadaniem?

Tu znajdziesz pomoc!
Wyjaśnimy Ci krok po kroku jak
rozwiązać zadanie.

Zaloguj się lub załóż konto

Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.