profil

/

Zadania Prace

Marek Aureliusz

drukuj
satysfakcja 67 % 24 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Długo przed przystąpieniem do czytania książki, zastanawiała mnie postać samego jej autora- Marka Aureliusza; cesarza rzymskiego, „filozofa na tronie”, urzeczywistnienia wizji platońskiej. Kiedy wreszcie książka znalazła się w moich rękach, zaczęłam ją czytać...
„Rozmyślania” Marka Aureliusza to pamiętniki pisane na przestrzeni 10 lat, także w obozie wojskowym podczas wojny, ale i w wielu inny miejscach, które z precyzją podaje sam autor np. Wśród Kwadów nad Granem). Wydane zostały po raz pierwszy w 1599 r. w Zurychu. Pod ich wrażeniem byli cesarze Justynian i Julian, a także Fryderyk II Pruski. Napisane były po grecku, są ostatnim dziełem jakie wydał starożytny stoicyzm. Rozmyślania noszą w oryginale greckim nie mniej efektowny tytuł „Do siebie samego”. Starożytni znali je w rękopisie, Europa odkryła dopiero u schyłku renesansu.
Jedyne dzieło Marka Aureliusza jest traktatem filozoficznym, zbiorem medytacji, szkicem pamiętnika, ale nade wszystko – wykładem sztuki życia zgodnego z zasadami stoicyzmu. Uczy panowania nad emocjami (zarówno wielką radość jak i największe nieszczęście przyjmować winniśmy ze spokojem). Nie należy dążyć do rozkoszy, sławy ani bogactwa, lecz znajdować spokój w pracowitości, życzliwym (choć nieco sceptycznym) stosunku do innych, sumiennym wypełnianiu swoich obowiązków. Pojawia się również motyw idei pracy społecznej, tj. jak pisze sam autor „Niech ci to jedno radość sprawia i będzie ostoją: od pracy społecznej iść ku pracy społecznej, z myślą o bogu.” Bardzo dużo rozważa również nad naszą duchowością, która nadaje sens naszemu życiu, i wartość naszej egzystencji. Warto też pamiętać, że świat jest teatrem, a ludzie aktorami, wyznaczonymi do odegrania skromnej zazwyczaj roli. Bądźmy zatem w każdej chwili przygotowani do opuszczenia sceny. Nie buntujmy się, nie lękajmy się także śmierci, która mieści się w naturalnym porządku świata.
W XIII-stu księgach dzieła Marka Aureliusza pada wiele słów dotyczących człowieka i jego zachowania, życia i śmierci, duszy i bogów, oraz wreszcie filozofii. Uważam książkę nade wszystko za wyjątkową- nie jest to bowiem jakiś typowy pamiętnik, czy zwyczajne pismo filozoficzne; to zdecydowanie coś więcej- swoista rozmowa z samym sobą, wywody nad własnym życiem.
W utworze dostrzegam zarówno wiele motywów godnych przeczytania i refleksji, oraz kilka z którymi nie mogę lub po prostu nie potrafię się zgodzić.
W utworze padło wiele zwrotów, metafor, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Gdybym miała wybrać przykładowo jedno z nich, wybrałabym:„A szczęśliwy- to ten, kto los szczęśliwy sam sobie przygotował. A szczęśliwy los- to dobre drgnienie duszy, dobre skłonności, dobre czyny”.
Innym pozytywem wywodów Marka Aureliusza jest fakt, że oddaje on los każdego człowieka w jego ręce. Owszem; wszystko co robimy, jak mówi, róbmy w zgodzie z naturą , jednak jesteśmy istotami wolnymi, w żaden sposób nie zniewolonymi przez tak ważnych (wg Aureliusza) bogów. „(...)I inne liczne podobne zjawiska nie każdemu będą miłe, lecz tylko temu, kto się naprawdę zżyje z naturą i jej dziełami”.
„Kto popełnia nieprawość, jest bezbożny. Skoro bowiem wszechnatura stworzyła istoty rozumne dla wzajemnej korzyści, by sobie nawzajem stosownie do potrzeby pomagały, a nigdy nie szkodziły, jasne jest, że ten, kto działa wbrew jej zamiarowi, występuje przeciw temu najczcigodniejszemu bóstwu.” - Marek Aureliusz połączył w sposób ścisły naturę i postać bogów; ciężko nie zgodzić się z takim schematem budowy świata, bowiem i dla nas- katolików, Bóg i natura stanowią nierozłączną jedność.
„Jeżeli coś czynię, czynię, uwzględniając dobro ludzi.” - to jedno z wielu słów, jakie padły z ust cesarza, które wzbudziły we mnie wyjątkowy zachwyt- jak mówi przykazanie „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” . Jakże dobre jest postępowanie dające jednocześnie szczęście mnie i innym, a przynajmniej nie krzywdzące innych. Człowiek współczesny, myślę, że i zaprzeszły również wszelkie swoje postępowanie podciągał pod korzyści dla samego siebie. Jak istotny więc musiał okazać się fakt, że sam cesarz, najwyższa głowa państwa postępuje inaczej- dostrzega drugiego człowieka, chce mu pomóc.
„Wnikaj w wolę każdego człowieka. Ale pozwól i każdemu innemu wniknąć w wolę twoją własną.” - idealny stosunek interpersonalny pomiędzy mną a drugim człowiekiem; z ust Marka płynął szacunek dla każdego, hołd oddany drugiemu. Każdy, jak zrozumiałam, zasługuje na to co najlepsze. Cesarz założył, że każdy człowiek jest z natury dobry, dzięki czemu nie skazał nas od razu na potępienie, czy alienację. Wręcz przeciwnie- oddał w nasze ręce możliwość bycia szczęśliwym i dawania szczęścia innym- w tym bowiem znajduje się moim zdaniem sens ludzkiej egzystencji- w odnalezieniu poczucia szczęścia we wszystkim i każdym. To szczęście bowiem dodaje nam sił, pozwala przetrwać chwile dla nas trudne.
Aureliusz ogromną rolę przywiązywał, jak wyczytałam z jego pamiętnika, do uczucia szczęścia- a przecież był stoikiem; nasuwa się pytanie- dlaczego więc, tak dużo o nim (tj. o szczęściu) pisał? Jak pisze „Czyż zrodziłeś się dla przyjemności? Czyż nie do trudu, nie do pracy? Czyż nie widzisz, jak roślinki, wróbelki, mrówki, pająki, pszczoły czynią, co do nich należy, a stosownie do sił swoich przyczyniają się do harmonii świata?” - i tu ukryta jest, wydaje mi się odpowiedz. Szczęście jest więc tylko swego rodzaju „wzmocnieniem”, czymś co popycha nas do pozytywnego działania na rzecz innych ludzi. Nie jest to więc szczęście jako uczucie, ale szczęście jako kierunkowskaz, pokazujący jaką drogą powinniśmy kroczyć w przeciągu całego swego życia.
„To więc, co zależy tylko od ciebie, okazuj: czystość charakteru, powagę, wytrwałość, obojętność wobec rozkoszy, zadowolenie z losu, wstrzemięźliwość, życzliwość, swobodę, prostotę, zastanowienie i wielkoduszność.” Nie wszystkie dobre cechy posiadamy od urodzenia, wręcz przeciwnie- większość nabywamy dopiero w ciągu naszego prawego życia. A dzięki temu, nikt nie jest przegranym już na starcie, nikt nie powie nam „Twój ojciec był zły, więc i Ty jesteś do niczego!”. Jako cesarz był to człowiek dobry- postępował bowiem według takiej właśnie zasady- wszystkich traktował na równi, nikogo nie skreślał od razu, każdy miał swoją szanse.
Kolejny cytat „jeżeli to państwu szkody nie przyniosło, i mnie nie przyniosło” , w pewien sposób dowodzi, jak ogromne znaczenie miała idea służby społecznej. Wręcz mogłabym powiedzieć, iż w książce w sposób ciągły, jak swego rodzaju fanatyk, Aureliusz powtarzał tą idee. Czytając kolejne księgi stawało się to już powoli męczące- ileż bowiem można się rozpisywać na ten sam i jeden temat? Należy przy tym pamiętać, że być może z jednej strony było to owszem męczące, jednak z drugiej ciągłe powtarzanie pewnej kwestii podkreśla jej rangę, ogromne znaczenie.
„Skutki ulegają ciągłym zmianom, a przyczyny tysiącznym zwrotom. Nic prawie nie ma stałego.” - prawda ta znana jest nam nie od dziś, nie ma bowiem nic ani stałego, ani pewnego na tym świecie. Dlatego też powinniśmy się wyzbyć według zasady stoicyzmu wszelkich uczuć, popadania ze skrajności w skrajność- bowiem coś co dawało nam ogrom szczęścia, nagle może zniknąć, i my wtedy możemy zniknąć razem z tym...
„Podążają do celu przed sobą leżącego” , jeśli dobrze zrozumieć te słowa, to cesarz nie był człowiekiem zbyt wybiegającym, poszukującym problemów. W sumie, faktem jest to, że po co sięgać po przysłowiową „gwiazdkę z nieba”, jeśli przed nami jest coś osiągalnego, mającego również ogromną wartość. Poza tym, jakby nie było; istnieje zasada „od początku do końca”- zaczynając od małych rzeczy, rozwiązując najprostsze sprawy, możemy osiągnąć bardzo wiele, i wreszcie kiedyś zawalczyć o coś trudniejszego, bardziej niedostępnego.

Co mi się nie spodobało w utworze to to, że Marek Aureliusz potraktował człowieka w sposób bardzo przedmiotowy, surowy, jakby sam był czymś więcej- nazwał go istotą kruchą, grzeszną; „Duszyczką jesteś, dźwigającą trupa- powiedział Epitet”.
Człowiek bez bogów, według cesarza jest nicością, szarą materią.
„Śmiercią nie gardź- owszem, niech ci miła będzie, bo i ona jest jednym z objawów woli natury.” Marek Aureliusz pomimo faktu, że każdy z nas ma wolną wolę, ogromną wagę przywiązywał do natury. Całkowicie zamknął nas w „szufladkach matki natury”, która to pozwala nam żyć, nadaje kształt naszemu charakterowi. I właśnie ten motyw uważam za największy minus dzieła cesarza. Natura bowiem stanęła ponad wszystkim: ponad bogów i ludzi, ponad duchowość i cielesność, wreszcie ponad wolność. Owszem, mówi się nie od dziś, że „niektórych matka natura obdarzyła hojnie, innych trochę mniej”. Jednak zawsze uważałam to tylko i wyłącznie za powiedzenie- to bowiem Bóg obdarza ludzi, tylko on ma tą niesamowitą moc dawania i odbierania. Natura zaś, (być może to dość schematyczne lub płaskie pojmowanie) kojarzy mi się wyłącznie z czymś co nas otacza; to my mamy na nią wpływ, to my ją kształtujemy, a nie ona nas. Owszem; niszcząc naturę niszczymy samych siebie, jest to jednak pewne sprzężenie zwrotne, działa na zasadzie bumerangu- raz wyrzucony, zawsze do nas powróci, zło raz rzucone, zawsze odbije się na nas samych.
Jak dalej czytam „Nic się nikomu nie zdarza, do zniesienia czego nie byłby z natury przysposobiony.” Czemu więc tak często nie radzimy sobie z życiem, nie potrafimy ogarnąć problemów? I czemu Aureliusz gdzieś dalej pisze- „Nie wstydź się korzystać z obcej pomocy. Twoim bowiem obowiązkiem jest wykonać swe zadanie, jak je ma żołnierz przy zdobywaniu twierdzy”. Z jednej strony jesteśmy więc samowystarczalni, jednak z drugiej jesteśmy zbyt słabi by podołać godnemu wypełnieniu „swojej warty żołnierskiej”. Jak to jest w końcu z nami? Czy natura na pewno dała nam wystarczająco sił by podołać wszystkim przeszkodom? Tu cesarz nie udzielił nam jednoznacznej odpowiedzi, co uważam za kolejny minus jego dzieła. Jest to również przejaw słabości, których posiadał zapewne wiele, o których jednak nie wspomniał.
W księdze I, która była swego rodzaju wstępem, i opisem jego osobowości Aureliusz wymienił szereg cech, które odziedziczył po poszczególnych osobach. Były to jednak tylko cechy pozytywne, bez wad. Czyżby cesarz uważał, że jeśli się o czymś nie mówi, to tego nie ma? Jeśli więc, idąc dalej tym tokiem myślenia, nie mówię nic o moich wadach, słabych punktach, to znaczy, że one nie istnieją? A czy ktoś mówił głośno o pięcie Achillesa - jego jedynej słabości, która w końcu zabiła prawie nieśmiertelnego herosa? Nie zgadzam się zdecydowanie z tym tokiem myślenia, bowiem nie wystarczy o czymś nie mówić aby tego nie było- takie rzeczy tkwią głębiej w nas, zawsze nam towarzyszą, i faktem jest to, że mówiąc o naszych wadach możemy z nimi walczyć- nic nie robiąc natomiast niczego nie osiągniemy; to dość prosta zasada.
„(...)Jak wszystko znika szybko: w świecie sami ludzie, w czasie i wspomnienie o nich!(...)”. Temat kruchości i znikomości naszego życia stał się już klasyką, jak pisał Daniel Naborowski „(...) godzina za godziną niepojęcie chodzi; był przodek, byłeś Ty sam, potomek się rodzi (...)” . I sam cesarz dostrzegł ten aspekt towarzyszący nam każdego dnia; świadomość tego, że może to być nasz ostatni dzień, który mimo wszystko nie wzbudza w nas lęku, czy niepokoju; nakłania nas do refleksji nad własnym życiem i postępowaniem. Ta swego rodzaju wszechogarniająca nas niepewność, jest również naszym „aniołem stróżem”. Aureliusz słusznie, moim zdaniem dostrzegł problem ulotności naszego życia, każdej chwili. Jak pisała niegdyś Wisława Szymborska „Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy(...)” . Ciężko zaprzeczyć temu stwierdzeniu, bowiem każdy z nas doskonale zna potwierdzenie tych słów z „autopsji”; jedna młodość, jedna i jedyna miłość; uczucia nigdy się nie powtórzą, nigdy nie będą takie same; jednak pamiętając o tym, iż piszę na temat stoicyzmu, zakończę temat uczuć już na tym poziomie.
„(...)Sądził więc słusznie i zgodnie z myśleniem filozoficznym, że błąd popełniony z rozkoszy jest karygodniejszy niż popełniony z bólu.(...)”. Nie mogę się zgodzić z tym zdaniem, które padło w księdze II „Rozmyślań”, bowiem dla mnie osobiście błąd przez nas popełniony zawsze jest błędem; nie ma znaczenia dlaczego go popełniamy- każdego trzeba żałować, i każdy trzeba starać się naprawić. Owszem- zabójstwo jest zdecydowanie innym błędem od np drobnej kradzieży, jednak Marek Aureliusz nie dokonał klasyfikacji na poziomie wykonanego czynu (zabójstwo zdecydowanie bardziej karygodne od drobnej kradzieży), ale na poziomie przyczyny (doskonałym przykładem jest historia niegdyś bardzo głośnia dotycząca młodej dziewczyny która w brutalny sposób zasztyletowała swojego ojca, który się nad nią znęcał. Ciężko powiedzieć na ile postąpiła źle, a na ile dobrze).
Zbudowani jesteśmy według cesarza z ciała, tchu i woli; z czego ciało to „kupa kału i gnatów”, dech to „wiatr” , natomiast wola jest zdecydowanie czymś więcej- wiecznie młoda, pozwala nam zachować godność. Takie rozgraniczenie człowieka na materie i nie materie, życie duchowe i cielesne jest mi znane nie od dziś. Taki kontrast dwóch wizerunków człowieka znany jest zapewne doskonale każdemu, czego dowodem może być ciągnąca się wiekami ta właśnie kwestia. Takie zasady jak „carpe diem” zastąpiona przez „memento mori” , słowa rzymskiego poety Terencjusza ”Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie nie jest mi obce”, czy słowa Sępa-Szarzyńskiego „Cóż będę czynił w tak straszliwym boju? Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie”. Te zdania, jak i wiele innych podkreślają czym jest dualizm natury ludzkiej, czy stanowi to problem, czy wręcz przeciwnie. Uważam, że nie jest to problem, jest to dopełnienie; nasze ciało i dusza stanowią doskonałą jedność, zwaną przez nas bardzo często po prostu osobą, persona.
„Ogórek gorzki- to go rzuć. Ciernie na drodze- to się usuń. Wystarczy to. A nie dodaj: po co to w świecie?” . Po co przeklinać świat jeśli to i tak niczego nie zmieni? Po co ciągłe narzekanie, lamenty? Jeśli coś jest złe, po prostu to omińmy, zamiast stojąc nad tym, narzekać jacy to my jesteśmy nieszczęśliwi. To typowa postawa stoicka; świata się nie analizuje- świat się przyjmuje taki jakim on jest- ze wszystkimi jego wadami i zaletami.
„Jakże jest śmieszny i obcy życiu człowiek, który dziwi się jakiemukolwiek zdarzeniu w życiu!” . Czyż każdy z nas nie jest wiecznym nowicjuszem uczącym się całe życie? Czyż nie jest dla nas zaskakująca każda chwila, każde wydarzenie, każda nowo napotkana osoba? Nie wiem, więc skąd ta ironia wobec naszego ciągłego zdziwienia. Przecież to życie jest dla nas zadziwiające, taka jest bowiem jego natura, taki jego cel- gdyby tak nie było; wtedy życie stałoby się swego rodzaju wegetacją, monotonią, a śmierć byłaby wybawieniem- czymś zdecydowanie cenniejszym od samego życia.
"Figi zimą szukać- to szaleństwo. Tak samo też szukać dziecka, gdy go już nie ma." ( "A moje miłe serce roześmiało się."). Muszę przyznać, jest to jedno z kilku zdań dla mnie niezrozumiałych; Niezrozumiałych w tym sensie, że nie do końca wiem czego się ono tyczy. Być może jakiegoś osobistego, głębokiego przeżycia cesarza? Być może są to słowa skierowane do konkretnej osoby? Marek Aureliusz nie sprecyzował tego zdania w żaden sposób, także obawiam się, że do końca pozostanie ono dla mnie zagadką- uważam jednak, że w każdym dziele, a tym bardziej filozoficznym powinna tkwić jakaś niewiadoma- coś co zmusi nas do myślenia i refleksji.
„(...)gdyby cię ktoś nagle zapytał: "O czym teraz myślisz?"- mógł natychmiast swobodnie odpowiedzieć: "O tym i o tym” - na koniec zostawiłam jedno z moich ulubionych cytatów. Przyznać należy; nie posiada on żadnego może głębszego znaczenia, czy sensu. Jednak bardzo często pada to właśnie pytanie „o czym myślisz?”- wtedy zmieszani odpowiadamy „o niczym”. Jednak nie jest możliwe „myślenie o niczym”, doskonale o tym wiemy. Osobiście mówiąc „o niczym” mam na myśli „o niczym ważnym”, „o niczym związanym z tematem”, lub „o niczym co mogło by cię zainteresować”. Po lekturze książki Marka Aureliusza, będę wiedzieć już co mówić kiedy ktoś mnie zapyta „o czym teraz myślisz?”. Bowiem dzięki temu właśnie dziełu, napłynęło do mnie wiele refleksji, czeka mnie wiele rozmyślań na temat życia, i tego kim jestem. Postawiłam wiele pytań na które mam zamiar znaleźć odpowiedz. Książka ta jest niesamowitym natchnieniem; uczy, wyjaśnia, skłania do refleksji.


Reasumując, zdaję sobie sprawę z tego, że wiele zawartych w „Rozmyślaniach” mądrości pominęłam; musiałam bowiem dokonać pewnej selekcji tak bogatego w złote myśli dzieła. Gorąco zachęcam do przeczytania książki; jest ona bowiem dziełem bardzo wieloznacznym, każdy może odczytać ją inaczej. Każdy na pewno odnajdzie w niej coś, co skłoni go do przemyśleń nad własnym życiem i postępowaniem. Jak każdy utwór, tak i Marka Aureliusza posiada zarówno zalety (których jest zdecydowanie więcej), jak i wady.
Zaletami są przede wszystkim; bogata treść, nauki dotyczące życia, przywołania słów innych wielkich filozofów, dokładna analiza i charakterystyka człowieka, wieloznaczna tematyka i wielowątkowość, forma samodzielnego pamiętnika, i wiele innych.
Wadą są przede wszystkim pytania, na które cesarz nie udzielił odpowiedzi, i bynajmniej nie są to pytania retoryczne. Być może, każdy z nas, w głębi duszy powinien odnaleźć na nie odpowiedzi. Zapewne dla kogoś taka otwartość pytań jest jak najbardziej zaletą, jednak nie dla mnie. Uważam, również, że dzieło jest pisane w sposób często dwuznaczny, czasem dla mnie niezrozumiały. Założeniem może było, że dzięki takiej właśnie formie Aureliusz zmusi ludzi do myślenia, jednak dla mnie było to czasem zbyt męczące. Nie można bowiem powiedzieć, iż jest to dzieło krótkie. Innym minusem był fakt zbyt „porozrzucanych” myśli, brakowało mi jakiegoś porządku, i ten właśnie nieład w pewnie sposób odzwierciedlił się w mojej pracy pod postacią również braku chronologii.
Jak wcześniej wspomniałam, jest to dzieło bardzo wieloznaczne, które każdy może odczytać na swój sposób, przez co nie jest możliwe napisanie uniwersalnej recenzji. Jednak wiedząc, że takowa recenzja (tj uniwersalna) nie istnieje, a tym bardziej jeżeli mowa o dziele filozoficzny, tak więc nie istnieje również problem jej nieodpowiedniej interpretacji- i to właśnie w dziełach filozoficznych cenię najbardziej- otwartość myśli i subiektywne odczucia.











KILKA CIEKAWSZYCH CYTATÓW

- Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, - oddychać i móc się radować.

- Jeśli życzliwość jest szczera i nieobłudna, to jest niezwyciężona.

- Nic nie powstaje z niczego, podobnie jak coś nie przechodzi w nic

- Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo to ich nic nie obchodzi.

- Ty zaś pamiętaj, że tylko istota rozumna otrzymała zdolność chętnego przyjmowania losu, a bezwarunkowo przyjmować go muszą wszystkie.

- Nie żyj tak, jakbyś miał żyć lat dziesięć tysięcy. Los wisi nad tobą. Dopóty żyjesz, dopóki można, bądź dobry.

- Nigdzie bowiem nie schroni się człowiek spokojniej i łatwiej jak do duszy własnej.

- Nie czyń nic bez rozwagi, lecz tylko wg zasady dobrze obmyślanej.

- Nie marnowałem czasu na badanie tajemnic nieba.

- Niezdobytą warownię przedstawia dusza wolna od namiętności.
- Usuń poczucie krzywdy, a usunie się krzywda.

Źródło: Biblioteka Klasyków Filozofii: Marek Aureliusz „Rozmyślania”, przekład Mariana Reitera, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1958.


Przydatna praca? Tak Nie
Wersja ściąga: marek_aureliusz.doc
Komentarze (2) Brak komentarzy
17.11.2008 (09:28)

Bardzo fajnie napisana praca. Jedyne co mogę poradzić, to to, że po przeczytaniu życiorysu Marka Aureliusza wiele rzeczy w książce się wyjaśnia - np to, że bardzo cierpiał po stracie siedmiorga z 12 dzieci(oczywiście nie wszystkich naraz) oraz to, że wcale nie miał zamiaru tej książki "opublikować" - to był jego osobisty pamiętnik, pisany tylko dla siebie.

8.10.2007 (18:41)

bardzo dobra praca, polecam

Typ pracy


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.