profil

/

Zadania Prace

Podkultury więzienne

drukuj
satysfakcja 77 % 106 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Może ta publikacja zdziwić wielu nauczycieli i wychowawców ale niestety obecne czasy przeładowane agresją i zaskakującymi wzorami do naśladowania wymuszają na nas sięganie do źródeł niektórych z tych wzorców. Poszukajmy wśród zachowań swoich podopiecznych podobieństw, do tych, które w dalszej części będą prezentowane.

O podkulturach więziennych słyszał z całą pewnością każdy, jednak co to jest i jakimi zasadami i prawami się kieruje wiedzą tak naprawdę tylko ci, którzy się z nią zetknęli osobiście. W niniejszym opracowaniu postaramy się przybliżyć zainteresowanym problematykę zjawiska.

Podkulturę więzienną zaliczamy do podkultur dewiacyjnych. Definicja wg „Słownika języka polskiego” PWN /1996/ pod red. M. Szymczaka określa podkulturę - ogólnie biorąc - jako zespół wzorców i norm obowiązujących w jakiejś grupie społecznej stanowiącej część szerszej zbiorowości, odmiennych od norm przyjętych przez całe społeczeństwo.

W każdej instytucji obok organizacji formalnej - istnieje tzw. organizacja nieformalna.

Grupy społeczne stanowiące nośnik treści podkulturowych nie tworzą się przypadkowo, a stanowią rezultat swoistego wyboru. Człowiek w sposób aktywny tworzy swoje otoczenie społeczne, a jeżeli nie jest ono satysfakcjonujące – zmienia je. W takim przypadku pomocne staje się identyfikowanie z którąś z podkultur, gdyż daje to poczucie akceptacji i bezpieczeństwa.

Podkultury mogą dostarczać także gotowych technik usprawiedliwień dla pewnych kategorii czynów naruszających prawo, a każde usprawiedliwienie może stać się wiarygodne przez sam fakt włączenia go w skład norm, zwyczajów i sposobów zachowań stanowiący element danej podkultury.

Przykładem takiej nieformalnej organizacji jest podkultura więzienna, funkcjonująca w zakładach karnych. Obejmuje ona niesformalizowane stosunki między personelem a więźniami, oraz między samymi więźniami – jest to tzw. drugie życie w odróżnieniu do pierwszego – oficjalnego.

Podkultura zakładowa jest reakcją na dolegliwości wynikające z samego faktu uwięzienia tzn. pozbawienia wolności, braku udogodnień materialnych, kontaktów heteroseksualnych oraz utraty poczucia bezpieczeństwa. Im większa jest izolacja z innymi zbiorowościami, tym większego znaczenia dla człowieka nabiera organizacja nieformalna.

Wielu więźniów nie akceptuje ogólnie przyjętego systemu organizacji w zakładzie karnym, tworzą się więc grupy funkcjonujące na innym, nieformalnym poziomie.

Istotą procesów psychospołecznych zachodzących za murami zakładów karnych jest zjawisko prizonizacji (po raz pierwszy sformułowane przez Clemmera w 1940).

M. Heffernan określił prizonizację jako adaptację do spotykanej przez człowieka sytuacji więziennej. Jeżeli więc więźniowie spotykają się z problemem pozbawienia ich możliwości zaspokojenia najważniejszych potrzeb np. statusu, rodziny czy wygód materialnych, wtedy system społeczny, który powstanie, jest wynikiem indywidualnych poszukiwań rozwiązania tego problemu.

Według niektórych badaczy, głównym źródłem wzorów i wartości podkultury więziennej jest specyficzna sytuacja stworzona przez tą instytucję. Po latach badań dotyczących koncepcji prizonizacji okazało się, że jeden termin oznaczający stopniowe przyswajanie sobie specyficznych wartości i norm podkultury zakładu zamkniętego – nie wyjaśnia do końca tego, co się dzieje z człowiekiem osadzonym w wiezieniu.

Jeden termin nie może opisać zjawisk psychospołecznych zachodzących w zakładzie zamkniętym. Na pewno jednak można powtórzyć za prof. Andrzejem Bałandynowiczem, że prizonizacja to system samodestrukcyjny i nie sprzyja on prowadzeniu resocjalizacji w zakładach karnych, ani przyszłej adaptacji społecznej przestępców. Skazani zaś, opuszczając więzienie będą skłonni do przenoszenia nawyków „zza muru” – w stosunki interpersonalne z innymi ludźmi w kontaktach na wolności.

Długość pobytu w zakładzie karnym zwiększa szanse prizonizacji tj. asymilacji do wymogów stawianych skazanemu przez podkulturę więzienną. Im dłuższe osadzenie – tym lepsza jest znajomość gwary więziennej, norm podkulturowych i tym wyższa pozycja w grupie.

Podkultura więzienna jest zorganizowana wokół wzorów przestępczych i dominującą pozycję w tym tzw. „drugim życiu” osiągają najczęściej więźniowie, u których można zauważyć liczne oznaki wykolejenia społecznego. Opowiadając o dokonanych przez siebie przestępstwach (prawdziwych lub wyimaginowanych), stają się źródłem edukacji dla swych mniej doświadczonych kolegów. Dlatego też przestępczość więźniów i ich dotychczasowe doświadczenia społeczne wniesione do zakładu oraz sama sytuacja uwiezienia, sprzyjają powstawaniu nieformalnych organizacji.

Życie w tradycyjnym więzieniu jest podporządkowane wymaganiom regulaminu, czego celem ma być zapewnienie izolacji skazanego od świata zewnętrznego. Izolacja taka stwarza w konsekwencji sytuacje stresowe, które nasilają kryzys samooceny i identyfikacji.

Odrzucenie przez społeczeństwo stanowi zagrożenie dla wizerunku własnej osoby. Dążąc więc do obrony własnego „ja” – człowiek gotów jest zmienić nawet grupę odniesienia po to, by tylko móc ocalić obraz samego siebie. I właśnie uczestnictwo w podkulturze daje szansę obrony przed potępieniem społecznym i pozwala zachować pozytywną samoocenę. W przeciwnym razie do głosu zaczyna dochodzić poczucie beznadziejności, osamotnienia i upokorzenia. To właśnie ta sytuacja upokorzenia – zmusza więźnia do utrwalania w sobie pewnych przekonań, które pozwolą mu zaznaczyć odrębność swojej osobowości i wzmocnić poczucie godności.

W przypadku, kiedy w sytuacji upokorzenia znajduje się duża grupa ludzi, wtedy przekonania takie upowszechniają się, tworząc właśnie fundament ich podkultury. W efekcie – sytuacja upokorzenia powoduje więc anomię tzn. stan, w którym wartości i normy są uznane, lecz nie są przestrzegane.

Według Marka Kosewskiego, sytuacja anomii jest pojęciem odnoszącym się do człowieka, który nagle spostrzega, że jego dotychczasowe sposoby realizacji dążeń i potrzeb są nieadekwatne do możliwości, natomiast nowych sposobów radzenia sobie z sytuacją nie wytworzył lub też nie chce ich zaakceptować.

Na podstawie badań przeprowadzonych przez Niedźwiecką na więźniach odbywających karę pozbawienia wolności, a dotyczących podkultur – można sformułować następujące wnioski:

członków podkultury charakteryzuje realistyczny, zimny stosunek do rzeczywistości

charakteryzują się nadwrażliwością i skłonnościami do uskarżania się na fobie i obsesje

nie przejawiają zakłóceń nastroju, myślenia i działania

przejawiają obniżenie poczucia wolności i odpowiedzialności

nie stwierdza się u nich symptomów poczucia osamotnienia i bezradności.

Stwierdzić zatem można, iż aktywne uczestnictwo w podkulturze więziennej chroni osadzonych przed przeżywaniem silnych emocji negatywnych i przed uczuciem wyobcowania.

Zjawisko w/w podkultury występuje w różnych odmianach. Kulturotwórczą rolę w zakładach więziennych spełniają dwie rywalizujące ze sobą nieformalne organizacje społeczne:

- Git-ludzie

- Fest-ludzie

Git-ludzie wyznają filozofię wg, której do ludzi, zaliczają tylko siebie, natomiast wszystkich pozostałych traktują jako ludzi gorszej kategorii. Ich sprawdzianem osobistej odwagi jest zdolność popełnienia samouszkodzenia. Deklarują oni utrzymanie kontaktów i przyjaźni po wyjściu na wolność oraz wspólną walkę z niesprawiedliwym ustrojem społecznym. Administrację więzienia traktują jako wrogie zagrożenie.

Natomiast fest-ludzie odróżniają się od gitów, głównie swoją zaradnością życiową. Zdaniem Clemmera – to grupa z założenia półpierwotna, której cele nie sięgają poza okres pobytu w więzieniu. Nie cenią sobie znajomości zawartych w zakładzie karnym, gdyż twierdzą, że może im to zaszkodzić w przyszłym życiu. Od gitów różni ich też brak poczucia krzywdy wyrządzonej im przez sąd i społeczeństwo. Uważają, że głupotą jest dać się złapać, a skoro są uwięzieni – to znaczy, że zasłużyli na los, który ich spotkał. Współpraca zaś z administracją więzienia pomaga w przetrwaniu.

Jest też coś, co łączy obie te grupy ludzi, a mianowicie to, że naczelną wartością jednych i drugich jest honor i godność własna.

M. Kosewski twierdzi, że aby w więzieniu być człowiekiem, należy odznaczać się godnością właśnie, uporem oraz trzeba być twardym człowiekiem.

Tyle w skrócie o dwóch podstawowych nieformalnych ugrupowaniach więziennych.

Więcej uwagi należy poświecić najliczniejszemu ugrupowaniu, reprezentowanemu we wszystkich więzieniach – czyli grypserce.

Jest to zjawisko tajne, a reprezentanci tej podkultury są zobowiązani do zachowania tajemnicy pod groźbą kar grupowych np. szykany. Więźniowie, którzy reprezentują podkulturę grypserską posiadają silnie rozwiniętą strukturę grupową, układ hierarchii przyjmuje kształt piramidy. Zwykli członkowie, zajmują najniższe stanowiska – tworząc jej podstawę. Wyodrębnia się tu m.in.: fermenciaży, tatuażystów, specjalistów od samoagresji. O status przywódcy mogą ubiegać się tylko ludzie charakterni tzw. charakterniacy. Możliwości przejścia z jednej grupy do drugiej jest niewielka.

Według Szyszkiewicza, nowy więzień przed przyjęciem do organizacji musi odbyć okres „szkolenia” – zwany „AMERYKĄ”. Polega on na wtajemniczaniu, nauce języka gryperskiego, ale także na szykanowaniu i zmuszaniu do wykonywania różnych czynności.

Więźniowie, którzy nie należą do organizacji to tzw. frajerzy, czyli ludzie niewtajemniczeni, „słudzy”, których można eksploatować jako siłę roboczą lub obiekt zaspokojenia popędu seksualnego. Frajerzy dzielą się na kilka grup np.:

- frajerzy w porządku, nie grypsujący, którzy nie przystąpili do organizacji lub odeszli z niej z własnej woli

- kiepszczaki tzn. byli członkowie, którzy odeszli z powodu poniesionej kary, za naruszenie norm

- zgredy tj. więźniowie starsi wiekiem, którzy nie interesują się podkulturą.

Na najniższych szczeblach hierarchii frajerskiej są ludzie, traktowani jako wrogowie, a mianowicie: kapusie, zdekonspirowani donosiciele jeszcze nieprzecweleni i cwele, ukarani donosiciele lub osoby uważane za obiekt stosunku homoseksualnego.

Podkultura gryperska posiada swój własny kodeks, określający zasady postępowania. Ogólnie można je podzielić na trzy grupy:

- normy służące potępieniu potępiających np. nie wolno podawać ręki klawiszowi ani frajerowi

- normy chroniące solidarność grupową np. nie wolno zapierać się grypsowania

- normy chroniące gryperski honor np. człowiekowi nie wolno okazywać lęku.

Tyle kodeks. A skoro istnieją nakazy i zakazy, to co za tym idzie – musi istnieć również system kar i nagród. I istnieje. Naruszenie normy zwłaszcza rytualnej np. zakaz siadania przy jednym stole z frajerem, oznacza automatyczne usunięcie z grupy i uznanie przez grupę za cwela. Taki człowiek ma wówczas dwie możliwości uniknięcia degradacji, a mianowicie albo będzie w dalszym ciągu odważnie prezentował godną postawę, albo zgłosi personelowi, że nie należy do grupy grypsującej i w związku z tym zostanie umieszczony w celi dla niegrypsujących. Kara degradacji jest bezterminowa. Jest to piętno, które ciągnie się za więźniem podczas kolejnych pobytów w zakładach karnych. Kara ta jest również stosowana wobec więźniów nie należących do grupy, ale co do których istnieje podejrzenie, iż donosili lub byli biernymi uczestnikami w stosunkach homoseksualnych.

Przecwelenia dokonuje się w różny sposób, np. poprzez:

- dotknięcie szczotką do czyszczenia ubikacji

- dotknięcia szmatą do podłogi

- włożenie głowy do muszli klozetowej i spuszczenie wody

- zbiorowy gwałt homoseksualny.

Jak widać system kar jest szeroko rozbudowany i przewiduje nieproporcjonalnie wysoki poziom ich dotkliwości, w stosunku do przewinień, natomiast system nagród jest bardzo ubogi i obejmuje tylko uznanie ze strony grupy oraz awans w hierarchii grupy.

Do ważnych elementów tej podkultury więziennej należy język gryperski. Cechuje się on silnym zabarwieniem emocjonalnym i nie może być używany poza terenem zakładu karnego. Również tatuaż umożliwia członkom grupy wzajemne komunikowanie się oraz prezentację własnych poglądów. Tak pokrótce można scharakteryzować to najliczniejsze z ugrupowań więziennych tj. grypserkę.

Omawiając podkultury więzienne, trudno nie wspomnieć o zjawisku, które odgrywa istotną rolę w życiu ich członków, a mianowicie o samoagresji, która jest spotykana we wszystkich zakładach penitencjarnych, wśród wszystkich grup więźniów. Ma to zjawisko charakter diagnostyczny przy poznawaniu podkultury. Może być ono formą ucieczki tzn. wywołania sytuacji, w której bez kierowania bezpośrednio prośby do personelu więzień zostanie przeniesiony do innego zakładu karnego, ale może też być próbą wywarcia presji na personelu w celu osiągnięcia określonych korzyści.

Wśród badaczy zajmujących się problemem podkultur funkcjonuje pogląd, że należy zwrócić uwagę na wieloznaczność terminu „podkultura przestępcza i więzienna”.

Odrębnie powinno się traktować zakładową podkulturę młodzieżową, a osobno podkulturę dorosłych. Do podkultur młodzieżowych należą już w/w systemy git-ludzi i fest-ludzi. Natomiast podkultura dorosłych więźniów jest zupełnie inna.

Członkom tej pierwszej, wystarczą drobne poprawki, korekty w zakresie systemu wartości i w stosunku do oceny samego siebie. W drugim przypadku natomiast mamy do czynienia z ludźmi, którzy często są zamknięci w swoim własnym świecie, nie widzą perspektywy zmiany na lepsze, dlatego w ich przypadku konieczna jest głęboka zmiana systemu wartości i ocen.

Oprócz podziału na podkulturę młodszych i starszych wiekiem, można również rozpatrywać to zjawisko w dwóch innych wariantach, mianowicie biorąc pod uwagę problem płci. Specyfiką zakładów karnych jest izolowanie skazanych mężczyzn i kobiet oraz umieszczanie ich w odrębnych ośrodkach.

Funkcjonowanie, zasady działania i atmosfera panująca w zakładach dla kobiet stwarza im sytuację podobną do panującej w więzieniach męskich. Jednak inaczej na tę samą sytuację reagują kobiety, a inaczej mężczyźni, dlatego też odmienny będą miały charakter podkultury skazanych mężczyzn i kobiet.

Jak podaje M. Kosewski w pozycji „Ludzie w sytuacjach pokusy i upokorzenia” – w podkulturze zakładu kobiecego wartością, która spełnia rolę kulturotwórczą jest – miłość (zarówno fizyczna, jak i potrzeba uczucia). Jeśli w pojęciu „miłość” zawiera się element seksualny, wówczas mamy do czynienia z tzw. nawijaniem, co oznacza w żeńskim więzieniu

uczuciowy związek między dwiema kobietami. Jeżeli zaś w w/w pojęciu nie ma mowy o podtekście seksualnym, wtedy mówimy o przyjaźni.

Ogólnie rzecz biorąc, można więc podkulturę uwięzionych kobiet nazwać – podkulturą prostytucji, a podkulturę mężczyzn – podkulturą złodziejską. Podstawową różnicą w/w ugrupowań jest fakt, że w przypadku mężczyzn uprawianie miłości za pieniądze, to jeden z najbardziej haniebnych czynów, w podkulturze kobiet natomiast znalezienie miłości jest równoznaczne z możliwością czerpania z tego korzyści. I chociaż sam fakt oddawania się drugiej osobie – czy to w słowach, czy też fizycznie – nie jest powodem do chluby, to jednak nie przynosi wstydu nawet wtedy, gdy jest czyniony tylko w celu osiągnięcia korzyści.

Tak w skrócie można przedstawić problem podkultury więziennej. Jest to temat ogromnie szeroki i nie sposób w tak krótkiej formie dotknąć wszystkich płaszczyzn tego zjawiska. Zaznaczyć jeszcze należy, że w obecnych czasach następuje wiele przemian w podkulturze więziennej. Aktualnie obserwuje się podwyższony poziom wykolejenia i demoralizacji więźniów. Wpłynął na to - wg Szyszkiewicza m.in. fakt złagodzenia reżimu penitencjarnego, co powoduje ułatwienie nawiązywania kontaktów między więźniami i większy nacisk grupy na jednostkę. Również bezrobocie i wiążąca się z nim monotonia życia wpływa na rozkwit nieformalnych ugrupowań, które w znacznym stopniu łagodzą uciążliwą sytuację uwięzienia.

Jest i druga strona medalu. Jeżeli pada reżim, ogłaszane są niższe wyroki, co skraca pobyt w więzieniu, to tym samym skraca się również czas członkostwa w grupie podkulturowej, z kolei częstsze kontakty ze środowiskiem na wolności zmniejszają stopień identyfikacji z grupą.

Sama ideologia, zasady i niektóre atuty grup podkulturowych jak np. tajemniczość, elitarność, solidarność uległy degradacji. Charakterystyczne jest to, że najbardziej ucierpiały te normy, które chroniły godność i honor git-człowieka. Bardzo często łamane są takie zasady, jak zakaz znęcania się i ubliżania człowiekowi.

Jak twierdzi Moczydłowski - w niektórych zakładach karnych cały kodeks grypserski zredukował się do dwóch norm:

- nie kapować

- nie być obiektem aktów homoseksualnych.

W obecnych czasach jednym z głównych wyznaczników pozycji w grupie stała się miara ekonomiczna. Aktualnie każdy więzień może wykupić się i tym sposobem osiągnąć awans lub zostać ponownie przyjętym do grupy, w przypadku wcześniejszego wydalenia.

Wiele jeszcze można by pisać na temat problemu podkultury więziennej, panujących wewnątrz niej zasad i układów, a także na temat anomii więziennej, do której prowadzi na pewno sytuacja uwięzienia, czyli upokorzenia. Wiele jest rzeczy, które w tym „drugim świecie” nas zaskakują i szokują. Ale pozwalają nam one pod innym kątem spojrzeć na więźnia, w którym niekoniecznie na co dzień dostrzegamy człowieka, a przecież każdy człowiek, nawet przestępca, nawet ten, którego nie podejrzewalibyśmy o odrobinę ludzkich uczuć potrzebuje akceptacji własnego „ja”, potrzebuje uszanowania swojej godności. Patrząc w ten sposób na osadzonych, widzimy ludzi nieszczęśliwych, którzy mogą wzbudzać żal, jednak kiedy docierają do nas zewsząd wieści o coraz bardziej brutalnych przestępstwach, popełnianych przez coraz młodsze osoby, wręcz dzieci – rodzi się bunt, ale i pytanie, dlaczego tak się dzieje?


Przydatna praca? Tak Nie
Wersja ściąga: podkultury_więzienne.doc
Komentarze (1) Brak komentarzy
4.2.2011 (22:01)

Jezu co za misz-masz,bełkot pani psycholog , która jest w kryminale raz na miesiąc.

Nauki


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.