profil

Przedstaw i oceń postępownie Tomasza Judyma, bohatera "Ludzi bezdomnych" weź pod uwagę jego plany i marzenia

drukuj
satysfakcja 71 % 41 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

Schyłek lat 80-tych XIX wieku w dziejach polskiej literatury to koniec pozytywizmu, a początek nowej epoki zwanej Młodą Polską.. Poprzednie dwa okresy: romantyzm, pozytywizm, miały swoje myśli przewodnie stanowiące cel dążeń, natomiast modernizm nie proponował żadnej koncepcji ideologicznej. Nadzieje wiązane z programem minionego kierunku filozoficznego były złudne. Narastały konflikty społeczne, pogłębiały się różnice ekonomiczne, toteż solidarność społeczna, praca u podstaw, praca organiczna okazała się utopią w konfrontacji z życiem. Młoda Polska przeciwstawiała się pozytywistycznemu realizmowi, głosiła kryzys kultury i moralności. Była to już trzecia epoka, która znajdowała się pod zaborami, dlatego w jej programie literackim panowała niewiara w działanie, w człowieka, ogólny marazm, pesymizm i katastrofizm. Oderwana od przeżyć i doświadczeń narodu nie miała głębokich wartości ideowo-poznawczych.

Literatura Młodej Polski ukształtowała się wokół dwóch tendencji. Pierwsza z nich to typowo modernistyczne rozczarowanie wobec społeczeństwa burżuazyjnego, odczuwanie zmierzchu kultury i wyobcowania człowieka z niezrozumiałej i wrogiej cywilizacji. Druga dążyła do wyrażenia w literaturze aktualnej problematyki życia narodu. Tendencję realistyczną w prozie najpełniej reprezentowała twórczość Stefana Żeromskiego. Główne tematy jego pisarstwa to krzywda społeczna i zacofanie cywilizacyjne ludu, moralny obowiązek walki o sprawiedliwość i postęp, poczucie więzi z tradycją walki niepodległościowej.

W powieści „Ludzie bezdomni” akcja rozgrywała się na przełomie XIX i XX wieku w Polsce znajdującej się pod zaborami. Głównym bohaterem jest doktor Judym, młody chirurg. Wiele przeżył w dzieciństwie u boku uzależnionego od alkoholu ojca. Po śmierci rodziców wzięła go na wychowanie do siebie ciotka, która doszła do swego majątku prowadząc rozwiązły tryb życia. Tutaj był poniewierany, bity, a jedynym jego przywilejem była możliwość uczęszczania do szkoły. W zdobywaniu nauki widział jedyną możliwość ucieczki z takiego domu. Ambitnie ukończył studia medyczne w Paryżu i pełen pomysłów pragnął rozpocząć praktykę zawodową.

Już w Paryżu zetknął się z dzielnicami biedoty, widział ludzi wyniszczonych i obdartych z godności, którzy tam wegetowali. Tomasz jako wrażliwy człowiek był tym bardzo przejęty, a jako lekarz zdawał sobie sprawę z tego, że takie warunki życia tzn. brak higieny, niedożywienie, to główne powody powstawania chorób. Z podobną sytuacją spotkał się po powrocie do Polski, kiedy odwiedził brata mieszkającego w Warszawie. Tu ponownie zetknął się z trudnymi warunkami bytowymi robotników i ciężką pracą kobiet w fabryce cygar. Wrażenia, jakich doznał podczas obserwacji, jego zdaniem, wegetacji tych ludzi, jeszcze bardziej potęgowały w nim poczucie pomocy najuboższym. W oparciu o doświadczenia i badania warunków, w jakich żyje paryska i warszawska biedota Judym napisał referat, który był niejako odbiciem jego ambitnego programu. Odczytał go na zebraniu lekarzy u cieszącego się dużym autorytetem doktora Czernisza. Tomasz uważał, że obowiązkiem lekarza było nie tylko leczenie skutków choroby, ale należało badać również jej przyczyny, zwłaszcza w stosunku do ludzi biednych. Proponował leczenie ubogich za darmo. Twierdził, że warunki życia biedoty zależą w dużej mierze od ludzi bogatych: właścicieli fabryk, mieszkań. Judym miał nadzieję, że jego entuzjazm udzieli się zebranym lekarzom, niestety nikt nie podzielił tego zapału i radykalnych poglądów. Zdaniem lekarzy żaden właściciel zakładu nie miał motywacji do tworzenia lepszych warunków pracy, bowiem jako kapitalista powinien zarobić dużo pieniędzy jak najmniejszym nakładem. Podobnie medycyna była postrzegana jako intratny fach. Dlatego program Judyma pomimo tego, że był szlachetny i humanitarny nie został zaakceptowany przez lekarzy, a sam Tomasz potraktowany jako młody idealista, marzyciel i utopista.

Judym był w pełni świadomy swego statusu społecznego, ale pomimo wykształcenia był uzależniony od pochodzenia, dlatego nie ustawał w swych dążeniach, nie rezygnował ze swoich planów. Wynajął lokal i otworzył własny gabinet, w którym leczył za darmo. Jednak przez prawie pół roku nie pojawił się żaden pacjent, ale to go nie załamało. Kiedy zaproponowano mu pracę w uzdrowisku w Cisach przyjął ją w nadziei, że tu będzie mógł urzeczywistniać swoje ideały. Wykazywał się ogromną energią i przedsiębiorczością, pozyskał sobie pomoc pana Leszczykowskiego, członka rady nadzorczej, który finansował jego przedsięwzięcia. Po niedługim czasie Judym odkrył wśród ludzi liczne przypadki malarii, które jego zdaniem były przyczyną stawów rybnych założonych przez administratora majątku, Krzywosąda. Zorganizował szpitalik gdzie znaleźli opiekę i pomoc biedni mieszkańcy wsi. Jednocześnie prowadził bogate życie towarzyskie, zaręczył się nawet z Joanną Podborską. Dostrzegł w niej kobietę delikatną, uczciwą, samodzielną i pełną uczuć. Rozumiała go i miała podobne dążenia, tak jak on chciała pomagać biednym. Wybuch epidemii febry w Cisach wiele zmienił w życiu doktora. Źródłem zarazy były miejscowe stawy, które Judym proponował zasypać, interweniował w tej sprawie u wiceprezesa uzdrowiska, zgłosił konieczność informowania kuracjuszy o szkodliwości wilgotnego powietrza. Jednak spotkał się jednak ze sprzeciwem, odrzucono jego propozycję, kierownictwo nie zgodziło się na osuszanie, gdyż wiązałoby się to ze sporymi nakładami finansowymi a poza tym pan Krzywosąd hodował tam przecież ryby. Tomasz nie potrafił tego zrozumieć, rozpierała go złość, a w chwili, kiedy Krzywosąd postanowił spuścić szlam ze stawów do rzeki, z której wieśniacy czerpali wodę nie potrafił powstrzymać swej gwałtowności i pchnął go do wody. Umowa z Judymem została rozwiązana i musiał opuścić Cisy mimo rozpaczy Joanny. Zrezygnował z życiowej stabilizacji, pragnienia miłości, szczęścia, ponieważ silniejsze było w nim poczucie obowiązku wobec biednych, z których się przecież wywodził. Wyruszył ze swym przyjacielem Korzeckim do Sosnowca, został lekarzem górników był podekscytowany faktem, że tak wiele tu może zdziałać. Obraz Zagłębia był najgorszym z, pośród których do tej pory się spotkał. Fatalne warunki egzystencji klasy robotniczej wyniszczonej przez głód i choroby zdecydowały o całkowitym poświęceniu się Judyma dla biednych. Wciąż społeczne pochodzenie, nędza i upokorzenia zaznane na własnej skórze obligowały go do spłacenia długu wobec tych, z których się wywodził. Świadomość tego jak wiele pracy go czeka spowodowała, że odrzucił nawet miłość Joanny, jakby z obawy, że ona odciągnie go od tak wielkiego i szlachetnego czynu, jakim było całkowite oddanie się wybranej idei. Tomasz Judym był, w pełni tego słowa znaczeniu, altruistą, człowiekiem posiadającym niezłomną siłę woli, silny charakter, walczący wszelkimi sposobami o poprawę bytu biednych. Ogromne poczucie sprawiedliwości, niesamowita wrażliwość sprawiły, że stał się w oczach czytelnika bohaterem, którego upór, wytrwałość i zawziętość w dążeniu do celu warto naśladować. Jednak z drugiej strony jego niecierpliwość i bardzo emocjonalne podejście do wielu ważnych spraw prowokuje negatywne odczucia. Był bezkompromisowy i konsekwentny, ale nie próbował godzić swych idei z realiami życia. Marzył przecież o szczęściu, a odrzucił miłość kobiety, którą bardzo kochał. Udało mu się, co prawda w ten sposób ocalić swoje wartości i pozostał wierny sobie, ale pokonując swoje osobiste pragnienia skazał się na samotność. Pomimo tej silnej osobowości bardzo cierpiał, był rozdarty pomiędzy życiem prywatnym, a chyba przeklętym przez niego samego poczuciem obowiązku. Ważne były dla Judyma jego marzenia, ale o wiele bardziej istotne były jego idee.


Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy zobacz wszystkie
27.7.2006 (14:12)

"...Judym odkrył wśród ludzi liczne przypadki malarii, które jego zdaniem były przyczyną stawów rybnych..." :D Powtarzają się te same wątki :/

27.7.2006 (14:11)

wiecie.....skoro juz sie pojawia praca na takiej stronce, to niech chociaz w zdaniach nie ebdzie tylu powtorzen....nawet w jednym i tym samym zdaniu pojawie sie dwa razy" siebie" czy "swoje" ...

Teksty kultury


Masz problem z zadaniem?

Tu znajdziesz pomoc!
Wyjaśnimy Ci krok po kroku jak
rozwiązać zadanie.

Zaloguj się lub załóż konto

Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.