profil

satysfakcja 14 % 116 głosów

Literatura Oświecenia.

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

LITERATURA OŚWIECENIA
(od połowy XVIII wieku do 1795 roku)
1. Reformy, utrata niepodległości i oświecenie

„Epokę Oświecenia w dziejach kultury polskiej utożsamia się tradycyjnie z okresem trzydziestoletnich rządów Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764–1795), zakończonych trzecim i ostatnim rozbiorem kraju, kładącym koniec niepodległości państwa” — tak syntetycznie pisał o nowym okresie Julian Krzyżanowski. O tym, że wyznaczenie początku oświecenia to kwestia dyskusyjna, już pisaliśmy w poprzednich rozdziałach. Faktem jednak pozostaje, iż koniec baroku i zainicjowanie tendencji oświeceniowych, zbieżne w czasie, nakładają się na niepokojące zmiany polityczne w Rzeczypospolitej początku XVIII wieku.

Państwo polskie wówczas mogło być uważane za mocarstwo tylko ze względu na swój obszar. W polityce, obronności i gospodarce narastał kryzys, który stopniowo osłabiał pozycję Rzeczpospolitej zwłaszcza wśród rosnących w potęgę sąsiadów. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była coraz większa rola magnaterii, która kierowała się nie interesami państwa jako całości, lecz dobrem swego rodu i jego latyfundiów. Choć królom saskim nie udało się zdobyć prymatu nad grupami magnatów, realizujących swe partykularne interesy, to za panowania Augusta III Sasa (1736–1763) sytuacja na tyle się zmieniła, że zaprzestano pustoszenia ziem polskich podczas działań militarnych. W najbliższym sąsiedztwie Rzeczypospolitej coraz silniejsze stawały się trzy oświecone monarchie absolutne — Austria, Rosja i Prusy — które przez dwa dziesięciolecia, co prawda tylko pośrednio, ale mieszały się w wewnętrzne sprawy Polski.

W takim politycznym kontekście rozpoczęło się na ziemiach polskich rozpowszechnianie ideałów oświecenia, którego pierwszymi przejawami były projekty reform przedstawione przez Stanisława Leszczyńskiego we wspomnianym już traktacie Głos wolny… Podobnie jak dzieło Leszczyńskiego, tak dokonania innych „prekursorów zmian” Czesław Miłosz oraz Julian Krzyżanowski zaliczają jeszcze do kultury baroku. Na przykład w ten sposób klasyfikują działalność Stanisława Konarskiego (1700–1773), postępując inaczej niż autorzy nowszych podręczników historii literatury.

Konarski to mnich z zakonu pijarów, który po studiach w Italii zajmował się w Polsce polityką, z niewielkim zresztą powodzeniem. W tym też czasie interesował się sposobem wykorzystania w nauczaniu i wychowywaniu młodzieży nowych idei, które poznał podczas pobytu zagranicą, przede wszystkim we Francji. Owe pomysły realizował w założonej przez siebie w Warszawie w roku 1740 szkole dla młodzieńców z bogatych rodzin szlacheckich. Szkoły podobne do powstałego z inicjatywy Konarskiego Collegium Nobilium zakon pijarów zaczął wkrótce powoływać do życia również w innych, pozawarszawskich ośrodkach. Nowatorstwo instytucji edukacyjnej Konarskiego polegało między innymi na kształtowaniu mniej oficjalnych stosunków między nauczycielami i uczniami oraz na tworzeniu ducha wspólnoty wśród uczących się. Zmieniły się również treści nauczania. W wyniku ograniczenia roli łaciny w szkole w większym stopniu językiem wykładowym stała się polszczyzna, a w ten sposób edukacja nabrała narodowego charakteru. Modyfikacja nauczania polegała również na wykładaniu przedmiotów ścisłych: matematyki, fizyki i geografii. Podczas tych lekcji polscy uczniowie poznawali koncepcję wszechświata stworzoną przez Kopernika.

Jedną z wielu zasług szkół pijarskich było to, że inspirowały one jezuitów do odnowienia metod nauczania i wychowania, czyli faktycznie w całym ówczesnym systemie edukacji. Niewątpliwym dorobkiem Collegium Nobilium stało się również wykształcenie ludzi, którzy w bliskiej przyszłości okazali się najbardziej twórczymi przedstawicielami oświecenia i reformatorami społeczno-politycznymi. Kolejne osiągnięcie związane jest z działalnością publicystyczną Konarskiego, który wiele uczynił dla „naprawy” polskiego języka literackiego. W swym łacińskojęzycznym traktacie z 1741 roku przeciwstawił się stylowi retoryczno-panegirycznemu, postulując jego zastąpienie stylem rzeczowym i naturalnym.

Z perspektywy czasu okazało się, że Konarski świadomie dążył do kształcenia elity. W tym działaniu celowo nawiązywał do tradycji polskiego renesansu i humanizmu, bardziej dlań wartościowych niż bliższy mu czasowo dorobek baroku. Spośród zagranicznych inspiracji dążeń tego pedagoga największy na niego wpływ wywarła praca pioniera oświecenia, Francuza Monteskiusza (Charles-Louis Montesquieu) o instytucjach państwowych i o prawach. Wszak w swoich utworach Konarski kilkakrotnie powracał do politycznego problemu zniesienia liberum veto, który to postulat był nie do przyjęcia dla szlachty, choć jego zaakceptowanie zahamowałoby postępującą anarchię życia państwa. Uczony pijar wracał także do kwestii konieczności wzmocnienia władzy centralnej. Te sprawy omawia w książce zaopatrzonej w wymowny tytuł: O skutecznym rad sposobie, albo o utrzymaniu ordynaryjnych sejmów (1760–1763).

Zanim racjonalizm francuskiego oświecenia i wraz z nim klasycyzm literacko-artystyczny wszedł w modę i zapanował w Polsce, o Konarskim i jego dokonaniach wielu zdołało zapomnieć. Pisarze nowej epoki przyznali jednak, że Konarski jako autor Tragedii Epaminondy (1756) dał początek polskiemu teatrowi klasycystycznemu. O docenieniu roli założyciela Collegium Nobilium świadczy ofiarowanie mu przez Stanisława Augusta medalu z napisem „Sapere auso” (Temu, który odważył się być mądrym).

Do prekursorów polskiego oświecenia historycy kultury tego okresu zaliczają również Józefa Andrzeja Załuskiego. Ten biskup, który miał ambicje literackie, księgozbiór własny i swego brata, Andrzeja Stanisława, ofiarował pierwszej bibliotece publicznej w Polsce, którą własnym kosztem wzniósł w stolicy Rzeczypospolitej w roku 1747. Zdołał przy tym zgromadzić wokół siebie polskich i niemieckich uczonych, którzy rozpoczęli przygotowywanie bibliografii. Wówczas też ukazały się pierwsze periodyczne czasopisma polskie. W rok przed utratą niepodległości przez państwo polskie biblioteka braci Załuskich liczyła już 400 tysięcy druków i 20 tysięcy rękopisów. Księgozbiór ten po rozbiorach Rosjanie przewieźli do Sankt-Petersburga, a po rewolucji październikowej w 1917 roku nowy rząd część zbiorów zwrócił Polsce. Stały się one zasadniczą częścią Biblioteki Narodowej w Warszawie, która w 1944 roku podczas powstania warszawskiego została niemal całkowicie zniszczona przez hitlerowskich okupantów.

Historycy literatury i kultury ostatnich dziesięcioleci niebezpodstawnie więc wyznaczają początek polskiego oświecenia na lata trzydzieste lub czterdzieste XVIII wieku, skoro tak wiele prekursorskich dokonań zapowiadało i przygotowywało nadejście zupełnie nowej, w porównaniu z poprzednią, epoki. Dodatkowym argumentem przemawiającym za taką periodyzacją początku oświecenia w Polsce jest dokonanie się zmian w poglądzie na świat. Do czwartego mniej więcej dziesięciolecia XVIII wieku podstawy światopoglądowe wyznaczała scholastyka, ale już w latach następnych zastąpiła ją filozofia wczesnego oświecenia niemieckiego. Ta przemiana światopoglądowa dokonała się głównie za przyczyną pijarów i jezuitów, którzy również zajmując się edukacją podążali śladami „zakonu nauczycielskiego”. Zaś konsekwencją przekształceń w oświacie stało się pojawienie w latach sześćdziesiątych XVIII stulecia, za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, dojrzałego już wówczas pokolenia, którego duchowe oblicze i działania na forum publicznym określiła ideologia francuskiego oświecenia, z którą zetknęli się po raz pierwszy w postępowych polskich szkołach.

Jak zauważa autor podręcznika poświęconego literaturze oświecenia, Mieczysław Klimowicz: „kilkudziesięcioletnie opóźnienie w stosunku do przodujących krajów Europy i zupełny rozkład państwowości sprawiły, że rozwój kultury nie mógł odbywać się samorzutnie, musiał natomiast powstać ośrodek dyspozycyjny, który miałby całościowy program reformy kraju i zapewnione szanse realizacji.” Nie dziwi zatem, że po wstąpieniu na tron Stanisław August i jego dwór pracowali nad przekształceniem społeczeństwa „sarmackiego”. Wraz z założeniem Szkoły Rycerskiej w dziedzinie umacniania świeckiego charakteru i unowocześniania edukacji udało się osiągnąć nawet więcej niż dzięki reformom zainicjowanym przez Konarskiego.

Gruntowne reformy systemu kształcenia wprowadzone zostały w Rzeczypospolitej w rok po jej pierwszym rozbiorze, w 1773 roku. Ustanowiono wówczas Komisję Edukacji Narodowej, pierwsze w Europie ministerstwo oświaty. W wyniku jej działalności, przy wykorzystaniu zachodnich osiągnięć naukowych, zorganizowano dobrze przemyślany system szkolny, dla którego zreformowane uniwersytety krakowski i wileński miały kształcić nauczycieli. Napisanie nowych podręczników powierzono odrębnemu towarzystwu krajowemu. Założono również organizacje, których celem stało się popularyzowanie nauki, literatury i innych dziedzin sztuki (w Warszawie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, odpowiednik dzisiejszej Akademii Nauk, powstało w 1800 roku, zaś w Krakowie — w 1815). Podobną działalność prowadzono w stołecznych salonach niektórych arystokratów.

W latach siedemdziesiątych najbardziej znaczącym ośrodkiem kultury stał się dwór królewski, który miał swą siedzibę na Zamku i w pałacu znajdującym się w Parku Łazienkowskim. Członkowie elity intelektualnej spotykali się podczas obiadów czwartkowych wydawanych przez władcę dla przedyskutowania najważniejszych spraw państwowych oraz w celu zapoznania się z dziełami literackimi. Organem prasowym tych spotkań było czasopismo „Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”, które popularyzowało idee oświecenia i przyspieszyło rozpowszechnianie zasad klasycyzmu literackiego. Król zresztą nie tylko doceniał rolę sztuki w procesie wychowywania nowego społeczeństwa, ale jako szczodry mecenas podejmował wiele inicjatyw oraz wspierał wielu artystów i uczonych.

Niemal zaraz po wstąpieniu na tron Stanisław August założył w stolicy pierwszy teatr publiczny w Polsce oraz pod auspicjami króla zaczęło ukazywać się czasopismo społeczno-polityczne „Monitor” (1765). O bujnym rozwoju w dobie stanisławowskiej szeroko pojętej kultury świadczy także stan ówczesnego edytorstwa i dystrybucji. W ciągu XVIII wieku w sumie trzynaście drukarń-wydawnictw wypuszczało na rynek księgarski edycje książek w nakładach 500-1000 egzemplarzy. Istniała prenumerata i stosowano reklamę. W otwieranych przy bibliotekach kawiarniach udostępniano do lektury zagraniczne nowości książkowe i prasowe oraz — za opłatą — wypożyczano je.

Jedno centrum kulturalne skupione wokół osoby króla i jego dworu nie byłoby zapewne w stanie, mimo licznych wysiłków, przyczynić się do skutecznego propagowania ideałów oświecenia. Inny ośrodek, który funkcjonował od lat siedemdziesiątych na dworze księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego i jego żony Izabeli najpierw w Powązkach pod Warszawą, a potem w Puławach, także lansował nowe zjawiska w literaturze i sztuce. Czartoryscy pomagali w rozpowszechnianiu jednak nie tyle klasycyzmu, co innych prądów kultury oświecenia: rokoka i sentymentalizmu.

Przedstawione powyżej fakty z historii kultury polskiej udowadniają, że w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Rzeczypospolitej na trwale zakorzeniły się ideały oświecenia. Przykładów podobnego rozwoju życia umysłowego i kulturalnego, jaki zaznaczył się w ówczesnej Polsce, próżno szukać nawet w krajach leżących na zachód od jej granic, nie mówiąc już o innych obszarach Europy Wschodniej i Środkowej. Dość przypomnieć, że pierwszy dziennik węgierskojęzyczny zaczął ukazywać się w roku 1780, z kolei świeckie przedstawienie teatralne w języku węgierskim urządzono po raz pierwszy w 1784 roku w Budzie, regularne zaś spektakle prezentowano dopiero od roku 1790.

Spektakularny rozwój życia kulturalnego dokonywał się w wyjątkowo niesprzyjających Rzeczypospolitej warunkach wewnętrznych i międzynarodowych. Stanisławowi Poniatowskiemu — który, jak się później okazało, miał być ostatnim królem — tylko przy pomocy Rosjan udało się nieco ograniczyć władzę oligarchii magnackiej, w pewnym stopniu uporządkować skarb państwa i sprawy wojskowe oraz ożywić niektóre dziedziny gospodarki. W zamian za to caryca Katarzyna II żądała między innymi równouprawnienia prawosławia w stosunku do innych religii. Jednakże większość szlachty, która broniła się przed utratą swych licznych przywilejów i jakąkolwiek zmianą ustroju państwa, w tej sytuacji zawarła w Barze (na wschodnich kresach Rzeczypospolitej) konfederację z nazwy i ducha narodową, lecz faktycznie — anachroniczną, konserwatywną, skierowaną przeciwko Rosji i własnemu królowi. Jednymi ze skutków konfederacji barskiej była rosyjska interwencja wojskowa i bunt chłopów ukraińskich, zaś najbardziej dotkliwą konsekwencją stał się pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku. Rosja uzyskała rozległe tereny zamieszkałe przez niewielu Polaków. Austrii dostały się obszary dzisiejszej południowo-wschodniej Polski, gdzie w okolicach Lwowa (Lemberg) żyli galicyjscy Ukraińcy i Polacy. Korzyści terytorialne Prus wynikały z tego, że państwo to poprzez zabór zjednoczyło swoje zachodnie i wschodnie ziemie. Państwo polskie zostało w ten sposób przez trzech zaborców pozbawione ponad jednej trzeciej ludności i prawie jednej trzeciej terytorium.

W tej sytuacji władze Polski pod nadzorem carskim przeprowadziły wspomniane już reformy szkolnictwa i kultury oraz dążyły do zmiany położenia chłopów i mieszczan. Wiele nowatorskich dążeń natrafiało jednak na opór sił zachowawczych. Mimo działań torpedujących wysiłki reformatorów w czasie obrad Sejmu Czteroletniego (1788–1791) udało się nakreślić plan gruntownej modernizacji struktur państwa polskiego, czego wyrazem stało się uchwalenie Konstytucji 3 maja 1791 roku. Jednakże konserwatywna szlachta, protestując przeciwko konstytucji reform odzwierciedlającej wpływy rewolucji francuskiej, zawiązała konfederację targowicką (1792) i zwróciła się o pomoc do carycy Katarzyny II. Król oraz siły państwa okazały się za słabe i w roku 1793 dokonano drugiego rozbioru Polski. Prusy i Rosja zajęły kolejne terytoria: zachodnio-środkową Rzeczpospolitą, gdzie mieszkali Polacy oraz wschodnią jej część, którą zamieszkiwała w większości ludność litewska, białoruska i ukraińska. Wobec takiego rozwoju wydarzeń wzniecone zostało powstanie antyrosyjskie pod wodzą Tadeusza Kościuszki. Insurekcja kościuszkowska szybko przekszałciła się w narodową walkę o niepodległość, a jej hasła miały demokratyczny charakter. W dowództwie powstania znaleźli się przedstawiciele mieszczaństwa i zniesiono poddaństwo chłopów. Po wielu bitwach Polacy ulegli jednak przewadze wojsk rosyjskich i przegrali wojnę. Klęskę poniosło tym samym całe Królestwo Polskie. Stanisław August zmuszony został do abdykacji, a sąsiednie trzy mocarstwa dokonały kolejnego, trzeciego rozbioru, ostatecznie rozgrabiając między siebie to, co zostało z terytorium Rzeczypospolitej po drugim rozbiorze. Została ona wymazana z mapy Europy, na ponad wiek unicestwiono polska państwowość.

Mimo utraty niepodległości i masowej emigracji, w granicach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej nie zaprzestały działalności organizacje, których celem było odzyskanie samodzielności bytu państwowego. Polskie formacje wojskowe wspierały również kampanię Napoleona Bonaparte, który zaatakował Prusy a następnie Rosję. Pod jego auspicjami krótko, w latach 1807–1815, istniało kadłubowe państwo polskie pod nazwą Księstwo Warszawskie, które po dotkliwej porażce Francuzów pod Moskwą u schyłku 1812 roku zaanektowała Rosja. Wówczas ostatecznie Polska na ponad sto lat zniknęła z mapy politycznej. Głównie z terenów Księstwa Warszawskiego utworzono Królestwo Polskie, które łączyła unia personalna z dynastią rosyjską Romanowów. Była to jednak krótkotrwała formacja państwowa i niemal zupełnie podporządkowana Rosji.

Wbrew wszystkiemu, co działo się w polityce, na przełomie XVIII i XIX wieku nie został zahamowany rozwój cywilizacyjny i kulturalny. Świadczy o tym chociażby wzrastająca pozycja Uniwersytetu Wileńskiego, który staje się wtedy ważnym ośrodkiem naukowym, założenie uniwersytetu w Warszawie (1816) oraz znacząca rola dwóch miast: Krakowa — tymczasowej neutralnej republiki (1815–1846) — i Lwowa, stolicy Galicji, znajdującego się w granicach państwa austriackiego. Oba, niezależnie od politycznego statusu, oddziaływały na polskie życie kulturalne w dobie zaborów.

W sztuce epoki oświecenia do czasu wstąpienia na tron Stanisława Augusta dominował barok, którego włoską wersję skontaminowano z klasycyzmem francuskim. W tym stylu utrzymane są budowle, które zostały wzniesione lub przebudowane w Warszawie na polecenie ostatniego króla polskiego: park Łazienkowski, zachowane w nim budynki, Zamek Ujazdowski i odnowiony Zamek Królewski. Świadectwem nowego porządku w sztuce oświeceniowej jest również urbanistyczne rozwiązanie centrum stolicy Polski, osi prawadzącej ze Starego Miasta w kierunku Łazienek. Liczne pałace magnackie oraz zespoły pałacowe wznoszone w parkach także zachowały osiemnastowieczny kształt architektoniczny, na przykład budynki pałacowe Czartoryskich w Puławach. Wilno stało się centrum architektury klasycystycznej, która odnawiała tradycje sztuki antycznej. Wpływy innych stylów oświecenia, przede wszystkim rokoko, oddziałują na różne dziedziny sztuki, w tym na sztukę stosowaną aż do końca XVIII wieku.

Większość twórców, architektów, rzeźbiarzy i malarzy przyjechała z zagranicy, ale wielu spośród nich osiedliło się w Polsce pracując na dworach króla lub arystokratów. Do najbardziej znanych należą Marcello Bacciarelli, Canaletto, czyli Bernardo Bellotto oraz Jan Piotr Norblin.

W połowie XVIII wieku pojawiła się w Polsce i zaczęła cieszyć się dużą popularnością muzyka instrumentalna, która wykorzystywała wzorce wczesnego klasycyzmu. Wkrótce zarówno w tej odmianie muzyki, jak też w operach coraz częściej pojawiały się pierwiastki ludowe oraz elementy muzyki rodzimej. W ten sposób kształtowała się muzyka o narodowym charakterze.

2. Etapy i prądy literatury epoki oświecenia
Pierwszy etap literatury polskiej epoki oświecenia trwa do roku 1764, czyli roku wstąpienia na tron Stanisława Augusta. Etap drugi, który często nazywany jest okresem stanisławowskim, zamyka również data polityczna: upadek Rzeczypospolitej w roku 1795. Trzeci etap — jeżeli taki w ogóle wyodrębnić — ma charakter przejściowy i powinien być zaliczony już do epoki romantyzmu. Taki pogląd reprezentuje autor Oświecenia z serii Wielka historia literatury polskiej, Mieczysław Klimowicz. Inni badacze skłonni są jednak do wyraźnego odgraniczenia i odróżnienia tej trzeciej fazy. Za jej główne cechy uważają z jednej strony pseudoklasycyzm, a z drugiej — preromantyzm. Według niektórych historyków literatury schyłek oświecenia nie jest tożsamy z utratą niepodległości przez Rzeczpospolitę i granicę epoki przesuwają aż do lat czterdziestych XIX wieku. Nie wdajemy się w polemiki dotyczące chronologii epok, z powodów dydaktycznych — jak wspomnieliśmy o tym we Wstępie do naszego skryptu — nasz wykład doprowadzamy do roku 1795. Nie musimy więc w tym miejscu rozstrzygać, czy pseudoklasycyzm lub neoklasycyzm należy jeszcze do epoki oświecenia, czy już do romantyzmu.

W literaturze polskiego oświecenia klasycyzm odgrywał rolę decydującego prądu w sztuce. Takiej funkcji na pewno nie spełniał w pierwszym etapie do roku 1774, kiedy to z dala od ośrodków kulturalnych dominował barok. Prymat klasycyzmu rozpoczął się w latach pięćdziesiątych pod wpływem inspiracji, które płynęły z dworów magnackich. Temu procesowi towarzyszyły wypowiedzi teoretyczne i programowe. Pierwszą była praca o wersyfikacji z roku 1751. Po niej opublikowano poemat Wacława Rzewuskiego O nauce wierszopiskiej (1762), który był praktyczną realizacją teoretycznych wywodów. Ten pierwszy manifest klasycyzmu w literaturze zachęcał do przestrzegania podstawowych jego zasad jasności, proporcjonalności i umiaru.

Klasycystyczny ideał wykształconych Polaków, którzy troszczyli się o sprawę języka ojczystego, krystalizował się powoli. Temu procesowi sprzyjała z jednej strony znajomość poetyki antycznej oraz używanie klasycznej łaciny, z drugiej zaś — włączanie do rodzimych, odziedziczonych z epoki renesansu tradycji preklasycznych, wzorów francuskiego klasycyzmu. W zakresie literatury kodyfikowało je i narzucało następcom dzieło Nicolasa Boileau’a. Rzecznikiem norm zawartych w Art potique na gruncie polskim był Franciszek Ksawery Dmochowski, który korzystając z utworu Boileau stworzył polski odpowiednik poematu pt. Sztuka rymotwórcza (1788). Inna sprawa, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nawet najwybitniejsi twórcy nie zawsze przestrzegali sztywnych rygorów klasycyzmu, które dotyczyły między innymi ścisłego rozgraniczenia, hierarchii i związanego z tym wartościowania gatunków literackich. Gatunki „wysokie” to tragedia i epos, jednak zamiar dydaktyczny wynikający z ideałów oświecenia łatwiej można było realizować w formach literackich „niższej” rangi, jak na przykład w eposie heroikomicznym, bajce wierszowanej i liście poetyckim. Także kariera powieści rozpoczęła się wbrew wymogom klasycyzmu.

W literaturze stanisławowskiej do lat osiemdziesiątych dominował klasycyzm „z odchyleniami w kierunku rokoka” — jak zauważa Mieczysław Klimowicz. Poetycki program tego prądu rokokowego sformułował na gruncie polskiej literatury w 1779 roku poeta Józef Szymanowski w utworze Listy o guście, czyli smaku. Podkreśla w nim wagę „czułości”, „delikatności”, to jest umiejętności dokonywania artystycznej selekcji, i „trafności”, czyli udatnego wyboru myśli i obrazów. Poeta odrzucił wszelkie reguły i wyraził pogardę dla literatury minionych epok, uznawanych za niewolące wzorce.

Polskie rokoko trudno uznać za samodzielny kierunek w kulturze i literaturze. Jednakże elementy tego prądu często pojawiały się u pisarzy, którzy uznawali się i uchodzili w powszechnym mniemaniu za przedstawicieli klasycyzmu lub sentymentalizmu. Choć problem z zaklasyfikowaniem może wynikać z faktu, że Szymanowski, podobnie jak inni ówcześni teoretycy, nie używał terminu „rokoko”.

Przejawy sentymentalizmu pojawiły się w latach siedemdziesiątych XVIII wieku w tak zwanej dramie mieszczańskiej, operze komicznej i w powieści, czyli w gatunku, który nie odpowiadał regułom klasycyzmu. Ten prąd, zwany od tytułu jednej z powieści Lawrence’a Sterne’a sentymentalizmem, kojarzony jest z twórczością i osobą Jana Jakuba Rousseau jako ideologa i „patrona” tego kierunku w kulturze. W Polsce program sentymentalizmu wyłożył w roku 1782 liryk Franciszek Karpiński w utworze O wymowie w prozie albo w wierszu, którym przyczynił się do szerokiej popularyzacji tego prądu. Jako teoretyk sentymentalizmu Karpiński wskazywał, że źródłem tematów są „ziemia cała” i „zapędy myśli z niezliczonych czynione pobudek”. Podkreślał też rolę „czułości”. Ta podstawowa kategoria kierunku różni się zresztą zasadniczo od wyrafinowanej rokokowej emocjonalności. Zaś tym, co formalnie łączy oba prądy estetyczne i jednocześnie przeciwstawia klasycyzmowi, jest zakwestionowanie norm i reguł w literaturze.

Jak w literaturze osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej wyodrębnia się klasycyzm, sentymentalizm i rokoko jako współwystępujące prądy kulturowe epoki oświecenia, tak dokonania literackie pierwszych dziesięcioleci po utracie niepodległości opisywane są przy użyciu kategorii pseudoklasycyzmu (lub klasycyzmu warszawskiego), który uznaje się za spóźnione wskrzeszenie właściwości norm wcześniej powstałego klasycyzmu. Jednocześnie, a nawet tuż po 1795 roku pojawiły się zapowiedzi następnej epoki, co określa się mianem preromantyzmu. Ich zaistnienie warunkowały narastające problemy narodowe, wzmagające się zainteresowanie przeszłością kraju i potrzeba wyrażenia patriotyzmu, połączone z nową formą uczuciowości. Te prądy są omawiane w skrypcie Literatura polska XIX wieku.

Za podsumowanie tych ogólnych rozważań o epoce posłuży zestawienie sposobów ustalania periodyzacji oświecenia w polskiej i węgierskiej historii literatury, które wydaje się celowe z powodów poznawczych. W świadomości zbiorowej rok 1772 uchodzi za początek oświecenia na Węgrzech. Choć nie sposób zanegować poglądu o pewnym „opóźnieniu” literatury węgierskiej w porównaniu z polskim piśmiennictwem, to warto jednak zauważyć, iż grupę utworów z połowy XVIII wieku, mianowicie dramaty przeznaczone na sceny szkolne, wielka synteza historii literatury węgierskiej w sposób uzasadniony klasyfikuje jako „klasycyzujący dramat barokowy” i omawia go w ramach literatury „późnobarokowej” („rokokowej”). W zbliżonych do polskiej literatury ramach czasowych umiejscawia się również pozostałe prądy oświecenia. Okres „czułości”, czyli sentymentalizmu, według Istvna Nemeskrtyego, przypada w literaturze węgierskiej na lata 1772–1805, przy czym charakteryzując dzieła późnego baroku badacz ten mówi o „idylli rokokowej”. Nemeskrty rozszerza granice oświecenia, względnie okresu przejściowego między klasycyzmem a romantyzmem do lat trzydziestych XIX stulecia, co zresztą odpowiada poglądom wyrażonym w podręczniku redagowanym przez Jakubowskiego, ale w odniesieniu do literatury polskiej. Większość historyków literatury węgierskiej dostrzega początek romantyzmu już w połowie lat dwudziestych XIX wieku, a więc niedługo po polskim „przełomie” literackim.

3. Początki literatury klasycystycznej
Począwszy od lat pięćdziesiątych XVIII wieku powstawały liczne utwory, w których da się zauważyć wiele cech klasycyzmu. Nie przedstawiały one jednak trwałych wartości literackich, poza tym rozpowszechniane były najczęściej w postaci rękopisów. Autorzy, niemal bez wyjątku szlachcice, obficie produkowali panegiryki, fraszki, aforyzmy, bajki, dialogi, dzienniki, wspomnienia, satyry społeczne i polityczne. Dzięki aktualnej tematyce, a w przypadku utworów satyrycznych poprzez ośmieszanie osób i zdarzeń, dziś wydają się one ciekawe przede wszystkim ze względu na wartości poznawcze. Istną skarbnicą wiedzy o ówczesnej rzeczywistości pozostaje Opis obyczajów za panowania Augusta III Jędrzeja Kitowicza (1728–1804). Ten pamiętnik zachowuje dystans, jest obiektywny i między innymi dzięki użyciu anegdoty obrazowo utrwalił realia przedstawionej epoki. Oprócz wspomnień oraz omawianych w rozdziałach wcześniejszych dzieł publicystycznych nie pojawiły się w tym czasie teksty prozatorskie zasługujące dziś na uwagę. Niewielkimi wartościami artystycznymi odznaczały się również utwory dramatopisarzy i poetów, którzy zadebiutowali w czasie uznawanym za pierwszy etap oświecenia.

Do jednego z nielicznych wyjątków zalicza się twórczość literacka Wacława Rzewuskiego (1706–1779). Dość szeroko znany był wspominany już poemat dydaktyczny tego autora. Rzewuski nakreślił w nim zasady klasycyzmu, dla których podstawy znalazł w twórczości antycznych poetów, choć wykazał przy tym wiele wyrozumienia dla indywidualności twórczej. Głównej wartości dzieła upatruje on we wzruszaniu czytelnika lub widza. Wacław Rzewuski należał do elity Rzeczypospolitej, dlatego jakoby mimochodem pisywał swoje wiersze, a wśród nich liryki i erotyki, oraz dramaty.

W pamięci potomnych zapisał się raczej jako tragediopisarz. Z wielkim znawstwem rozwijał on konflikty dramaturgiczne, których źródłem była miłość, nienawiść i śmierć. Takim wzniosłym tematom odpowiadał patetyczny styl, co przypomina klasycystyczne tragedie Racine’a. Z powodu literackich związków polsko-węgierskich interesująca wydaje się jedna z tragedii autorstwa Rzewuskiego, Władysław pod Warną z 1760 roku. Już tytuł zdradza, iż bohaterem tego utworu młodo zmarły król Władysław III, który znany jest na Węgrzech jako I. Ulszló. Wykorzystanie przez autora opinii pewnego historyka sprawiło, że w dramacie w nader ciemnych kolorach zarysowana została sylwetka Jnosa Hunyadiego. Jak wynika z przebiegu akcji, jedyną motywacją jego działań była żądza władzy. Z jej powodu Hunyadi wciągnął króla do wojny przeciwko Turkom, która zakończyła się klęską w bitwie pod Warną i śmiercią króla. Oczywiście utwór nie ma wymowy antywęgierskiej, co zresztą bardzo rzadko zdarza się w polskich utworach literackich przedstawiających Węgrów. Faktem natomiast jest, że autor tragedii, który zwalczał tendencje barokowe, choć dążył zarazem do pogodzenia sarmatyzmu z ideami oświecenia, często wyżej cenił wszystko to, co polskie, niż obce.

Odnowicielem dramatu w literaturze polskiej był Franciszek Bohomolec (1720–1784), którego późna twórczość przypada na drugi etap rozwoju oświecenia. W pierwszej fazie na dworze królewskim aktorzy włoscy popularyzowali gatunek commedia dell’arte, ale już od lat czterdziestych dworskie teatry magnatów i szkolne sceny wystawiały komedie klasycystyczne. Były to początkowo przekłady lub przeróbki sztuk Moliera.

Bohomolec jako jezuita przejął praktykę swoich braci zakonnych z Francji, którzy reformowali teatr szkolny. W warszawskim kolegium jezuitów, począwszy od roku 1753 wystawił na scenie ponad dwadzieścia adaptowanych sztuk, których oryginały wyszły spod pióra Plautusa, Goldoniego, Moliera i innych. Wprowadzane przez Bohomolca zmiany zmierzały ku ujęciom farsowym, pomijały role kobiece, spolszczały wizerunki postaci i miejsca akcji. Tematyka w większości nabierała świeckiego charakteru, zaś przekształcone ze znawstwem dialogi często wykorzystywały parodie językowe.

Oryginalności Bohomolec nie uważał za pisarską zaletę. Ważniejsze okazywało się w jego mniemaniu nauczanie za pomocą sztuki aktorskiej. Oczywiście Bohomolec działał w zgodzie z programem odnawiającego się zakonu jezuitów, ale jego osobistą zasługą są dokonania dramatopisarskie i pedagogiczne.

Własne komedie Bohomolca powstały w pierwszych latach po wstąpieniu na tron Stanisława Augusta. Zostały one napisane na zamówienie króla w ramach realizacji jego programu odnowy społeczeństwa. Wystawiano je w teatrze narodowym założonym — przypomnijmy — z inicjatywy władcy. W tym miejscu warto owym komediom poświęcić nieco więcej uwagi, gdyż odzwierciedlają one zmiany świadomości na przełomie baroku i oświecenia dalekowzrocznego i wyjątkowo inteligentnego twórcy, który stawał się zwolennikiem klasycyzmu.

Bohomolec zarówno jako redaktor i publicysta „Monitora”, jak też jako komediopisarz krytykował samolubną, zacofaną i zniewoloną przez sarmackie przyzwyczajenia szlachtę. Problematyka jednej z pierwszych komedii Bohomolca przeznaczonych na scenę narodową w dużym stopniu wykorzystywała pomysły, które podsuwała publicystyka „Monitora”. Komedia w trzech aktach Małżeństwo z kalendarza (1766) ośmiesza przede wszystkim szlachcica-sarmatę, który dałby się oszukać przez lekkomyślnego łowcę posagów, tylko po to, żeby nie wydać córki za mąż za jej wybranka o szlachetnej duszy, którego jedyną wadą jest fakt, że pochodzi z zagranicy. Ojciec najbardziej komiczny okazuje się wtedy, kiedy pod wpływem zabobonu, przychylnego horoskopu, zgadza się na małżeństwo. Sztuka o tyle zrealizowała dydaktyczny cel, że wywołała żywe protesty kół zachowawczych. Z tego powodu Bohomolec w innej komedii, tworząc postać szlachcica o znaczącym nazwisku Bezprzywarski, pozornie odwrócił czarno-biały układ ról, ale wniosek, jaki wypływał z przebiegu akcji, pozostał ten sam. Przedmiotem krytyki pozostawała zacofana sarmacka szlachta.

W komedii Pan dobry (1767) pisarz znów na sposób publicystyczny poruszał problemy społeczne. Szlachcicowi-despocie, który nieludzko traktuje swoich chłopów pańszczyźnianych i sług, przeciwstawia się w utworze dobrodusznego ziemianina, dla którego jego dobroć okazywana bliźnim staje się w końcu źródłem rozlicznych korzyści, w tym materialnych. Z takiego rozkładu ról i cech wyziera dydaktyczna teza. Często dla jej uwyraźnienia autor chętnie dawał postaciom znaczące nazwiska: Marnotrawski, Staruszkiewicz czy de la Corde (spod szubienicy). Nie tylko w wypadku komedii okazywało się, że wbrew intencjom twórcy postacie negatywne należały do bardziej udanych pod względem artystycznym niż postacie pozytywne. Inną charakterystyczną metodą twórczą Bohomolca było konfrontowanie przedstawicieli starego i nowego pokolenia albo zacofanych i postępowych, co uchodziło wtedy jeszcze za nowość. Novum stanowiła również stylizacja na określoną konwencję i stylizacja językowa. Przykładowo: para zakochanych była przedstawiana zgodnie z konwencją sentymentalizmu, zaś postacie chłopów charakteryzowano przy użyciu dialektyzacji.

Franciszek Bohomolec w swym komediopisarstwie z jednej strony obficie wykorzystywał znane motywy i wątki, co zgodnie z ówczesnymi normami nie należało do rzadkości. Z drugiej jednak strony jako bystry obserwator i wnikliwy publicysta adaptowane rozwiązania sceniczne umieszczał w polskim środowisku. Teza jego sztuk, czyli krytyka anachronicznego modelu kultury sarmackiej była i pozostaje o tyle aktualna, że pod pręgierzem postawieni zostali nie ludzie, lecz ich wady. W ten sposób Bohomolec starał się realizować edukacyjny cel polskiego klasycyzmu. Tym też można tłumaczyć przynależność autora Małżeństwo z kalendarza do kręgu bliskich współpracowników Stanisława Augusta.

4. Poeci związani z dworem królewskim
Stanisław August Poniatowski zachęcił Adama Kazimierza Czartoryskiego i Ignacego Krasickiego, największą indywidualność pisarską oświecenia, do założenia czasopisma „Monitor”. Publikacje owego periodyku, jak też powstały w tym samym roku teatr narodowy i prezentowane na jego deskach dramaty — w decydującym stopniu przyczyniły się do zapoznania z ideami oświecenia świadomie uczestniczących w kulturze ludzi i do realizacji polityki kulturalnej ostatniego króla.

Stanisław August jako polityk to postać wielce kontrowersyjna, jako władca popełnił niewątpliwie liczne błędy, natomiast jako mecenas sztuk położył wielkie zasługi w dziele przebudowy modelu polskiej kultury. W dużej mierze jemu zawdzięcza się modernizację polskiego społeczeństwa szlacheckiego. On zdołał skupić wokół siebie czołowe osobistości ówczesnej polskiej nauki i sztuki, żywiąc przekonanie, że ich działalność może wpłynąć na postawy wielu rodaków. Większość należących do otoczenia króla ludzi pióra to byli poeci, co jest zrozumiałe, jeśli pamięta się o obowiązującym do przełomu romantycznego sposobie pojmowania tzw. literatury pięknej. W znacznej części ta grupa rekrutowała się z pisarzy, którzy już jako dojrzali twórcy weszli w epokę stanisławowską. Byli więc świadkami lub współtwórcami powolnego procesu odnawiania polskiej literatury. Gruntowne zmiany dokonały się w niej począwszy od lat siedemdziesiątych XVIII wieku, kiedy na trwale zakorzeniły się zasady polskiego klasycyzmu. W dużej mierze przyczyniły się do tego spotkania towarzyskie luminarzy kultury organizowane przez Stanisława Augusta, które do historii polskiej kultury przeszły pod nazwą obiadów czwartkowych. Instytucjonalnie zaś filozofię i estetykę klasycyzmu popularyzowało powołane również z inicjatywy króla czasopismo „Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”.

Najdłużej redaktorem oficjalnego wydawnictwa „czwartków” był Adam Naruszewicz (1733-1796). W końcu swej drogi twórczej — na zamówienie króla — pracował nad wielką syntezą historii Polski. Bardziej jednak był znany w swojej epoce, jak też znany jest współcześnie z twórczości poetyckiej i satyrycznej. Ten aktywny zwolennik i skuteczny popularyzator idei wieku ludzi oświeconych na poziomie swego warsztatu literackiego nie od razu sięgnął po wzorce oświeceniowego klasycyzmu w polskiej wersji. Zapewne nie był zniewolony przez barokową manierę literacką, ale wpływy rokoka wydają się w jego twórczości silniejsze niż na ogół się uważa.

Jako potomek zubożałej rodziny magnackiej ze wschodniej Polski Naruszewicz musiał korzystać z pomocy protektora, aby pobierać naukę w szkole jezuickiej i kształcić się na księdza. Będąc studentem Uniwersytetu Wileńskiego pisywał już panegiryki utrzymane w barokowej manierze. W latach młodości poznał też kilka krajów zachodniej Europy, a potem został nauczycielem w warszawskim Collegium Nobilium. Mniej więcej w tym czasie nawiązał z królem Stanisławem kontakty, które śmiało można nazwać przyjacielskimi. Często zresztą chwalił władcę w panegirykach, dalekich jednakże od konwencjonalnej życzliwości. Najbardziej wartościowa część dorobku literackiego Naruszewicza powstała w latach siedemdziesiątych. Utwory te z reguły ukazywały się na łamach „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych”. W końcu tego dziesięciolecia wyszły one w czterech tomach, kiedy — już po kasacji zakonu jezuitów — Naruszewicz został biskupem pomocniczym w Smoleńsku.

W twórczości poetyckiej Adama Naruszewicza najliczniej reprezentowane są ody, obok wielu sielanek, satyr, fraszek i epigramatów. Zgodnie z hierarchią gatunków klasycyzmu za najważniejsze uchodziły ody bohaterskie, filozoficzne i polityczne. Wśród nich pojawiały się utwory i o tematyce religijnej, i laickiej (na przykład Do malarstwa, Oda do Fortuny). Na innej niż klasycystyczna tradycji, bo na angielskiej „poezji grobów”, oparty jest zbiór Głos umarłych (1788) Naruszewicza. Upadkowi współczesnej epoki przeciwstawiona została tutaj świetna przeszłość państwa i narodu polskiego. Zaś wniosek wypływający z tej antynomii jest oczywisty: pochwała polityki Stanisława Augusta i postulat wzmocnienia władzy centralnej.

Naruszewicz jako gorliwy moralista zamiast „stylu wysokiego” chętnie wybierał inne sposoby wysławiania, często rezygnując z retoryczności. Przy czym nierzadko odchodził od zasady stosowności (decorum), czego świadectwem może być nie zawsze elegancki język. Z trudem potrafił zachować symetrię kompozycji i jednolity ton. Był skłonny do stosowania malarskich metafor, charakterystycznych dla polskiego baroku oraz do używania dosadnego języka, graniczącego niekiedy z nieokrzesanością i wulgarnością. Jak jego poprzednicy, lubował się w budowaniu wierszy opartych na antytezach, w stosowaniu szyku przestawnego wyrazów oraz w dynamizowaniu opisów i dialogów. W obrazowaniu posługiwał się alegorią, dzięki czemu utwory stawały się plastyczne. Całość zaś cechuje wzniosłość i elegancja. W tak złożony sposób skonstruowane i skomponowane wiersze stawiają czytelnikowi podczas lektury wysokie wymagania.

Pomimo przedstawionych zastrzeżeń związanych głównie z językiem ód Naruszewicza, to jemu przede wszystkim przypisuje się odnowienie polskiej liryki. Ta zasługa odnosi się zarówno do poszerzenia skali tematów, jak też do przejrzystości wypowiedzi. Najbardziej popularne były i są jednak satyry Naruszewicza. Tę popularność zawdzięczają udanemu połączeniu szlachetnej intencji ulepszania świata w duchu obywatelskiej troski z dobitnym i prostym językiem. Ponadto satyra jako klasycystyczny gatunek nie została przeregulowana normami i pozostawiała wiele swobody dla inwencji twórcy. Naruszewicz wykorzystał ją w pełni. W satyrach nie zadawala się prostym przeciwstawieniem starego i nowego; istotny jest nowy porządek wartości, polegający na zrozumieniu szkodliwości złych mitów i nagannych wzorów społecznych. Tytuły satyr mówią same za siebie, wskazując na dydaktyczny, bo zarysowujący pewien program, zamiar: Wiek zepsuty, O prawdziwym szlachectwie, Pochlebstwo. Taki charakter ma również utwór Chudy literat. Ostro i dowcipnie krytykuje się w nim zacofanie i brak wymagań intelektualnych prowincjonalnej szlachty sarmackiej. Utrzymana w formie qasi﷓dialogu satyra sygnalizuje problem, na który w literaturze węgierskiej nieco później zwrócił uwagę Mihly Csokonai Vitz, a w połowie XIX wieku Sndor Petfi. Problem ten można streścić w jednym zdaniu: uważani za wykształconych ludzi szlachcice nie kupują i nie czytają książek, a jeśli już, to mało wartościowe.

Trud stworzenia polskiej poezji klasycystycznej opartej na rodzimych tradycjach po Adamie Naruszewiczu kontynuował Stanisław Trembecki (około 1739–1812), choć przyświecał mu inny zamiar twórczy. Jeden z najzdolniejszych poetów epoki był w zasadzie klasycystą, ale w jego wierszach da się zauważyć również sporo cech stylu rokokowego. Mało dbał o losy swych utworów, dlatego autorstwo wielu z nich do dziś pozostaje dyskusyjne. Dla przykładu: odę pt. Balon, pochwalający pokazywany w Warszawie wynalazek jako osiągnięcie ludzkiego rozumu oraz nauki, przypisywano przez dłuższy czas jemu; ostatnio jednak uważa się tę odę za utwór Naruszewicza.

Trembecki urodził się w rodzinie szlacheckiej. Podczas pobytu w Paryżu i Rzymie roztrwonił cały swój majątek. Do domu powrócił jedynie z dziełami filozoficznymi i literackimi. W roku 1772 Stanisław August udzielił poparcia lekkomyślnemu, lecz wykształconemu i uzdolnionemu człowiekowi, który chętnie stał się dworzaninem i dworskim poetą. Pozostał wierny władcy także podczas zesłania króla, potem zaś na terenie dzisiejszej Ukrainy znalazł sobie protektora w osobie magnata kresowego.

Pisał mało, ale zróżnicowane utwory. Program reform propagowany przez otoczenie króla popierał nie tylko jako zawodowy panegirysta, lecz z wewnętrznego przekonania, czego świadectwem są oczywiście pozostawione dzieła. Trembecki był zwolennikiem libertynizmu, więc krytycznie odnosił się do tradycyjnych autorytetów, zwłaszcza do kościoła katolickiego, do zwyczajów społecznych określanych przez konwencje religijne oraz do religii w ogóle. Jego listy poetyckie i ody, na przykład Oda nie do druku, głoszą pochwałę rozumu, krytycyzm wobec religii i uwielbienie rozkoszy życia. Poeta-wolnomyśliciel czasami w swych utworach dba o pozory „przyzwoitości” (przecież bez mecenasów nie mógłby się poświęcić pracy pisarskiej), czasami jednak jawnie kpi z ograniczoności i fanatyzmu. Od bliskiej przyszłości oczekuje zwycięstwa prawdy i prawa. Uległ atmosferze entuzjazmu dla reform Sejmu Czteroletniego. Apelował wówczas do uczuć patriotycznych, wielbił cnotę rycerską Polaków, wzywał do rezygnacji z prywaty i podkreślał polityczną odpowiedzialność posłów na sejm.

Po drugim rozbiorze Polski Trembecki zmienił poglądy. Stał się zwolennikiem sojuszu z Rosją i — co było rzadkie wśród polskich pisarzy — rzecznikiem wspólnoty Słowian. Chwalił carycę Katarzynę II. W politycznym zaślepieniu nie zrozumiał nawet skutków zlikwidowania państwa polskiego. Bardziej obawiał się niemieckiej ekspansji.

Idee oświeceniowego klasycyzmu przenikają poematy opisowe i dydaktyczne Trembeckiego. Jeden z nich opisuje piękno rezydencji księżnej Izabeli Czartoryskiej, znanej propagatorki sztuki i twórców. Inny stanowił pretekst do potępienia zabobonów, do obrony Żydów, bezpodstawnie oskarżanych o zabójstwa. Kolejny popularyzował zasady wolności i tolerancji religijnej. W swoim późnym poemacie opisowym Sofiówka (1806) Trembecki dał świadectwo gruntownej znajomości kultury antycznej i światopoglądu materialistycznego.

Pojawiające się w Sofiówce liczne reminiscencje i wątki mitologiczne to cecha charakterystyczna nie tylko mistrzowskich opisów w poemacie, lecz również wierszy lirycznych Trembeckiego, które wykazują pewne właściwości rokokowe. „Poezja wdzięku” tego autora doskonale oddaje klimat i nastrój salonów możnowładców i nawet buduarów dam. W tej konwencji utrzymane są wiersze pisane od początku lat siedemdziesiątych, na przykład Kąpiel czy Do Kossowskiej w tańcu.

Stanisław Trembecki napisał lub raczej przerobił na język polski także bajki w stylu La Fontaine’a, którym nadał formę wierszowanych opowiadań. O ich wartości stanowi nie tyle morał, co raczej obrazy modelujące rzeczywistość oraz rozmaity, zindywidualizowany język, często stylizowany na język potoczny. Trembecki, tłumacz z kilku języków starożytnych i współczesnych, polski wyznawca i krzewiciel filozofii Epikura, który uganiał się za przyjemnościami życia, potrafił wypowiedzieć i wyrazić w swej twórczości najróżniejsze stany emocjonalne i postawy intelektualne oraz nastroje.

Kajetan Węgierski (1756–1787) był także poetą-wolnomyślicielem i zwolennikiem Voltaire’a. Choć z Trembeckim łączyła go przyjaźń, to jednak życia nie brał tak lekko. Jego życie i twórczość cechowała emocjonalność połączona z radykalnością. Powodowało nim oburzenie wobec zamożnych warstw społeczeństwa.

Pochodził z rodziny szlacheckiej. Uczył się w Collegium Nobilium, potem został urzędnikiem królewskim, ale później utracił posadę kancelisty. Kłopotów przysparzała mu głównie satyryczna twórczość, w której atakował znane osobistości ówczesnego życia towarzyskiego i politycznego, a wśród nich ludzi z otoczenia króla. Utwory przybierające postać pamfletów i paszkwili w równym stopniu cieszyły się wielką popularnością, jak też budziły obawy ich bohaterów lub adresatów. W wyniku jednej z afer, jaka wybuchła po opublikowaniu utworu Węgierskiego, niefortunny autor poniósł niezasłużoną karę (między innymi utratę pracy) i opuścił kraj. Po 1779 roku Węgierski zwiedzał kraje Europy i Ameryki Północnej, w Stanach Zjednoczonych entuzjastycznie witał powstanie prawdziwej republiki. W drodze powrotnej do ojczyzny zatrzymał się w Londynie, skąd z powodu napisania satyry atakującej księcia Walii musiał uciec. Mając 32 lata zmarł w Marsylii z powodu prowadzenia wyniszczającego trybu życia.

Nieliczne zachowane utwory Węgierskiego są interesujące dzięki wpisanym w nie poglądom wolnomyślicielskim i deistycznym oraz śmiałej szczerości. Stanowią one reakcję na społeczne problemy, zwłaszcza na świat maskujący pustkę pozorów i brak moralności. W różnych aspektach życia na sposób satyryczny wskazywał autor ich negatywne cechy. Na przykład w jednej ze swoich ód, O małym ludzi uczonych poważaniu, Węgierski nawiązał do zagadnienia niskiego poziomu intelektualnych aspiracji szlachty, znanego z satyry Naruszewicza. Atakował też kler, a nawet poddawał w wątpliwość istnienie Boga.

Jedyne obszerniejsze dzieło Kajetana Węgierskiego, Organy (1777), to wydany bezimiennie w kraju epos heroikomiczny, przeróbka poematu Boileau. Utwór ten jest godny uwagi nie ze względu na antyklerykalizm, lecz z powodu charakterystycznego dla gatunku ujęcia realiów Polski ówczesnej doby. Twórczość Węgierskiego nie sprowadza się tylko do satyrycznej negacji. Wyłania się z niej również propozycja postulowanej postawy: uczciwego i śmiałego patrioty, który ceni sprawiedliwość i mądrze politykuje.

5. Twórczość Ignacego Krasickiego
Ignacy Krasicki (1735–1801), najbardziej znany pisarz polski epoki oświecenia, przez długi czas należał do otoczenia ostatniego króla Polski, podobnie jak Naruszewicz, Trembecki i inni. Był przede wszystkim poetą epickim i lirycznym, powieściopisarzem oraz publicystą. Parał się również pisaniem dramatów oraz krytyką literacką i teatralną.

Świat ujrzał on jako potomek bogatej ongiś rodziny arystokratycznej w południowo-wschodniej Polsce. Rodzice przeznaczyli go do stanu duchownego. Po ukończeniu seminarium w Warszawie został księdzem. Gdy ukończył studia w Rzymie, związał się z ówczesnym stolnikiem litewskim, Stanisławem Augustem Poniatowskim, który po wstąpieniu na tron mianował Krasickiego dworskim księdzem. W roku 1765 został współpracownikiem „Monitora”. Dzięki królowi był prezydentem Trybunału Małopolskiego w Lublinie, a potem we Lwowie. Już w 1766 roku został mianowany biskupem warmińskim. W dalszym ciągu przebywał głównie jednak w stolicy i obserwował życie polityczne oraz brał udział w obiadach czwartkowych. Po pierwszym rozbiorze północna Warmia dostała się pod panowanie Prus, więc biskup został poddanym oświeconego monarchy absolutnego, Fryderyka II, który popierał artystów. Jako człowiek wyjątkowo oczytany oraz zamożny pisał dużo i zbierał dzieła sztuki. Wiele czasu poświęcał prowadzeniu prywatnej korespondencji, w świetle której Krasicki jawi się jako człowiek lubiący przyrodę, modne wówczas parki, spokój i wygodę. Niezależnie od służby biskupiej i twórczości pisarskiej oraz skłonności do filozofowania dobrze orientował się w życiu publicznym. Podczas Sejmu Czteroletniego żywo interesował się reformami i sympatyzował z obozem patriotycznym, co było jednoznaczne wtedy z porzuceniem frakcji królewskiej. Konstytucję 3 maja powitał okolicznościowym wierszem. W roku trzeciego rozbioru Polski papież mianował Krasickiego arcybiskupem Gniezna. To miasto przez wieki było stolicą kościoła katolickiego na ziemiach polskich. Z terenu zaboru pruskiego książę biskup przeniósł swoją rezydencję do Łowicza i Skierniewic w pobliżu Warszawy. Prawdopodobnie brał czynny udział w powołaniu do życia Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Zmarł w Berlinie, lecz jego prochy przewieziono później do katedry gnieźnieńskiej.

Ignacy Krasicki był typowym przedstawicielem polskiego oświecenia zarówno w wymiarze światopoglądowym, jak i literackim. O typowości świadczy również łączenie ról pisarza i kapłana. O tej drugiej funkcji Krasickiego jego twórczość mówi niewiele. Dowodzi ona jednak, że autor był człowiekiem wierzącym w Boga, przekonanym o tym, że religia nie kłóci się z rozumem i istotą człowieczeństwa. Działalność kościelną Krasicki prowadził wzorowo do trzeciego rozbioru, co nie było sprzeczne z jego zasadami, a zwłaszcza umiłowaniem życia. Jak pisze Czesław Miłosz, był on pogodnym, choć sceptycznym mędrcem „złotego środka”, który chwalił umiar i odrzucał skrajności.

Jego umysł determinowały ideały renesansowe, a przez nie poglądy Horacego oraz skłonność do medytacji, niezależnie od różnorakich związków Krasickiego z dworami królewskimi w różnych etapach jego biografii. Kosmopolitą, w najlepszym znaczeniu tego słowa, stał się nie dzięki swym dobrym stosunkom z Fryderykiem II, lecz dzięki swemu wykształceniu i obyczajowości epoki. Jednakowo podziwiał Erazma z Rotterdamu, poetów polskiego „złotego wieku” i autorów mu współczesnych poznawanych w ich narodowych językach.

Krasicki rozpoczął swą twórczość literacką jako redaktor „Monitora”. W wielu artykułach na łamach tego czasopisma wystąpił przeciw wstecznictwu i zacofaniu. Krytykował nieuzasadnione przejmowanie obcych wpływów i wzorów. Żądał reformy nauczania i wychowania oraz wymiaru sprawiedliwości. Zabrał również głos w sprawie zmiany stosunków między chłopami i szlachtą, wychodząc z przesłanek ogólnoludzkich i obywatelskich. Poznanie rozmaitych problemów społeczeństwa oraz satyryczny sposób ujęcia rzeczywistości w publicystyce — te dwie przyczyny sprawiły, że Krasicki dał się od razu poznać jako dojrzały twórca.

Jako poeta Ignacy Krasicki debiutował w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych XVIII wieku, czyli już w okresie narastania zagrożeń dla niepodległości jego ojczyzny. Wyrazem uczuć patriotycznych z tym związanych jest niewątpliwie jeden z pierwszych prawdopodobnie wierszy Krasickiego Hymn do miłości ojczyzny, którego pierwsze wersy brzmią następująco:

Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe.

Zgodnie z regułami kształtującego się polskiego klasycyzmu Krasicki w swej twórczości poetyckiej powrócił do jasnej i czystej polszczyzny, co było równoznaczne z uproszczeniem skomplikowanego i inwersyjnego języka poetyckiego epoki baroku. Szybko okazało się, że autor Hymnu do miłości ojczyzny twórczość literacką uważał za szczególną misję, przy której pomocy, jako moralista, mógł oddziaływać na życie ludzi z intencją poprawiania ich postaw i zachowań. Krasicki nie należał do twórców agresywnie walczących za pomocą pióra, jego dzieła moralizatorskie były zabawą same w sobie i służyły jednocześnie zabawianiu czytelników, czemu sprzyjała łatwość składania wierszy i wirtuozeria wersyfikacyjna, którą wykazywał się wielokroć Ignacy Krasicki.

Talent i zdolności Krasickiego ujawniały się przede wszystkim w wierszowanych gatunkach epickich. Jednym z nich jest poemat heroikomiczny, czyli parodia eposu. Taki właśnie gatunek reprezentuje Myszeidos z roku 1775, który to utwór jest typologicznym odpowiednikiem późniejszego dzieła Mihlya Vitza Csokonaiego Bkaegrharc (1791). Wzorem dla obu były wielokrotnie przerabiane dzieła antyczne, w obu występuje wiele podobnych postaci, ale istotniejsze jest występowanie w obydwu wysokiej próby komizmu w różnych odmianach. Opisana w Myszeidos wojna toczy się w czasach na poły legendarnego króla Popiela, którego za popełnione przezeń grzechy zjadły myszy. Opowiedziana fabuła to oczywiście pretekst do wykpienia takiego pojmowania historii, które oparte jest na bajkach i ustnie przekazywanej tradycji, a rozpowszechniane bywało przez kroniki średniowieczne, zapewniające im żywotność. Drugi poziom znaczeniowy Myszeidos sprowadza się do następującego wniosku: o przeszłości narodowej wolno pisać tylko wiarygodnie, to znaczy w zgodzie z historycznymi źródłami i racjonalnym sposobem rozumowania. Trzeci poziom interpretacyjny poematu heroikomicznego Krasickiego tworzą aktualne i w pełni czytelne w XVIII wieku aluzje do życia politycznego w Polsce i jego krytyczna ocena. Dotyczy ona przede wszystkim egoizmu arystokracji, zacofania szlachty, grzechów księży i zakonników oraz przesadnej delikatności kobiet.

Mieszkańców domów zakonnych udało się Krasickiemu oburzyć jednak nie Myszeidos, lecz innym poematem heroikomicznym — Monachomachią (1778). Jego temat i tym razem nie był oryginalny — co zresztą często zdarzało się w literaturze klasycymu — ale jako zabawna satyra uchodzi za arcydzieło. Ekspozycja z Pieśni I Monachomachii bez ogródek prezentuje satyrycznie przejaskrawiony i satyrycznie negatywny wizerunek bohaterów, czyli zakonników:

W tej zawalonej ziemiańskiej stolicy
Wielebne głupstwo od wieków siedziało:
Pod starożytnym schronieniem świątnicy
Prawych czcicielów swoich otaczało.

Główne postacie poematu należą do dwu różnych, poniekąd konkurencyjnych zakonów kontemplacyjnych. Łączą ich jednak charakterystyczne cechy: brak wykształcenia ogólnego, niedostatki wiedzy teologicznej, upodobanie do spożywanego w nadmiarze jadła i pitych zbyt obficie napojów, w tym alkoholowych, oraz wielka siła fizyczna i niczym nieuzasadniona bezczynność. Zaś osnową fabularną stanowi dyskusja między reprezentantami owych dwu zakonów, która przeradza się w bezlitosną bitwę, opisaną środkami znanymi z eposów Homera. Ta sprzeczność między „wysokimi” środkami a „niskim” przedmiotem opisu stanowi główne, choć nie jedyne źródło komizmu Monachomachii.

Chociaż Krasicki wydał Monachomachię anonimowo, już rok później zmuszony został do zweryfikowania swoich poglądów. Napisana w celu rehabilitacji Antymonachomachia stała się jednak poprzez użycie ironii jeszcze bardziej miażdżącą krytyką.

W czasach, gdy tworzył książę-biskup, nie uchodził jeszcze za niezwykły fakt, że pisarz-ksiądz poddawał krytyce różne zjawiska życia społecznego w formie wierszowanych satyr. W wydanych w 1779 roku Satyrach Krasicki okazał się bystrym obserwatorem i znakomitym psychologiem, prezentując sylwetki, które udatnie uosobiają pewne negatywnie oceniane ludzkie przywary: pijaka (Pijaństwo) czy kobiety hołdującej zagranicznej modzie (Żona modna). Umiejętnie zastosowano w nich różne zabiegi językowe i formy podawcze, które służą kompromitacji przedstawianych postaw. Jedną z najbardziej efektownych jest ironia zastosowana w satyrze Do króla. Jej narrator na pozór najpoważniej czyni takie zarzuty władcy, jakie stawiała mu polska szlachta. Na przykład, dlaczego nie jest „królewskim synem” tylko „mości panem”; inne zarzuty: jest zbyt młody, należy do zwolenników równości, lubi ludzi umysłu. Absurdalność dosłownego znaczenia stawianych królowi zarzutów prowadzi czytelnika do właściwego znaczenia, nie dosłownego, będącego odwrotnością pierwszego planu znaczeniowego. Uruchomiony w ten sposób mechanizm ironii prowadzi do kompromitacji czynionych zarzutów oraz ich rzeczników, a nie króla.

Celowi dydaktycznemu podporządkowany był również inny gatunek uprawiany przez „księcia poetów”, bowiem w dwu zbiorach bajek o objętości epigramatów oraz przypowieści istotą tych miniaturowych dzieł jest zamiar pouczenia. Bajki i przypowieści (1779) oraz Bajki nowe (1802; wydanie pośmiertne) wzorowane były na dziełach antycznych i francuskich, ale cechuje je duża doza oryginalności, ponieważ wzbogacone zostały autorską wiedzą o ludzkich przymiotach i przywarach rodaków. Bajki epigramatyczne i narracyjne ujawniają błędy, ułomności i dziwactwa ogólnoludzkie, społeczne i polityczne, krytykowane z racjonalnego punktu widzenia. Autor tych utworów w ich świetle jawi się, jeśli nie jako pesymista, to na pewno jako sceptyk, który uważa, że silni zawsze pokonują słabych. O tyle jest cyniczny lub bezwzględny, że przyrównuje rozumnego człowieka do instynktownej siły zwierzęcia: mądry się utrzyma, głupi zginie.

Dziełom prozatorskim Krasickiego również nieobcy jest dydaktyczny zamiar. Podkreślają one znaczenie doświadczenia społecznego, nauczania i wychowania. Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki (1776) to pierwsza polska powieść we współczesnym znaczeniu tego terminu. (W literaturze węgierskiej pierwszy utwór reprezentujący podobny gatunek Etelka Andrsa Dugonicsa powstał ponad dziesięć lat później). Dzieło Krasickiego jest z jednej strony powieścią przygodową, z drugiej zaś — za przykładem Voltaire’a — utworem filozoficznym, choć zawiera także elementy charakterystyczne dla dydaktycznej i utopijnej odmiany powieści. W tym wypadku za wzór uznane mogą zostać następujące utwory: Emil Rousseau i Przygody Gulliwera Swifta.

W części pierwszej Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków tytułowy bohater utworu jako młodzieniec ze szlacheckiej rodziny zostaje powierzony opiece francuskiemu guwernerowi-nicponiowi, który uczy podopiecznego jedynie lekkomyślnego sposobu życia. Dla wzbogacenia swego umysłu Mikołaj wyrusza następnie do Paryża. Z powodu prowadzenia tam hulaszczego trybu życia zaciąga długi i zmuszony zostaje do ucieczki z Francji aż do Azji. W wyniku morskiej katastrofy statek, którym płynął Doświadczyński, zatonął, a rozbitek znalazł się na wyspie Nipu.

Tu rozpoczyna się druga część powieści i zarazem drugi etap przypadków Mikołaja, który na wyspie znajduje utopijnie zorganizowane społeczeństwo. Łagodni i szczęśliwi mieszkańcy Nipu gospodarują na jednakowej wielkości fermach. Całością bezkonfliktowo kierują starcy. Nie ma rządu, wojska, policji, pieniędzy, skodyfikowanego prawa itp. Ten idealny system społeczny Mikołaj poznaje podczas wykonywania pracy fornala, wówczas też przyswaja sobie wszystkie cnoty tubylców. W ten utopijny porządek rzeczy zamęt wprowadza człowiek, który wysławia kraje zindustrializowane i prowadzące handel. Pod jego wpływem grupa młodych organizuje bunt przypominający rewolucję, ale większość mieszkańców Nipu ukamieniowała ich. Wyspa Utopia w wersji Krasickiego łączy — jak twierdzi Czesław Miłosz — marzenia Rousseau’a o szlachetnym dzikusie z obrazami wiejskiego samowystarczalnego i patriarchalnego życia w idealizowanej dawnej Polsce.

W części trzeciej powieści Mikołaj ucieka z wyspy, czego potem zresztą żałuje, bo zostaje schwytany przez hiszpańskich piratów i sprzedany w Ameryce Łacińskiej. Na szczęście pewien człowiek z Ameryki Północnej wykupuje go i, po wielu perypetiach i przygodach, Doświadczyński powraca do ojczyzny.

Streszczenie akcji Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków dowodzi, iż powieść ta łączy w sobie elementy kilku odmian tego gatunku. Jest ponadto doskonałą satyrą, pełną udanych humorystycznych opisów i charakterystyk. (Przypomina zatem powieść Tarimnes utazsa Gyrgya Bessenyeiego, powstałą ćwierć wieku później). Podobnie rzecz się ma z innym dziełem prozatorskim Krasickiego Pan Podstoli (część I 1778, część II 1784, część III 1803). Przeładowana odtwarzanymi w pamięci narratora dialogami powieść propaguje — w sposób zaskakujący ze strony pisarza oświeconego — tryb życia konserwatywnego szlachcica, który gospodaruje na wsi. Prawda, że pan Podstoli jest człowiekiem nie tylko cnotliwym, lecz także mądrym, ale nie ulega też wątpliwości, iż autor uważa prace gospodarskie za cenniejsze niż sprawy ideologiczne i polityczne. Taka interpretacja powieści wskazuje więc, że jej teza nie kieruje się ku przyszłości, lecz sięga wstecz, ku idealizowanym renesansowym wyobrażeniom o rzeczywistości.

O komediach, licznych utworach beletrystycznych i innych dziełach Ignacego Krasickiego współcześnie już zapomniano. Ale dorobek „księcia poetów” i bez nich jest imponująco bogaty.
6. Poezja rokokowa i sentymentalna

Tytuł jednego z rozdziałów Oświecenia Mieczysława Klimowicza, Rokoko. Sentymentalizm. Ośrodek puławski, w takiej trzyczłonowej wersji mocno podkreśla rolę dworów księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego i jego żony Izabeli, jaką odegrały one w rozwoju dwóch innych, obok klasycyzmu, prądów kulturowych oświecenia oraz — dodajmy — także w zapoczątkowaniu preromantyzmu. Kilku historyków literatury polskiej od dość dawna szczegółowo bada zagadnienie sentymentalizmu, który to prąd był żywotny w polskiej kulturze od lat osiemdziesiątych XVIII wieku. W mniejszym stopniu zajmuje ich rokoko, z reguły tylko w połączeniu z sentymentalizmem, mimo że cechy rokoko pojawiły się w Polsce wcześniej niż właściwości stylu sentymentalnego. Choć prawdą jest, że w twórczości niektórych pisarzy te dwa kierunki splatały się ze sobą.

Teoretyk rokoka, Józef Szymanowski (1748–1801) zapoznał się z ideami oświecenia w Collegium Nobilium. W młodości znalazł się na dworze ojca wspomnianego księcia Czartoryskiego. Często gościł w Puławach, jeździł również na obiady czwartkowe króla. Późniejszy uczestnik walki niepodległościowej pod dowództwem Kościuszki od początku lat siedemdziesiątych pisywał wiersze miłosne, ody, idylle, poematy. Brak w nich antycznych rekwizytów, charakterystycznych dla klasycyzmu, ich miejsce zajęły elementy rodzimego polskiego pochodzenia. Tonacja licznych liryków miłosnych Szymanowskiego jest w sposób rokokowy żartobliwa. Nie wiadomo bowiem, gdzie przebiega granica między artystyczną grą a emocjonalnym zaangażowaniem. Kiedy uczucia chcą uchodzić za szczere, wtedy w wierszach dominują właściwości sentymentalizmu. Cechy rokokowe wówczas przeważają, jeśli celem staje się unaocznienie i wyrażenie wszystkich szczegółów gry miłosnej, rodzących się nagle i równie szybko przemijających uczuć i czułości. Towarzyszące temu konwencjonalne otoczenie idylliczne (bujna łąka, czyste źródło, przyjemne ciepło w cieniu podczas upału, śpiew ptaków jest identyczne z tym, które „obowiązywało” w konwencji sentymentalizmu.

W poezji Franciszka Dionizego Kniaźnina (1749/50–1807) również mieszają się właściwości rokoko i sentymentalizmu. Młodzieniec, pochodzący z terenów dzisiejszej Białorusi, z biednej rodziny szlacheckiej, kształcił się na księdza u jezuitów, potem został nauczycielem warszawskiego kolegium tego zakonu. Po 1773 roku był współpracownikiem królewskiego czasopisma literackiego. Książę Czartoryski uczynił go swoim sekretarzem. Później, ściśle wiążąc się z innymi członkami tej rodziny magnackiej, stał się poetą dworskim. W chorobie psychicznej, na którą cierpiał już wcześniej, Kniaźnin pogrążył się zupełnie po utracie niepodległości przez Rzeczpospolitą.

Od połowy lat siedemdziesiątych Franciszek D. Kniaźnin pisał wiersze okolicznościowe. Po tomie wierszowanych bajek wystąpił w roku 1779 ze zbiorem liryków miłosnych. Wiele wśród nich to anakreontyki opiewające wino i miłość, które tchną rokokowym wdziękiem. Są one charakterystycznymi dla tego prądu miniaturami poetyckimi, przenikniętymi liryzmem. Na pół poważne, na pół żartobliwe, dobrze oddają nastrój zabawy wysoko urodzonego towarzystwa i pogodny klimat salonowej kultury i konwersacji. Sposób obrazowania i metaforyka przywołują to, co było typowe dla baroku. Wrażliwość i uczuciowość wyrażające się w wierszach należą już do nowości. Trudno jednak rozstrzygnąć, czy mieszczą się w konwencji rokoko, czy raczej sentymentalizmu. Intymny charakter wskazywać by mógł na przynależność wierszy do kierunku sentymentalnego. Taką wymowę ma wiersz miłosny Krosienka. W rodzaju pasterskim, który wyraża niepokój dziewczyny starającej się zataić swoje uczucia przed ukochanym. Podobnie rzecz się ma z kilkakrotnie przerabianą odą, która zgodnie z nastrojem początku lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku interpretowana bywała i jest jako wiersz patriotyczny. Jednak żartobliwy ton ody Do wąsów oraz nie do końca poważnie przywołane w niej tradycje sarmackie uchylają taką interpretację jako jedynie właściwą.

Biografię poety znaczą również tragiczne doświadczenia, jak na przykład nieszczęśliwa miłość do córki mecenasa Kniaźnina, Marii Wirtemberskiej (później została ona pisarką) oraz uciążliwa samotność. Te doznania znalazły swój wyraz w szczerych wierszach, utrzymanych w konwencji sentymentalnej.

Dowodem łatwości wierszowania, jaką


Przydatna praca? Tak Nie
Wersja ściąga: literatura_oświecenia..doc
Komentarze (8) Brak komentarzy zobacz wszystkie
13.9.2011 (20:23)

y zal to nie na temat\

26.2.2011 (12:53)

żeby to jeszcze było na temat to okej, ale nie jest^
żal.!.

15.1.2011 (14:28)

za długie!!!! zal..;//

18.5.2008 (09:17)

oceniam na 2

18.5.2008 (09:17)

troche to za dlugie a ja o tym nie potrzebuje

Teksty kultury


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.