profil

satysfakcja 19 % 75 głosów

Fraszki o fraszkach Jana Kochanowskiego.

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

„Z żadnej innej księgi nie możemy zaczerpnąć tak wiele czy to wartościowego języka, czy to szacownej wiedzy o ludzkich postępkach, a także zwyczajach i życiu samym. Tak wielka jest w niej różnorodność, tak wielkie bogactwo imion i spraw, tak wyborne opinie o wszystkim prawie, co podlega zakresowi ludzkiego działania, w połączeniu z taką zwięzłością i elegancją, taką gracją i wdziękiem (...)”

Słowa te wypowiedział Janus (Joannes) Lascaris , uczeń Demetriusa Chalcondylesa, jednego z humanistów, którzy dostarczyli do Italii słynną Antologię Grecką. Zbiór ten wywarł wielki wpływ na rozwój epigramatyki renesansowej, z której to właśnie wywodzi się fraszka.

„Kochanowski dając swojemu zbiorowi poezji epigramatycznej tytuł Fraszki, sprawił, iż w języku polskim „fraszka” stała się synonimem wierszowanego epigramatu, nazwą rodzaju literackiego w literaturze szesnastego i siedemnastego wieku” .
Słownik literatury staropolskiej wyjaśnia, że termin epigramat wywodzi się z języka greckiego (epigramma), gdzie oznaczało pierwotnie po prostu „napis”, potem zwano tak napis służący specjalnie ku upamiętnianiu pewnych zdarzeń czy osób, a także wszelki krótki zapis wierszem.
„Poglądy europejskich teoretyków renesansowych nie były bynajmniej jednolite. Kontrowersje budził przede wszystkim problem genologicznej autonomiczności epigramatu. F. Robortello np. uważał go za fragment większej formy poetyckiej: „Zdaje mi się – pisał – że epigramat jest jakąś bardzo małą cząstką tych wszystkich gatunków [tj. tragedii, komedii, eposu i in.]. [...]” Bardzo wiele epigramów wywodzi się z części komedii lub tragedii do tego stopnia, że słusznie może ktoś nazwać sam epigram częścią jakiejś komedii, tragedii lub innych poematów. Do poglądu tego wracali następnie niektórzy teoretycy (wśród nich Pontanus, poszukujący w tej koncepcji uzasadnienia dla uderzającej różnorodności treściowej epigramatów), inni wszakże, jak np. Scaliger, przeciwstawiali mu się ostro stojąc na stanowisku odrębności i samodzielności gatunku” .
Podkreślano iż istotną cechą epigramatu jest krótkość. Rozróżniano epigramaty o prostej budowie, np. napisy nagrobne (epitafium), traktujące o czynach i zasługach zmarłego, oraz epigramaty o budowie złożonej, tak skonstruowane, aby ich zakończenie było w postaci przysłowia, sentencji lub żartu. Istotą takiego układu był efekt zaskoczenia odbiorcy.

W okresie renesansu epigramat stał się jedynym z najpopularniejszych gatunków literackich. Uprawiano go po zarówno łacinie jak i w językach narodowych. „Ta krótka forma, niezwykle podatna do wyrażania zwięzłego i ciętego dowcipu, satyry, wrażenia lub refleksji autora, jego stosunku do bieżących wydarzeń – okazała się bardzo użytecznym i cennym środkiem literackim w atmosferze powszechnej dyskusji, sporów i walki idei. Krótki, ale celny i cięty żart okazał się mocniejszą , bardziej śmiercionośną bronią niż długa satyra.”
Cenną nowością Kochanowskiego jest zbliżenie fraszki do epigramatu, a przez to nadanie jej zwięzłości wyrazu.

„Kochanowski jest największym hellenistą spośród poetów staropolskich, a kto wie, czy i nie największym, jakiego poezja polska w ogóle znała. Już przy bardzo pobieżnej lekturze narzucają się uwadze czytelnika wielorakie związki Kochanowskiego z literaturą grecką.” . „Około pół setki fraszek można wywieść bezpośrednio z Antologii greckiej.”
Jan z Czarnolasu miał do wyboru między dwoma klasycznymi wzorami epigramatycznej poezji. Jeden z nich reprezentowała Antologia grecka, drugi- Marcjalis. Epigramat Antologii greckiej to po prostu krótki wiersz. Epigramat Marcjalisa zmierza ku puencie i w niej kumuluje. Nastawienie Kochanowskiego na puentę harmonizuje z typowym stylem Marcjalisa , dlatego też poeta często nawiązuje do jego twórczości.

Poeta czarnoleski bardzo bronił nienaruszalności swoich „nieprzepłaconych fraszek”. Dowieść tego może choćby fragment listu do Jana Januszowskiego (wydawcy Fraszek): „Wyrzucać co z fraszek nie zda mi się, bo to jest jakoby dusza ich, si quod pruricat incitare possunt. A tak, proszę, przepuść im teraz, W.M...”. Szczegółowa analiza tego zdania, której dokonał Jerzy Axer, dowodzi, iż „tekst ten okazał się upleciony z kryptocytatów i parafraz cytatów (w oryginale i przekładzie), z epigramatów Marcjalisa i Katullusa, a żartobliwa puenta odsyła do Marcjalisowej frazy, która pojawić się może tylko w pamięci czytelnika zdolnego śledzić tę grę aluzji literackich. Piękna prozaiczna fraszka z rodzaju „fraszki o fraszkach”. Całość ma pozory niedbałej i potocznej „dykcji makaronicznej”. W istocie ta wypowiedź złożona z wzajemnie uzależnionych składniowo zwrotów polskich i łacińskich to mozaikowa kompozycja służąca misternej grze aluzji literackich. Pełnię znaczeń odkrywał czytelnik po rozpoznaniu wszystkich elementów mozaiki i po właściwym ich dopasowaniu” .
Zdanie to jest użyte jako prośba o zawieszenie tradycyjnego czytania literatury jako moralizatorskiej, dydaktycznej . Kochanowski narusza parenetyczną funkcję słowa pisanego, co jest (zdaniem Jerzego Axera) tematem wielu fraszek o fraszkach w zbiorku.
Jan Kochanowski pisał fraszki przez całe życie- poczynając od wczesnych, łacińskich foricoeniów poprzez fraszki dworskie - do czarnoleskich. Pod koniec życia zebrał je w trzech księgach, liczących łącznie około 300 utworów i wydał drukiem w roku 1584 w krakowskiej Drukarni Łazarzowej. Pisane w rozmaitych okolicznościach, stanowią swoisty pamiętnik liryczny poety. Fraszki Jana Kochanowskiego charakteryzują się ogromnym bogactwem i różnorodnością tematyczną. Na ich podstawie odtworzyć można beztroską atmosferę życia dworskiego, zawierają pochwałę życia, uwielbienie kobiety, zachwyt nad pięknem przyrody. Nie brak w nich również rozważań nad życiem i jego sensem. Za fraszkami stoi doświadczenie egzystencji, autobiografizm. Ta wszechstronność i bogactwo formalne skłaniają do uznania fraszek Jana Kochanowskiego za pełną realizację renesansowego ideału twórczości.
„Polska nazwa fraszki pochodzi z włoskiego frasca, co oznacza dosłownie „gałązkę pokrytą liśćmi” (ramoscello fronzuto). Termin ten pojawia się w języku włoskim na przełomie X i XI stulecia, wyrastając z łaciny. Wiotkość i lekkość przedmiotu (gałązka pokryta liśćmi) tłumaczy też jasno obrastanie włoskiej nazwy frasca całym szeregiem dalszych znaczeń przenośnych, żywych również i w dzisiejszym języku mówionym. Frasca to 1) osoba bez znaczenia, niepoważna ; 2) rzeczy i sprawy małej wagi; 3) drobiazgi słowne, również pisane . Moment semantyczny, kojarzący tu wszystkie znaczenia przenośne, wiąże ściśle z całością obrazu: z ruchliwością, lekkością, a zarazem niestałością i zwiewnością gałązki (na wietrze).”

Sante Graciotti stwierdził, że włoski termin frasca przeniósł się do języka polskiego „wraz z całym zróżnicowaniem swych znaczeń przenośnych, jak wskazują na to słowniki Lindego, tzw. Warszawski oraz Doroszewskiego. Fraszka zatem to: 1) „sprawa małej wagi, drobnostka” (np. w Krewnych Korzeniowskiego „umrzeć fraszka”), 2) „drobne przedmioty, służące do ozdoby lub zabawy” („był to ładny gabinet [...] błyszczący od zwierciadeł i napełniony mnóstwem kosztownych fraszek”), 3) „krótki najczęściej żartobliwy wiersz zbliżony rodzajem do epigramatu” (Fraszki Kochanowskiego).
Wprowadzenie i przyswojenie terminu „fraszka” przypada niewątpliwie Kochanowskiemu , który go zaczerpnął ze swoich doświadczeń padewskich.” Wypada dodać, że Kochanowski po raz pierwszy użył określenia fraszka w odniesieniu do tekstów literackich. Przedtem nie funkcjonowało ono w tym znaczeniu.
Ze Słownika literatury staropolskiej dowiadujemy się, że frasca w literaturze włoskiej (np. u Boccaccia) była odpowiednikiem łacińskiego słowa nugae, którym określano żarty, igraszki poetyckie, również epigramaty. Ze spolszczoną formą tego wyrazu (w znaczeniu błahostki) spotykamy się u Kochanowskiego w Satyrze: „Za fraszkę ten wasz rozum stanie” (w.135). W r.1566 w Dworzaninie polskim pisał Łukasz Górnicki: „Muzyka i ine fraszki, któreś W.M. przypisał dworzaninowi, rychlej by się białogłowie zeszły”.

Od tegoż autora dowiadujemy się ponadto, że Kochanowski już wtedy swe krótkie i dowcipne utwory, kursujące w odpisach i dobrze znane przyjaciołom, nazywał fraszkami.”
Fraszki Jana Kochanowskiego cieszyły się dużym uznaniem. Przepisywano je i rozpowszechniano jeszcze przed wydaniem drukiem.
„Do użycia nazwy fraszka skłaniał się też w pewnym sensie Mikołaj Rej. Swe wierszowane anegdoty wydane wraz ze Źwierzyńcem („na rok 1562”) początkowo nazwał Przypowieściami przypadłymi... a dopiero potem (przy wznowieniu) Figlikami. Do drugiego wydania tychże Figlików napisał wiersz wstępny pod wymownym nagłówkiem Ku temu, co czyść będzie ty fraszki. Można jednak przyjąć, że do literatury nazwę tę wprowadził Kochanowski.
Dla poety termin fraszka, zastosowany wyłącznie do utworów polskich, nie miał jednoznacznego sensu gatunkowego. Do zbioru swego wprowadził bowiem utwory, które można uznać za epigramaty, obok nich zaś: anakreontyki, anegdoty, apoftegmaty, nagrobki, emblematy oraz inne krótkie utwory, których nie włączył do Pieśni.
Równocześnie z polskimi fraszkami pisał Kochanowski podobne utwory łacińskie, które ukazały się w r.1584, a zostały określone w tytule dwiema nazwami: foricoenia oraz epigrammata” .
Fraszki są poetyckim notatnikiem Kochanowskiego, pisanym na gorąco, zawierającym fragmentaryczny obraz życia w renesansowej Polsce . To zbiór zawierający utwory o tematyce „poważnej” i „niepoważnej”. Zawarte są w nim anegdoty i scenki obyczajowe, utrwalające zabawne wydarzenia, o których poeta słyszał lub w których brał udział. Pan z Czarnolasu nie boi się użyć nazwisk bohaterów swych fraszek (np. Chmura, Kozioł). W zbiorku tym znaleźć można także portrety znajomych, przyjaciół, kobiet, fraszki traktujące o przyrodzie, Bogu, przyjaźni, miłości, rozmowach, biesiadach, o sobie samym. W końcu są tu i fraszki frywolne.
We fraszce Do Mikołaja Firleja Jan Kochanowski pisze: „...ma być stateczny sam poeta, rym czasem ujdzie i wszeteczny". Stroni jednak od dowcipów wulgarnych. Jego humor jest zwykle wynikiem doskonałej gry słowem, zabawnej aluzji, dwuznaczności, myśli przepełnionej ironią, której był niewątpliwym mistrzem.
Osobną grupę stanowią fraszki refleksyjne, wyrażające przemyślenia na tematy egzystencjalne, poszukujące prawdy ogólnej (np. "O żywocie ludzkim", „Modlitwa o deszcz”, „O mądrości”). Podmiot liryczny staje się w nich filozofem, mędrcem, który próbuje opisać prawa rządzące światem, na który patrzy z dystansem, zarówno z pozycji horyzontalnej jak i wertykalnej.
Liryka osobista we fraszkach (np. „Do Magdaleny”, „Do Anny”, „Do Jędrzeja”, „Do Jana”) śmiało prezentuje subiektywne doznania podmiotu lirycznego, który obnaża się duchowo przed odbiorcą. Jest to zgodne „z zasadniczą tendencją indywidualizmu renesansowego.”
Jan Kochanowski, „znakomity poeta renesansowy, wysoko ceniący swą twórczość i śmiało głoszący przekonanie, że przyniesie mu ona nieśmiertelność, pisarz, który w liryce opiewał „myśli ważne na ziemi, myśli ważne w niebie”, przewidywał, że zbiorek zabawnych epigramatów może wywołać zdziwienie czy nawet zgorszenie i dlatego na jego karcie tytułowej wprowadził uwagę, w której igrając ze znaczeniami wyrazu fraszka- jedno z nich brzmi: „głupstwo”- ostrzegał, iż złośliwe spojrzenie na książkę o nazwie przezeń wybranej będzie dowodem głupoty czytelnika :
„Fraszki tym książkom dzieją; kto się puści na nie
Uszczypliwym językiem, za fraszkę nie stanie.”
Mało tego. Tomik zawiera trzydzieści epigramów, których ogół zatytułować można „Na swoje księgi”, poświęconych obronie „Fraszek” przed możliwymi zarzutami, m.in. przed pomawianiem ich o „wszeteczność”, tj. niemoralność, poeta bowiem nie unikał spraw i słów drastycznych, nazywając rzeczy po imieniu, jak się to robiło w gronie „dobrych towarzyszów”, przy kielichach wina.”
Pierwsza fraszka z cyklu „fraszki o fraszkach” pt. O fraszkach (I 87), przedstawia ogólną charakterystykę zbiorku. Poeta ujawnia, że można znaleźć w nim różnego rodzaju wiersze – dobre, średnie i złe. Fraszki tworzą tu swoisty dom, zbudowany z różnego rodzaju materiału, którym są poszczególne utwory. Jedne z nich są dopracowane, błyskotliwe, reprezentatywne, jak pięknie wypalona cegła, ciosany kamień, ale jednak mają tu miejsce i te mniej udane- symbolizowane przez obtłuczone cegły, kawałki kamienia:

„Najdziesz tu fraszkę dobrą, najdziesz złą i śrzednią,
Nie wszytkoć mury wiodą materyją przednią;
Z boków cegłę rumieńszą i kamień ciosany,
W pośrzodek sztuki kładą i gruz brakowany.”
( O fraszkach, I 87)
Jan z Czarnolasu w tym utworze przedstawia się czytelnikowi jako osoba samokrytyczna, zdystansowana wobec własnej twórczości. Fraszka ta jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem przed odbiorcą niejednolitości poziomu artystycznego wierszy zawartych w zbiorze. Przyznaje się, iż jego dzieła mają wady, nie są idealne- w końcu sam jest człowiekiem, istotą niedoskonałą, więc i jego utwory mają prawo do pewnego rodzaju ułomności.

Druga fraszka w zbiorze o tym samym tytule (O fraszkach, I 100), to zgrabnie skomponowany dystych, będący nawiązaniem do utworu Marcjalisa (I 118) . „To właściwie dokładny przekład końcowego dwuwiersza zamykającego „Księgę pierwszą” Epigramatów Marcjalisa :
„Cui legisse satis non est epigrammata centum
Nil illi satis est, Caeciliane, mali”
Fraszka ta mówi o zbawiennej roli fraszek, których znajomość może sprawić, iż czytelnik przezwycięży zło:
„Komu sto fraszek zda się przeczyść mało
Ten siła złego wytrwać może cało”
(O fraszkach, I 100)
Dla tego, „komu sto fraszek zda się przeczyść mało”, chce czytać ich więcej, jest nimi zaciekawiony, rozumie je, ma szanse poprawić swe życie, bowiem wiele fraszek uczy poprzez gorzki śmiech. Fraszki obnażają wady, uderzają ostrzem krytyki w słabe punkty ludzkiej moralności. Kochanowski uzmysławia nam ludzkie ułomności, ośmiesza złe cechy, przez co czytelnik zmuszony jest do refleksji nad własnym postępowaniem, a stąd już krótka droga do poprawy.

Fraszka pt. Do fraszek (II 29), jest napisana ośmiowersowym wierszem stychicznym (również i tu nawiązuje do Marcjalisa; X 33) . Autor przedstawia w niej rozważania o funkcji swych fraszek, które nie mają obrażać osób, ale wyśmiewać ich występki:
„Niechaj karta występom, nie personom łaje !”

Poeta nie chce, by w jego żartobliwych utworkach zachowała się zła sława opisanych przez niego osób:
„Nie chcę, żebyście kogo źle wspominać miały.”

Jan z Czarnolasu staje tu w roli nauczyciela, który wytykając wady jednej osoby, sprawia, że wielu zaczyna dostrzegać je i w sobie. Ma szanse zmienić swe postępowanie na lepsze. Kochanowski nie chce tu także i zbytnio wychwalać. To nie przystoi poecie, gdyż mógłby on zostać uznany za taniego pochlebcę.
Możliwe, że robi to także w trosce o to, by wyróżniona pochlebstwem persona nie uniosła się nadmierną dumą i pychą:
„Chcecieli chwalić kogo, chwalciesz, ale skromnie
By pochlebstwa jakiego nie uznano po mnie.”

Pisze też o ludziach poczciwych, skromnych, którzy wstydzą się rozgłosu, gdyż nie widzą w sobie niczego nadzwyczajnego, godnego uznania:
„To też wiedzcie, że drudzy swej się chwały wstydzą,
Podobno, że chwalnego w sobie nic nie widzą.”
Są ludźmi dobrymi, nie chcą sławy i chwały, ponieważ jej nie potrzebują do szczęścia. Uczciwym ludziom wystarcza to, co posiadają.
W tym zdaniu dostrzec można jednak swojego rodzaju ironię, że „podobno” nie widzą oni w sobie nic godnego pochwały. Ta dwuznaczna puenta jest zarazem pochwałą skromności prawdziwej, cnoty (wywiedziona wprost ze średniowiecza) i szyderczym obnażeniem obłudnej natury ludzi udających nieśmiałych i wstydliwych. Skromność na pokaz ma ukryć ich prawdziwe zamiary: żądzę sławy i chwały. Obłudnicy pragną bowiem mieć opinię ludzi dobrych, chcą wzbudzać szacunek i uznanie- a co za tym idzie- zyski, zyski i jeszcze raz zyski.

W kolejnym utworze z cyklu „fraszki o fraszkach”, pt. Na fraszki (II 39), poeta przestrzega, że nadmierne spożywanie alkoholu jest szkodliwe dla zdrowia, hazard przynosi więcej strat niż zysków („Pijaństwo zbytnie zdrowiu szkodzi;
Gra też częściej z utratą niż z zyskiem przychodzi”), a brak nadziei na odwzajemnioną miłość sprawia wielki ból, „suszy barzo kości”. „A cóż czynić?”- pyta Jan w pierwszym zdaniu swego utworu- otóż „Jan fraszki niech pisze!”. Po początkowym pouczeniu poeta zaskakuje nas puentą, w której wręcz zachęca do picia, hazardu i miłowania, po to tylko, aby miał o czym pisać. Wszak tematyka wesoła, biesiadna była chyba najbardziej znamienna dla fraszek- krótkich utworów o sprawach błahych.

Wiersz „Do fraszek” (II 44) zbudowany jest wokół motywów (i zwrotów) z Marcjalisa (I 35, zwłaszcza w.11-14), a także z innych jego epigramatów . We fraszce tej zwraca się do swych utworów, by nie mówiły „plugawie”, by potem „nie były z wałachy na trawie”, by nie stały się żartami najniższego rzędu. Poeta staje tu w roli ojca fraszek- swych dzieci, które przestrzega, by nie używały „brzydkich słów”. Niektórzy uważają jego fraszki za „wszeteczne”, nieprzyzwoite, dlatego ten zwrot do fraszek ma uzmysłowić czytelnikom, że Jan bardzo dba o to, by jego dowcip nie był wulgarny, by nie gorszył czytelników.
We fraszce pt. O fraszkach (II 88) Jan nawiązuje do Listu do Pizonów Horacego, który dawał taką radę poetom, by rękopis chowali do skrzyni na dziewięć lat. Kochanowski uważa jednak, że jego dzieła są dopracowane i już w nich „nic nie przybędzie”, bo i tak „fraszka fraszką będzie”. Mimo upływu czasu, to co śmieszne, śmiesznym pozostanie.
Poeta czarnoleski swoje dzieła pisze z wielką dbałością, stara się w minimum słów zawrzeć maksimum treści. Wkłada w to wiele starania, aby tekst był gładki. Ogromnie dba o szatę literacką, dopracowanie formy, kompozycję ksiąg, dzięki czemu jego fraszki stały się obowiązującym wzorem stylistycznym dla późniejszych pokoleń poetów.

Dzieło pt. O nowych fraszkach (II 89) zostało napisane najprawdopodobniej w czasach, gdy poeta pracował w kancelarii królewskiej. Utwór ten pisał jako sekretarz Króla Jego Mości, czując się jednak przede wszystkim poetą. Być może tym wierszykiem chciał zwrócić uwagę swoim zwierzchnikom, że czas, który spędza na pracy w kancelarii królewskiej, na pisanie przywilejów królewskich, mógłby poświęcić swojej twórczości literackiej.
Wiersza tego nie zrozumiemy poprawnie, jeśli nie będziemy pamiętali o tym, że fraszką jest „wszystko cokolwiek czyniemy”.
„Autor (...) nie pozostawił czytelnikom ni cienia wątpliwości. Mówił im wprost o jakie to dokumenty, przez kogo wystawione chodzi. Peryfraza była łatwa do odczytania. „Nowymi fraszkami” były dokumenty wypisywane w kancelarii króla polskiego. Pieczęcie umocowane na sznurach przy dokumentach określono bardzo dokładnie, wymieniając „orła”- godło monarchy i państwa.” Przywileje królewskie zostają tu zrównane z jego błahymi wierszykami. Powstaje ich coraz więcej, a tak w zasadzie nie są one czymś istotnym dla poety. Kochanowski nawiązuje to także do Arystarcha, sławnego, aleksandryjskiego gramatyka, który był bardzo surowym krytykiem literackim, żyjącym ok. 200 r. p.n.e.
„Nic teraz po mych fraszkach, bo insze nastały,
Których poczet na każdy dzień wiedzę niemały.
Więc je na pargaminie nadobnie pisano,
A niektóre i złotym prochem posypano.
U każdej orzeł i pstra czysta sznura długa,
Spytajże Arystarcha: fraszka jako druga.”
(O nowych fraszkach, II 89)
O tym jak Kochanowski cenił swe poetyckie drobiazgi, dowiadujemy się z fraszki pt. Do fraszek (III 29):
„Fraszki nieprzepłacone, wdzięczne fraszki moje,
W które ja wszytki kładę tajemnice swoje,
Bądź łaskawie Fortuna ze mną postępuje,
Bądź inaczej, czego snać więcej się najduje.”
(Do fraszek, III 29, w.1-4)

Poeta pisze o tym, że w swe dziełach obnaża swą duszę z tajemnic, jednak ten, kto na podstawie jego fraszek pragnie poznać psychikę autora, wejdzie w swoisty labirynt, gdyż we fraszkach są tak „ścieżki mylne”. Podkreśla w charakter swego zbioru jako intymnego, lirycznego pamiętnika twórcy . Typowe dla autora jest tu nawiązanie do antyku- w tym wypadku mitologii greckiej - historii o Dedalu, Ikarze, nici Ariadny i labiryntu, w którym krył się potwór- Minotaur. U Kochanowskiego nazywa się on „rogatym chłopobykiem”.
Jan z Czarnolasu nie boi się, że ktoś odkryje jego sekrety zawarte w jego dziełach. Można powiedzieć, że ma zaufanie do swoich utworów, gdyż zawarte w nich myśli są bezpiecznie ukryte, zaszyfrowane. Poeta zapewnia, że wysiłki tych czytelników, którzy chcieliby odnaleźć ukrytą przez autora myśl, idą niekiedy na marne. Porównuje on swe utwory do mitologicznego labiryntu, z którego wyjście było możliwe jedynie dzięki nici podarowanej Tezeuszowi przez Ariadnę. Kto jednak poda taką nić czytelnikowi?
W ostatniej fraszce z tego cyklu, pt. O fraszkach (III 39) Kochanowski stwierdza , że w jego krótkich wierszach zmieszała się tematyka „niepoważna” ze „stateczną”, poważną, a utwory adresowane są do przeróżnych odbiorców:
„Fraszki tu niepoważne z statkiem się zmieszały;
Komu by drugie rzeczy więc nie smakowały,
Wziąwszy swą część, ostatek drugim niech podawa;
Ty to wolisz, a ów zaś przy owym zostawa.
A ja, jako bogaty kupiec w sklepie wielkim,
Rozkładam swe towary cudzoziemcom wszelkim:
Tu bisiór, tu koftery, tu włoskie zaponki,
Sam dalej półhatłasie i czarne pierścionki.”
(O fraszkach III 39)

Obecność obok siebie w tomie wierszy Kochanowskiego fraszek „poważnych” i „niepoważnych” nie jest czymś niezwykłym, gdyż poeci renesansowi bardzo często posługiwali się zasadą „varietas”- zasadą różnorodności kompozycyjnej. Do stosowania tej zasady zachęcał mistrz padewski Kochanowskiego, Francesco Robortello .
W dalszej części Jan z Czarnolasu pisze o różnorodnych gustach czytelniczych. Odbiorców jego twórczości porównuje do klientów w jego wielkim sklepie. Kochanowski przedstawia się tu w roli bogatego kupca, sprzedającego swe różnorodne, wyszukane towary (np. bisiory, koftery, włoskie zaponki ), które z pewnością zadowolą ich nabywców. W ten sposób reklamuje, że w jego zbiorze każdy może znaleźć coś interesującego dla siebie. Fraszka staje się tu drogocennym klejnocikiem, który warto nabyć.

Cykl fraszek o fraszkach stanowi swojego rodzaju program poetycki Kochanowskiego. Pisze on w nich jaką rolę powinny pełnić fraszki, określa ich tematykę i sposób jej ujęcia w swym zbiorze. Są one różnorodne (zasada „varietas”) choćby pod względem obszerności (można to stwierdzić już na przykładzie fraszek o fraszkach- od 2 do 14 wersów), poziomu artystycznego czy tematyki. Pisane są wierszem sylabicznym, stychicznym. Poeta niejednokrotnie łączy styl wysoki z niskim i średnim- aby wywołać jeszcze większe zaskoczenie u odbiory i uzyskać efekt humorystyczny. Mistrzowsko posługuje się ironią i puentą. Uczy nas poprzez śmiech- gdyż jest to zwykle śmiech gorzki, zmuszający do autorefleksji.
We fraszkach o fraszkach poeta bardzo często nawiązuje do dzieł Marcjalisa, który podobnie jak Antologia grecka wywarł silne piętno na jego twórczości.
Kochanowski był mistrzem obserwacji, szczególnie wyczulonym na szczegóły dotyczące nie tylko świata przyrody, ludzi, ale także specyfiki kondycji ludzkiej w świecie, charakteru i natury człowieka. Wiele ze swoich spostrzeżeń zawarł właśnie w drobnych fraszkach, uznając, że ta forma idealnie nadaje się do krótkich, prosto sformułowanych tez o "ludzkich przygodach".

Fraszki „Jana Kochanowskiego są literackim świadectwem epoki niezwykle ważnej w dziejach i polskiej, i europejskiej kultury. Oczywiście są one dla nas wciąż żywą, czytywaną bynajmniej nie tylko z obowiązku, literaturą. Przede wszystkim są właśnie literaturą, ale w tym zbiorze wierszy, przeważnie drobnych, jak w migotliwych odbiciach zwierciadła odnajdujemy wiele wizerunków sytuacji, zdarzeń, ludzi, świadectw ich myśli oraz poczynań. Wizerunki te współtworzą panoramiczny obraz kultury obyczajowo- towarzyskiej oraz umysłowej społeczności szesnastowiecznej Polski, stanowiącej integralną, choć nie pozbawiona rysów swoistych, część renesansowej Europy.”

„Fraszki Jana Kochanowskiego określały drogowskazy nie tylko późniejszym fraszkopisom. Wytyczały one także drogi polskiej liryce osobistej, uogólniającej, refleksyjnej, liryce spraw wielkich i małych, liryce ujmującej sens ludzkiej egzystencji i liryce codzienności. Kochanowski był w tym pierwszy, za nim szli, często przecierając nowe szlaki, inni.
I dziś przykład Kochanowskiego może inspirować- i inspiruje- twórców, przede wszystkim jego osobista, podejmująca ważne problemy ludzkiej egzystencji liryka Trenów i Fraszek, ale także szerzej w ogóle jego poezja. (...) Bywa, że sięgamy do Fraszek, bywa, że sięgamy wielokrotnie. Po nich niby „w sklepie wielkim” – jak pisał poeta – różne pokolenia odbiorców i twórców odnajdują rzeczy różne, a przecież wciąż żywe, bliskie i ważne.”

Ewa Kwapień

BIBLIOGRAFIA
PRZEDMIOTOWA:
1.Jan Kochanowski, Fraszki, oprac. J. Pelc, red. M. Tłustochowska, Wrocław 1998
2. O fraszkach- Fraszki, I 87
3. O fraszkach- Fraszki, I 100
4. Do fraszek- Fraszki, II 29
5. Na fraszki- Fraszki, II 39
6. Do fraszek- Fraszki, II, 44
7. O fraszkach- Fraszki, II 88
8. O nowych fraszkach- Fraszki, II 89
9. Do fraszek- Fraszki, III 29
10. O fraszkach- Fraszki, III 39

TEORETYCZNO- LITERACKA:
1. J. Pelc, Epigramat, [w:] Słownik literatury staropolskiej, red. T. Michałowska, Wrocław 1990
2. J. Pelc, Fraszka, [w:] Słownik literatury staropolskiej, red. T. Michałowska, Wrocław 1990

PODMIOTOWA:
1. J. Axer, Problemy kompozycji makaronicznej [w:] Jan Kochanowski 1584-1984. Epoka- Twórczość- Recepcja, red. J. Pelc, P. Buchwald- Pelcowa, B.Otwinowska, Lublin 1989
2. S. Graciotti, Fraszki i „fraszki” z Padwy do Polski [w:] Od Renesansu do Oświecenia, Warszawa 1991, t. I
3. Jan Kochanowski, [w:] Literatura polska od średniowiecza do pozytywizmu, red. J.Z. Jakubowski, Warszawa 1975
4. K. Koehler, Fraszki, [w:] Jan Kochanowski, red. A. Gorzkowski, Lektury polonistyczne, Kraków 2001
5. J. Krzyżanowski, Fraszki czarnoleskie [wstęp do:] Jana Kochanowskiego FRASZKI w wyborze, oprac. J. Krzyżanowski, Warszawa 1969
6. T. Michałowska, Poezja epigramatyczna (Epigrammatica poesis) oraz poezja kunsztowna (Artificiosa poesis)[w tegoż:] Staropolska teoria genologiczna, t.XLI, Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk 1974
7. J. Pelc, [wstęp do:] Jan Kochanowski, Fraszki, red. M. Tłustochowska, Wrocław 1998
8. J. Pelc, Fraszki nieprzepłacone [w:] Jan Kochanowski. Szczyt renesansu w literaturze polskiej, red.E. Błuszkowska, Warszawa 1987
9. M. Tomczak, [posłowie do:] Jan Kochanowski, Utwory, Białystok 1993
10. W. Weintraub, Studia; “Fraszka” w tragicznej tonacji, [w:] Rzecz czarnoleska, red. H. Markiewicz, Kraków 1977
11. J. Ziomek, Fraszki [w:] Renesans, red. J. Abramowska, Warszawa 1995



Autor DIARA
Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (10) Brak komentarzy zobacz wszystkie
27.9.2011 (17:17)

nie przydatna praca nie polecam

24.9.2009 (16:29)

@agata3535 Mikołaj Rej

30.10.2008 (14:47)

kto pisal fraszki oprucz kochanowskiego prosze o pilna odpowiedz

29.3.2007 (15:35)

jest ok

27.7.2006 (14:25)

@Artur cudowna praca :) u mnie masz 6 :>:]:*

Teksty kultury


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.