profil

satysfakcja 64 % 25 głosów

Obraz ziemiańskiej rodziny w "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza. Przedstaw temat analizując podany fragment oraz wykorzystując znajomość problematyki utworu.

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

„Ferdydurke” jest młodzieńczą powieścią Witolda Gombrowicz, która wprowadziła go na literackie szerokie wody. Ze względu na swoją tematykę stała się przedmiotem ostrych dyskusji, rozlicznych nieporozumień i krytyki. Przede wszystkim dzieło to przedstawia tragiczne rozdarcie człowieka. Z jednej strony jest on określany przez własną naturę i cielesność, zaś z drugiej jest kształtowany przez dziedzictwo kultury i przynależność do określonej społeczności, która narzuca pewne stereotypy. Główny bohater, Józek, próbuje walczyć z konwenansami i schematami, poszukuje swojego „prawdziwego ja”. Jako człowiek i pisarz marzy o byciu „autorem własnej Formy”: „Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie robiony mi!”. To właśnie chęć odnalezienia swojego sposobu na życie i pozbycia się „maski” prowadzi Józia przez kolejne etapy jego wędrówki. Gdy apodyktyczny belfer Pimko zabiera go siłą z „bezpiecznych” ścian znanego mieszkania, Józio staje się nagle świadkiem ścierania się różnych opcji, dokonywania wyborów i podejmowania decyzji. Poznaje problemy, które czekają na niego w szkole. Druga ważna zmiana miejsca związana jest z wykryciem innego rodzaju formy, której sedno kryje się w opozycji dwóch pojęć: staroświeckość – nowoczesność. Przebywając w domu Młodziaków Józio przygląda się zakłamaniu i hipokryzji rodziny, która za wszelką cenę chce się upodobnić do otaczających ich zmian w światopoglądzie społeczeństwa. Wieś stała się końcowym etapem zmagań bohatera z formą, ostatnim przystanią w poszukiwaniu własnej tożsamości. Razem z Miętusem, szkolnym kolegą, docierają do dworku ziemiańskiego w Bolimowie, siedziby rodziny Hurleckich. Tam po raz kolejny ścierają się z zaskakującą rzeczywistością, która pokazuje, że obłuda i pozerstwo jest jedynym sposobem na życie a sam dworek jest synonimem konserwatyzmu ziemiańskiego, starej tradycji i nadmiernej celebracji zachowań. Hurleccy okazują się dalekimi krewnymi Józia, o czym świadczą słowa ciotki: „moja matka była cioteczną siostrą ciotki ciotki twej matki”. Reprezentują warstwę szlachecką i mimo zubożenia żyją ponad stan. Głową rodziny i zarządcą majątku jest wuj Konstanty – „chudy, wysoki, wymoczkowaty, łysawy, o cienkim długim nosie, z długimi, cienkimi palcami, o wąskich ustach i delikatnych chrapach, o bardzo wykończonych manierach, wyrobiony i otrzaskany, z nadzwyczajną swobodą bycia i niedbałą elegancją światowca”. Bezwzględny i wyniosły wobec parobków, żonie pozwala na infantylizujące zdrobnienia: „Kociu”. Przybycie Józia i próby bratania się Miętusa z parobkiem obnażają jego prawdziwe oblicze. Okazuje się być człowiekiem niekulturalnym, zdolnym do zadawania bólu i wykorzystywania swej społecznej wyższości. Ciocia jest uosobieniem ciepła, opiekuńczości, nadmiernej czułości. Uporczywie i nieznośnie wspomina dzieciństwo Józia z jego wstydliwymi szczegółami.

Data dodania: 2010-11-30

Przydatna praca? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.