profil

Obraz ziemiańskiej rodziny w "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza. Przedstaw temat analizując podany fragment oraz wykorzystując znajomość problematyki utworu.

drukuj
satysfakcja 64 % 30 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Ferdydurke” jest młodzieńczą powieścią Witolda Gombrowicz, która wprowadziła go na literackie szerokie wody. Ze względu na swoją tematykę stała się przedmiotem ostrych dyskusji, rozlicznych nieporozumień i krytyki. Przede wszystkim dzieło to przedstawia tragiczne rozdarcie człowieka. Z jednej strony jest on określany przez własną naturę i cielesność, zaś z drugiej jest kształtowany przez dziedzictwo kultury i przynależność do określonej społeczności, która narzuca pewne stereotypy. Główny bohater, Józek, próbuje walczyć z konwenansami i schematami, poszukuje swojego „prawdziwego ja”. Jako człowiek i pisarz marzy o byciu „autorem własnej Formy”: „Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie robiony mi!”.
To właśnie chęć odnalezienia swojego sposobu na życie i pozbycia się „maski” prowadzi Józia przez kolejne etapy jego wędrówki. Gdy apodyktyczny belfer Pimko zabiera go siłą z „bezpiecznych” ścian znanego mieszkania, Józio staje się nagle świadkiem ścierania się różnych opcji, dokonywania wyborów i podejmowania decyzji. Poznaje problemy, które czekają na niego w szkole.
Druga ważna zmiana miejsca związana jest z wykryciem innego rodzaju formy, której sedno kryje się w opozycji dwóch pojęć: staroświeckość – nowoczesność. Przebywając w domu Młodziaków Józio przygląda się zakłamaniu i hipokryzji rodziny, która za wszelką cenę chce się upodobnić do otaczających ich zmian w światopoglądzie społeczeństwa.
Wieś stała się końcowym etapem zmagań bohatera z formą, ostatnim przystanią w poszukiwaniu własnej tożsamości. Razem z Miętusem, szkolnym kolegą, docierają do dworku ziemiańskiego w Bolimowie, siedziby rodziny Hurleckich. Tam po raz kolejny ścierają się z zaskakującą rzeczywistością, która pokazuje, że obłuda i pozerstwo jest jedynym sposobem na życie a sam dworek jest synonimem konserwatyzmu ziemiańskiego, starej tradycji i nadmiernej celebracji zachowań.
Hurleccy okazują się dalekimi krewnymi Józia, o czym świadczą słowa ciotki: „moja matka była cioteczną siostrą ciotki ciotki twej matki”. Reprezentują warstwę szlachecką i mimo zubożenia żyją ponad stan. Głową rodziny i zarządcą majątku jest wuj Konstanty – „chudy, wysoki, wymoczkowaty, łysawy, o cienkim długim nosie, z długimi, cienkimi palcami, o wąskich ustach i delikatnych chrapach, o bardzo wykończonych manierach, wyrobiony i otrzaskany, z nadzwyczajną swobodą bycia i niedbałą elegancją światowca”. Bezwzględny i wyniosły wobec parobków, żonie pozwala na infantylizujące zdrobnienia: „Kociu”.

Przybycie Józia i próby bratania się Miętusa z parobkiem obnażają jego prawdziwe oblicze. Okazuje się być człowiekiem niekulturalnym, zdolnym do zadawania bólu i wykorzystywania swej społecznej wyższości.
Ciocia jest uosobieniem ciepła, opiekuńczości, nadmiernej czułości. Uporczywie i nieznośnie wspomina dzieciństwo Józia z jego wstydliwymi szczegółami. Wszystkich do złudzenia częstuje cukierkami, stara się łagodzić nawet najmniejsze napięcia. Jednak w czasie próby zakończenia buntu Walka – młodego parobka – będąc świadkiem pobicia chłopca przez jej męża i syna, obojętnie się wycofuje, potwierdzając tym samym, że jej ogólnie pojęta życzliwość wobec świata jest tylko kolejną formą.
Państwo Hurleccy mają dwoje dzieci: syna Zygmunta i córkę Zosię. Konstanty wychowuje syna według swego systemu wartości. Zygmunt jest kopią ojca (bije i wyzywa parobków), a dodatkowo nie potrafi się ustatkować i dorosnąć (romansuje ze starszą od siebie kobietą ze wsi). Natomiast Zosia reprezentuje postawę typowej ziemiańskiej panienki. Jest wyjątkową cichą osobą, z której zdaniem nikt się nie liczy. Zajmuje się robótkami ręcznymi, chodzi na spacery i ciągle czeka na wymarzoną miłość, którą odkrywa wraz z pojawieniem się Józka i tajemniczym porwaniem. Niestety nie jest świadoma, iż postępowanie chłopaka jest tylko kolejną formą (rola amanta) a nie prawdziwym i żarliwym uczuciem.
Wystrój dworu i stosunki społeczne są przeniesione żywcem z głębokiego, średniowiecznego feudalizmu. Do posiadłości prowadzi boczna droga, otoczona piaszczystymi pagórkami i dołkami. Wystrój wnętrz jest raczej skromny, ale można tam odnaleźć elementy dawnego ubioru szlacheckiego, rodowe biedermeiery (sekretarzyki), stare samowary i portrety. Pomieszczenia utrzymane są w różnych stylach nawiązujących m.in. do epoki Henryka IV. Rodzina Hurleckich lubuje się w kosmopolitycznym zachowaniu, szczególnie często używają francuskich zwrotów i próbują utożsamiać się z tą kulturą.
Według relacji służby państwo nie zajmują się żadnymi konkretnymi rzeczami. Spędzają czas na celebracji mniej lub bardziej wyszukanych posiłków, grają w brydża, odpoczywają i rozmawiają na mało wysublimowane tematy (wszyscy w rodzinie Hurleckich mieli jakieś schorzenia, dlatego też częstym tematem dyskusji były choroby i metody ich leczenia). Cechowała ich także nadmierna gościnność i przesadna troska o ludzi przybywających z wizytą. Nawet powitanie musiało odbywać się z określonymi konwenansami: „Ściskanie rąk, całowanie policzków, zahaczanie częściami ciała, objawy radości i gościnności(…)”
Na folwarku pracuje wielu parobków, państwo posiadają także liczną służbę. Najwyższą władze nad nimi sprawuje wuj Konstanty, który stosuje tradycyjny model postępowania z chłopami zaś wszelkie jego zachowania są odzwierciedleniem panujących tam stosunków pan-cham. Nie powstrzymuje się przed częstym „dawaniem w gębę”, co służba odbiera jako jego powinność i obowiązek. Dopiero pojawienie się Miętusa uświadamia im jakie maja prawa, co doprowadza do przewrotu klasowego. Także wtedy apodyktyczny Konstanty widzi w sile i przemocy jedyną możliwość przywrócenia, odpowiadającego mu, porządku.
Po szczegółowej analizie opisu folwarku możemy stwierdzić, że obraz dworu i jego mieszkańców jest bardzo przerysowany, groteskowy i sarkastyczny. Każde zachowanie i kolejny krok bohaterów jest z góry zaplanowany i sztuczny. Hurleccy, próbując zachować pewne tradycje rodem z renesansu czy baroku, zapominają o bardzo ważnych cechach – dawne rody charakteryzował przede wszystkim patriotyzm, którego w Bolimowie w ogóle nie ma! Obraz ten staje się wyraźną karykaturą schematu pochodzącego z epopei narodowej, co potwierdza także motyw romansu Józia z Zosią. Młody bohater szukający prawdziwych wartości pragnął na wsi oderwać się od sztuczności, poznać swoje prawdziwe oblicze. Niestety dworek, będący w literaturze symbolem szczęścia i rodzinnego ciepła, stał się przyczyną jego kolejnego rozczarowania.
Najpiękniej i najbarwniej przedstawionym dworkiem w literaturze jest zdecydowanie Soplicowo, mające wymiar istnie arkadyjski. Mickiewiczowska wizja to próba utrwalenia zanikającej kultury polskiej, stylu życia, które ulega znacznym przemianom w związku z zaistniałą sytuacją polityczną. Soplicowo staje się kwintesencją polskości, służy pochwale polskiego domu, tradycji, ustalonego rytmu życia, zazwyczaj zgodnego z naturą.
Ciekawą interpretacją tego motywu wykazał się także Stefan Żeromski w swojej powieści „Przedwiośnie”. Życie mieszkańców Nawłoci to nieustanna zabawa w przepychu i dostatku. Wszechobecna jest atmosfera ciepła, serdeczności i staropolskiej gościnności. Na porządek dzienny składają się liczne rozrywki, jak chociażby konne przejażdżki, pikniki, wystawne bale, czy flirtowanie. Żeromski bardzo dokładnie opisuje też codzienne czynności, jak parzenie kawy, czy panujące wówczas obyczaje. Jednak pod fasadą tego staropolskiego dworku autor ukrywa znacznie głębsze przesłanie. Rysuje problem podziałów społecznych, poszukiwania tożsamości narodowej, podkreśla potrzebę przeprowadzenia zdecydowanych reform.
Natomiast dworek w Bolimowie nie jest już ostoją tego, co ważne i prawdziwe jak w „Panu Tadeuszu” czy w „Przedwiośniu”, lecz stanowi tylko kolejną pustą formę, w której egzystują ludzie. Kwintesencją tych rozważań jest moment, kiedy to Józio uzmysławia sobie, iż całą kulturę szlachecką kultywuje się tylko po to, by odróżnić szlachtę od rzekomego chamstwa. Dopiero Miętus zwraca uwagę, że to właśnie służba jest ostoją ginącej polskości i dawno zapomnianych ideałów – odwagi, honoru i godności.


Przydatna praca? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury