profil

satysfakcja 56 % 9 głosów

"Żona Modna" I. Krasicki - scenariusz

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

,,Żona modna” AKT I NA PODWÓRZU NA ŁAWCE WSPÓLNIE ROZMAWIAJĄ ZNAJOMI. SCENA I PIOTR I ZNAJOMY PANA PIOTRA Znajomy: Chyba się już panie Piotrze ożenił? Piotr: Dziękuje! Znajomy: A to czemu dziękujesz?! Czy już Ci się sprzykrzyły małżeńskie ogniwa? Piotr: Zazwyczaj tak bywa- pierwsze czasy cukrowe, a potem....... Znajomy: Czyż rozczarowany jesteś ożenkiem? Piotr: Jeszcze jak!! Znajomy: A to dlaczego?! Może sługą jej jesteś, a ona rządczyna pani w twym domu? Piotr: Ma talenty urodziwa pani, i grzeczna, i rozumna; odziedziczyłem po niej cztery wsie, może to lepiej, może to gorzej i tak wszystko na złe wyszło! Znajomy: Cóż to?! Co to znaczy? Piotr: Bo to ona wychowana w mieście! Znajomy: A to panu nie pasuje? Piotr: Lepsza żona ze wsi, a z miasta? Broń Boże! Znajomy: No dobrze panie Piotrze opowiedz pan o niej dokładniej. Piotr: Już, już chwila niech to ja sobie przypomnę, a więc to było tak. Od początku dziwne jej były gusta i wdzięki. Zanim doszło do ślubu modna Filis gardziła mym sercem. Możem niedobrze udawał aktora? Możem nią wzgardził? Bo czego mi żal to chęci wzbogacenia się o te wsie dziedziczne. Przyszło do spisania intercyzy. Cztery punkty spisane na korzyść mojej pani. I piąty punkt nadszedł zląkłem się, bo węzeł małżeński tylko śmierć kończy. Wyjeżdżamy do domu, a tu żona w złym humorze. AKT II PRZED WYJAZDEM. DROGA DO DOMU, SŁYCHAĆ KONIA I BAT WOŹNICY. SCENA I PAN PIOTR I KARETA Żona: Czym pojedziemy? Piotr: Karetą Żona: A nie na resorach? Piotr (na stronie): A to dama! Karetę angielską sprowadziłem z zagranicy i się o nią targowałem i kupiłem. Czas wsiadać to ona słaba i podróż trzeba odkładać, kiedy zdrowsza wsiada do karety, a przy niej jej suczka kochana. To ją słudzy do karety pakują: skrzynki, skrzyneczki kładą; worki i paczki, pudełka perfum i od tabaki, pudło od kornetów i kosz na drobiazgi i w klatce kanarka. Chcę wsiąść- a gdzie nie ma miejsca, więc biorę kanarka na kolana. Jedziemy. Jestem szczęśliwy, a jejmość smutna. Ja jestem smutno, a kanarek śpiewa. AKT III PRZERWANE MYŚLI ŻONY. JEDZIE POJAZD, SŁYCHAĆ ŚPIEW PTAKA I ROZMOWĘ MAŁŻEŃSTWA. SCENA I PAN PIOTR I ŻONA Żona: Masz kucharza? Piotr: Oczywiście moje serce. Proszę nie zadawaj takich zbędnych pytań. Zamilkłem, a ona znów o co innego pyta. Żona: A stangreta? Piotr: Może ten co nas wiezie to furman, ale lepszego nigdzie nie znajdziesz. Żona: No, a ten kucharz jaki on? Piotr: Najlepszy. Żona: Bo on dla mnie musi być niezastąpiony i nieoszacowany! Musi dobrze przypiekać racuszki, łazanki. Wedle mego kaprysu spełniać me zachcianki i żeby pasztetnik umiał zrobić ładny. Piotr: Umie.

Data dodania: 2010-10-18

Autor hub-smol
Przydatna praca? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.