profil

satysfakcja 64 % 83 głosów

Opowiadanie twórcze

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

Było to dawno, dawno temu jak powiadali nasi dziadkowie ta historia wydarzyła się naprawdę. Szlakiem, który wiódł przez góry szedł wędrowiec, jego postać rzucała cień na wschodnią stronę. Ostatnie promienie słońca kąpały się w strumyku płynącym tuż przy ścieżce, którą podążał. Jeszcze kładka i będę w domu – myślał. Los jednak chciał inaczej.
Przechodząc przez mostek spojrzał w wodę i jego oczy zaświeciły dziwnym blaskiem- to złoto – wrzasnął. Należał do tych, których wabił ten blask.
Przerzucił kamyki i po niedługiej chwili trzymał w ręce złoty kielich. Długo wpatrywał się w dno pucharu, aż opanowała go euforia. To śmiał się, to płakał niczym szaleniec. Nie wróżyło to nic dobrego. Łzy wpadając do kielicha pobrzękiwały i zamieniały się w perły. To szaleństwo wyczerpało go - padł jak rażony. Spał trzymając w zaciśniętej dłoni kielich jak najukochańszą osobę. Miał proroczy sen , jego ręce ociekały krwią. Po obudzeniu poczuł głód ,pobiegł do osady krzycząc – znalazłem, znalazłem…..! Nigdy nie wyjawił do końca swojej tajemnicy. A śnie szybko zapomniał.
Gdy wszedł do izby, rodzina spożywała obiad. Aszmir- bo tak miał na imię wyglądał obco, patrzył z obłędem w oczach po swoich bliskich. Wszystkich ogarnął niepokój , siedzieli oczekując słów powitania. Sara zaprosiła męża do stołu, jadł z pośpiechem, tuląc do serca jakieś zawiniątko. Odtąd ich spokojne życie zmieniło się. Żona codziennie spoglądała ze strachem na poczynania ukochanego. Zawsze skromny, kochający, teraz odludek, nie mogła pojąć tej zmiany. Zastanawiała się – może to urok. Dom pełen radości wypełniły łzy. Krewni i sąsiedzi zaczęli omijać ich dom. Spotkane przyjaciółce żaliła się: - Ero, ja się boję Aszmira! Chyba stracił rozum, płacze, mówi do siebie, znika gdzieś…. Era zbyła ją słowami: --- wszystko się ułoży, nie martw się.
Budzący się dzień spowijała mgła, słońce nie chciało jeszcze wstawać. Erę ogarnął dziwny niepokój, spojrzała przez okno na dom Sary. Na chwilę zatopiła się we wspomnieniach o ich wspólnych dziecięcych zabawach i wyprawach po jagody, i grzyby. Postanowiła ją odwiedzić, ale dom Sary był pusty. Pobiegła szlakiem, na którym leżały perły o barwie oczu przyjaciółki. Wspinała się coraz wyżej i wyżej, ogarnięta rozpaczą, na słaniających nogach, dotarła do pieczar. W Pieczarze Gradowej panowała jasność, dziwne zjawisko zainteresowało ją, zajrzała do środka. To co ujrzała wprawiło ją w osłupienie, Aszmir siedział na górze z pereł roniąc łzy nad zwłokami ukochanej żony . – - -- - Cóżeś uczynił Aszmirze, co za tragedia ! – wołała Era. Znalazca zaczął opowiadać o tajemnicy kielicha. - Było to wtedy gdy wracałem z… -zaczął swą opowieść.
Jego słowa dudniły niczym gromy w ogromnej pieczarze. Wiatr halny niósł je aż po szczyt Herab. Tylko limby stały niewzruszone. Tak zakończyła się smutna historia . Tajemnica, brak porozumienia, chciwość i samolubstwo zebrały swe żniwo.

Data dodania: 2010-03-15


Autor kala1311
Przydatna praca? Tak Nie
Wersja ściąga: opowiadanie_twórcze.doc
Komentarze (1) Brak komentarzy zobacz wszystkie
15.3.2010 (15:08)

@kala1311 Troche mi porozdzielało...ale poza tym chyba jest ok

Formy wypowiedzi


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.